Proces o pieczątkę na bilecie

394

Sprawa dotyczy przejazdu pociągiem  2010 roku. Konduktor nie uznał ważności posiadanego przez trzebniczanina biletu. Klient kolei odwołał się, ale protest także nie został uwzględniony. Sprawa trafiła do sądu; najpierw elektronicznego w Lublinie, a 12 marca odbyła się rozprawa przed Sądem Rejonowym w Trzebnicy. W ubiegłym tygodniu miał zostać ogłoszony wyrok. Nie został  Z powodu nie dostarczenia przez skarżącą spółkę regulaminu przewozowego, jaki obowiązywał wówczas, sąd wznowił proces

Wszystko zaczęło się w listopadzie 2010 r., gdy pan Piotr, tak na imię ma nasz Czytelnik, wybierał się wkoleją na tragi do Poznania. Skorzystał z reklamowanej już wtedy oferty Przewozów Regionalnych tzw. REGIOkarnetu. Bilet umożliwia wielokrotną liczbę przejazdów w trzech dowolnie wybranych kierunkach, w ciągu dwóch miesięcy od zakupu. Wystarczy go w dniu podróży aktywować w kasie na dworcu lub u konduktora w pociągu.

Pan Piotr miał taki bilet, ale nie zdążył go podbić na dworcu we Wrocławiu. Nie udało się też w pociągu, bo konduktor – choć nagabywany – nie miał czasu na podbijanie biletów. Dopiero za Lesznem, gdy zmieniła się obsługa pociągu, kolejarz z Wielkopolski sprawdził bilet trzebniczanina. Jednak, kiedy usłyszał, że ten jedzie od Wrocławia, stwierdził, że pasażer podróżuje na gapę i wypisał karę za jazdę bez biletu. Pan Piotr jej jednak nie przyjął i odwołał się do dyrekcji Przewozów Regionalnych. Po bezskutecznej wymianie pism między pechowym pasażerem a dyrekcją PR, ta ostatnia złożyła pozew do e-sądu w Lublinie. Trzebniczanin nie zgodził się na rozstrzyganie sprawy w ten sposób i trafiła ona do Wydziału Cywilnego w Sądzie Rejonowym w Trzebnicy. Na rozprawie nie było jednak żadnego przedstawiciela powoda, czyli Przewozów Regionalnych. Z korespondencji między pasażerem a kierownictwem firmy wynika, że przewoźnik potraktował klienta jak pasażera „na gapę”. Natomiast p. Piotr utrzymuje, że za bilet zapłacił i aktywował go w dniu, w którym odbywał podróż, więc dopełnił wszelkich formalności.

Pozwany trzebniczanin podtrzymał swoje stanowisko przed sądem. Wyjaśnił, że jeszcze w przeddzień wyjazdu chciał aktywować bilet w kasie na stacji Wrocław Główny. Jednak z powodu remontu dworca w nielicznych czynnych kasach były bardzo duże kolejki, a ogłoszenia na plakatach zachęcały, żeby tego typu sprawy załatwiać w pociągach. Dodał, że posiadany przez niego REGIOkarnet był biletem sieciowym, ważnym we wszystkich pociągach Regio w dniu aktywacji.

Pan Piotr zdecydował, że bilet podbije w pociągu. Ten sposób aktywacji, jak podkreślił, już stosował. Wsiadł więc do pierwszego wagonu trójczłonu i ponieważ nie zauważył w pobliżu konduktora, usiadł na wolnym miejscu. – Gdy po jakiejś półgodzinie przyszedł konduktor, zapytał, kto nie ma biletu. Pokazałem mu, że ja mam do podbicia, a on tylko machnął ręką i przeszedł dalej – powiedział pozwany przed sądem. Dodał, że gdy po jakimś czasie konduktor wracał sytuacja się powtórzyła.

W okolicach Kościana przyszedł inny konduktor. Ten już jednak sprawdził bilet i spytał skąd trzebniczanin jedzie. Gdy się dowiedział, że od Wrocławia, nie uwierzył, że podróżny próbował go aktywować. – Wtedy podałem kilka miejscowości z trasy, bo przecież to wszystko jedno, gdzie wsiadłem do pociągu, bo aktywowany bilet byłby ważny do końca dnia na każdej trasie – powiedział p. Piotr. – Wtedy konduktor wypisał mandat, którego nie przyjąłemW Poznaniu poszedłem do kasy i aktywowałem bilet. Po pierwsze dlatego, iż uważałem, że mogę jeszcze uregulować sprawę tego przejazdu i podczas reklamacji będzie to dowód, że chciałem go aktywować. Po drugie, był on ważny do końca dnia, a ja zamierzałem za parę godzin wrócić do Wrocławia – powiedział trzebniczanin.

Napisał reklamację do dyrekcji Przewozów Regionalnych. – Odpowiedziano mi, że konduktor tego pociągu, który jechał od Wrocławia, stwierdził, że żaden pasażer nie zgłaszał mu, że nie ma biletu. Mojej reklamacji nie uznano – zeznał przed sądem.

Kolejna rozprawa wyznaczona została na maj

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here