Sławomir Szmal był gościem obornickiego szczypiorniaka

224

Dwie wielkie gwiazdy piłki ręcznej miały zawitać do Obornik Śl. – Grzegorz Tkaczyk i Sławomir Szmal na co dzień grają w KS Vive Targi Kielce. Sławomir Szmal gra na pozycji bramkarza, jest reprezentantem Polski, uczestnikiem igrzysk olimpijskich, wicemistrzem świata z 2007 i brązowym medalistą Mistrzostw Świata 2009. Od sezonu 2011 zawodnik Vive Targi Kielce. Grzegorz Tkaczyk to piłkarz ręczny grający na pozycji środkowego lub lewego rozgrywającego, reprezentant Polski, uczestnik igrzysk olimpijskich i wicemistrz świata z 2007. Od 1 lipca 2011 zawodnik Vive Targów Kielce. Nic zatem dziwnego, że przyjazd tych dwóch piłkarzy przyciągnął prawdziwe tłumy do obornickiej hali sportowej. Na trybunach trudno było znaleźć wolne miejsce. Z wielkim podekscytowaniem na mistrzów czekali także młodzicy SPR Boru, którzy usiedli na parkiecie. Jak się okazało, z przyczyn niezależnych od organizatorów, do miasta nie mógł przyjechać Grzegorz Tkaczyk. Wejście na parkiet Sławomira Szmala zostało nagrodzone gromkimi brawami. Przedstawiciel klubu opowiadał o województwie świętokrzyskim, a także o klubie. Przez całe spotkanie przewijały się informacje o województwie, zadawano pytania dotyczące świętokrzyskiego, a sam zawodnik bardzo chwalił sobie miejsce zamieszkania i pracy.

Więcej przeczytasz po zalogowaniu lub w papierowym wydaniu NOWej.

