W Prusicach festiwal bramek

176

 Jeden z takich ataków zakończył się golem już w 7 minucie meczu. Gdy gospodarze przejęli piłkę w środkowej części boiska, skierowali ją do prawego pomocnika. Paweł Gryz doprowadził ją pod pole bramkowe i podał do Sebastiana Łazebnego, a ten celnie uderzył. Po tym golu goście próbowali zagrozić bramce Orła. Doprowadzili piłkę jedynie na odległość 30 metrów od bramki prusiczan. Obrona gospodarzy była czujna i skuteczna. Pierwszy strzał Baryczy oddany w kierunku bramki zobaczyliśmy dopiero w 17 minucie spotkania. W tym czasie bramkarz gości obronił kilka strzałów. Na dobrą sprawę już w połowie pierwszej części meczu można była odnotować grę do jednej bramki. Nie mogło być inaczej, gdy nawet obrona Orła skutecznie wspomagała pomoc, a bywało, że też atak. Szybki Maksym Garncarz lewą stroną, czy Andrzej Bacański prawą (obrońcy) rozgrywali piłkę na połowie rywali. W taki to sposób festiwal bramkowy rozpoczął się od 20 minuty meczu. Drugiego gola zdobył Maciej Fitowski. Za moment dalekim strzałem poprawił Rafał Sztylko i mieliśmy 3:0. Po rozegraniu piłki mieliśmy znów udaną szarżę na bramkę rywali, choć nie wykorzystaną. Wykonał ją Kamil Szydełko. Bardzo pięknego gola strzelił Sebastian Łazebny. Płaskie uderzenie z 20 metrów było nie do obrony. Po tym golu goście zaczęli szybkimi podaniami zagrażać bramce gospodarzy. Najczęściej wykonywali ataki prawą stroną boiska. Doprowadzili nawet do wykonania rzutu rożnego. Po jego wykonaniu piłkę przejęli prusiczanie i długimi przerzutami zagrozili bramce miliczan. Warto podkreślić bardzo dobrą grę bramkarza gości. Uchronił on swą drużynę od wielu goli.. Pierwsza połowa rozgrywana cały czas w deszczu zakończyła się stanem meczu 4 do 0.

Druga połowa rozpoczęła się spokojniej. Gra wydawała się być wyrównaną. Raz goście, raz gospodarze zbliżali się do bramek rywali. Ten spokój był jednak pozorny. Po prostu drużyny zaczęły grać bardziej racjonalnie. Nie było już hura szturmu i zmasowanej obrony. Rozluźniło to szyki obrony gości, bo obrona gospodarzy nadal była bardzo czujna. Gospodarze szybkimi i krótkimi podaniami znów zaczęli zagrażać rywalom. Taką sytuację zobaczyliśmy po ograniu obrony przez Macieja Fitowskiego. Będąc w polu bramkowym sam na sam z bramkarzem niefortunnie uderzył, tak że piłka minęła bramkę. Ale już strzał Maksyma Garncarza był celny, choć obroniony przez bramkarza. Prawdziwy festiwal bramkowy rozpoczął się na dwadzieścia minut przed końcem meczu. Trener Orła pozwalał grać rezerwowym.  Po podmianach gra lekko się ożywiła. Szturm na bramkę rozpoczął Emil Grabowski. Dostał piłkę na połowie boiska. Podprowadził ją na wysokość pola karnego. Wymanewrował trzech obrońców i celnie uderzył. W taki to sposób gospodarze cieszyli się z piątego gola. A  za moment piłkę dopadł Sławomir Miziołek i podwyższył wynik na 6 do 0. Po tym golu gospodarze robili, co chcieli. Worek z golami otworzył się całkowicie. Maciej Fitowski otrzymał piłkę z podania prawoskrzydłowego, nie namyślając się uderzył i zdobył siódmego gola. Po nim poprawił Tomasz Bąk na 8:0. Za moment gospodarze wykonywali jedenastkę. Strzelał niezawodny Emil Grabowski i mamy 9 do 0.  Po tym golu kibice rozanieleni festiwalem bramkowym pokrzykiwali, żądając wyniku dwucyfrowego. I tak się stało po bramce Pawła Gryza i jedenastą po uderzeniu Grabowskiego.

  Ten upokarzający wynik nie był przypadkiem. Gospodarze pokazali totalną grę na całym boisku i podczas całego meczu. Nie było przestojów. Grała cała drużyna, wspomagając się na całym boisku. Z tego meczu mogą być w pełni zadowoleni zawodnicy, trener Marek Mroziński, kierownik drużyny Henryk Nowakowski i prezesi klubu. Bowiem wynik 11 do 0 na rozpoczęcie sezonu to naprawdę COŚ!

W drużynie Orła wystąpili: Tomasz Gumport, Maksym Garncarz, Andrzej Bacański, Kamil Szydełko, Bartłomiej Małczak, Emil Grabowski, Jacek Maksymowski, Rafał Sztylko, Robert Kokoszka, Paweł Gryz, Tomasz Bąk, Sebastian Łazebny, Jakub Kocuła, Krystian Łomberski, Andrzej Fitowski, Sławomir Miziniak. Drużynę prowadził trener Marek Mroziński.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here