[hidepost=0]Zaczął trenować jako siedmiolatek Bramkarz reprezentacji opowiedział o początkach swojej kariery. Jak mówił, urodził się w województwie opolskim: – Pochodzę z małego miasteczka, podobnego do Obornik Śl., które w tej chwili ma 10 tys. mieszkańców. Karierę zaczynałem na bardzo podobnej hali, zacząłem bardzo wcześnie grać, bo na pierwszy trening poszedłem, kiedy miałem 7 lat. Miałem to szczęście, że moim trenerem był mój tata, a był bardzo wymagający. Tak na prawdę, większość czasu na treningach dostawałem od niego reprymendy, ale dzięki temu stawałem się coraz lepszy – mówił Sławomir Szmal i jak zaznaczył, był bardzo kłopotliwym dzieckiem, ponieważ cały czas ściągał na siebie uwagę rodziców. Później zaczął grać w opolskim klubie, gdzie został zauważony, a potem jego kariera potoczyła się już szybko. – Zawsze marzyłem, żeby zagrać z orzełkiem na piersiach, grając stawałem się coraz lepszy, a moje marzenia z upływem czasu stawały się coraz odważniejsze. Grałem w świetnym polskim klubie, a potem wyjechałem grac do najlepszej moim zdaniem ligi niemieckiej – opowiadał przebieg swojej kariery. Sławomir Szmal podkreślił również, że w profesjonalnej piłce ręcznej nie jest tak, że na bramkę idą najsłabsi gracze, ale ci, którzy mają do tego najlepsze predyspozycje. Cały grad pytań Po tym, jak mistrz pokrótce przedstawił przebieg swojej kariery, nastąpiła część, w której każdy mógł zadać mu pytanie i jeszcze otrzymać za to prezent – jeden z gadżetów klubu Vive Kielce. Najmłodsi pytali dosłownie o wszystko. Na pytanie o to, dlaczego gra na bramce mistrz odpowiedział, że od początku ta pozycja najbardziej mu się podobała i najlepiej się na niej czuł. Na pytanie czy ma jeszcze jakieś marzenia sportowe powiedział, że tych najważniejszych sukcesów jeszcze nie odniósł. Jeden z młodych szczypiornistów zapytał, jak się panu gra w piłkę ręczną? – To była zawsze moja pasja, coś co chciałem robić. Dzieci pytały również o kontuzje. – Najbardziej boli jak dostanie się piłką w głowę – mówił reprezentant polski. Niektóre pytania były bardzo dociekliwe, jeden z młodzików zapytał, czy bramkarz chciałby jeszcze kiedyś zmienić klub. – Vive to w tej chwili najlepszy polski klub. W zeszłym roku grałem w lidze mistrzów, klub stwarza nam dobre warunki do gry – odpowiedział dyplomatycznie. Młodzież pytała również, w ilu meczach reprezentacji Polski grał. Pytali o to, czy zawodnik ma rodzinę, kto był jego najlepszym trenerem, co czuje grając w reprezentacji kraju. Młodzi zawodnicy pytali również o mecz, w którym w ostatnich sekundach, rzucając piłkę przez całe boisko zdobył decydujący punkt dla swojej drużyny. Sławomir Szmale nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, ile ma medali. – Trochę tego, nie liczyłem – odparł z uśmiechem. Przyznał, że obecnie trenuje dwa razy w tygodniu, teraz jest w rozjazdach, ale zwykle trenuje po 2-4 godziny dziennie. Przyznał również, że gdyby nie był piłkarzem ręcznym, to w dzieciństwie marzył o tym, aby być strażakiem, ale jego życie tak się potoczyło, że to piłka ręczna wyznaczyła kim będzie. Na pytanie, czy jest zadowolony z ostatnich Mistrzostw Europy odpowiedział, że nie do końca, bo na takie zawody jeździ się po medale, a występ drużyny nie był satysfakcjonujący. Na pytanie jak znosi porażki odpowiedział, że najczęściej po meczu bardzo długo w nocy siedzi i analizuje mecz. Jeśli zaś chodzi o jego powrót do Polski, to zdecydował się na granie w polskim klubie, kiedy jego dziecko miało pójść do przedszkola. Sławomir Szmal okazał się niesamowicie cierpliwym i kontaktowym zawodnikiem. Z wielką cierpliwością odpowiadał na wszystkie pytania, również te, które się powtarzały i te, które dorosłym mogłyby się wydawać dziwne, ale najmłodszych frapowały. Na koniec zaproponował uczestnikom spotkania zabawę – to on zadawał pytania i rozdawał nagrody. Mistrz pytał między innymi o to, ile razy Vive było mistrzem kraju (10), a także poprosił o wymienienie trzech miast województwa świętokrzyskiego, a z tym młodzi zawodnicy mieli większy problem. Trening z mistrzem Po części z pytaniami Sławomir Szmal poprowadził trening dla najmłodszych zawodników, którzy byli ogromnie przejęci. Po rozgrzewce, kilku ćwiczeniach, poprowadził serię rzutów. Indywidualne rady dał najmłodszym bramkarzom. Dokładnie pokazywał jak należy bronić. Po treningu, każdy mógł zmierzyć się z najlepszym piłkarzem i spróbować strzelić mu bramkę. Reprezentant Polski bardzo chętnie rozdawał autografy, a na koniec spotkanie każdy mógł zrobić sobie z nim zdjęcie. Chyba nie tylko dla najmłodszych spotkanie z mistrzem znanym z telewizji było wielkim przeżyciem. Również dorośli z wielką uwagą słuchali i obserwowali, co działo się na parkiecie. Spotkanie okazało się wielkim sukcesem od strony organizacyjnej, ale i sam jego bohater okazał się przesympatycznym człowiekiem: z jednej strony bardzo utytułowanym, z ogromnymi sukcesami, a z drugiej zwykłym, sympatycznym, otwartym i ciepłym człowiekiem. Spotkanie długo planowane O to, jak do miasta udało się zaprosić sportowca zapytaliśmy Przemysława Bagińskiego, trenera drugoligowego SPR Bór Oborniki Śląskie: – Plany zorganizowania takiego spotkania snuliśmy od października zeszłego roku. Początkowo spotkanie miało odbyć się w grudniu jednak ze przyczyn organizacyjnych nie udało się potwierdzić wizyty. W porozumieniu z działem marketingu KS Vive Targi Kielce ustaliliśmy, że przyjazd przedstawicieli klubu w tym zawodników odbędzie się przy okazji rozgrywania przez Vive meczu z jedną z dolnośląskich drużyn. Ustalanie szczegółów przebiegu wizyty nie wymagało dużo czasu, gdyż w ramach promocji województwa Świętokrzyskiego nasi goście odbyli już bardzo dużo podobnych spotkań więc skorzystaliśmy troszkę z ich wskazówek. Na pewno nietypową sprawą jak na takie spotkania był „Trening z Mistrzem” i rzuty karne. Nasza najmłodsza grupa wiekowa mogła trenować pod okiem jednego z najlepszych bramkarzy świata i pewnie dług będą to wspominać – powiedział Przemysław Bagiński i dodał: – Oczywiście jesteśmy zadowoleni z przebiegu całego wydarzenia. Zagrało nam wszystko tak jak miało zagrać na boisku. Licznie zgromadzona publiczność aktywnie uczestniczyła w prelekcji o województwie Świętokrzyskim, dzieci wspaniale uczestniczyły w treningu i oczywiście Sławek Szmal. Jak zawsze uśmiechnięty, otwarty i cierpliwy do bólu przy rozdawaniu autografów i pozowaniu do zdjęć. Myślę, że publiczność dostała to po co przyszła. Jako klub jesteśmy również zadowoleni. Ciągle pracujemy nad naszym wizerunkiem w miecie, powiecie. Takie imprezy przede wszystkim są popularyzacją piłki ręcznej ale również pokazują, że jesteśmy sprawnymi i wiarygodnymi organizatorami co w kontekście współpracy marketingowej jest niezwykle istotne – dodał. Trener zaznaczył także podziękowania dla osoby, która przyczyniła się do przyjazdu gwiazdy: – Sławek Szmal przyjechał na zaproszenie naszego klubu. Choć pomysły zaproszenia Sławka krążyły po głowach różnym osobom, to bardzo duży wkład w tę wizytę miał Marek Rejman, pracownik wrocławskiego AWF.[/hidepost]

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here