Mieszkańcy ul. Brzezińskiej boją się deszczu

66

Wybudowaliśmy się tu siedem lat temu. Zapowiadało się cudownie i byłoby cudownie, gdyby nie koszmar, który  męczy wszystkich mieszkańców ulicy Brzezińskiej: brak oświetlenia oraz błoto, błoto i jeszcze raz błoto na ulicy – napisała do nas Renata Sempek. – Przyjedźcie i zobaczcie sami.

Ulica zamieszkana jest od stosunkowo niedawna. Stoi tu sześć domów – piękne i zadbane posesje. Kolejne siedem działek ma już nowych właścicieli i niebawem tu też pobudują się i wprowadzą nowi mieszkańcy wsi. Tymczasem ulica, wzdłuż której powstaje posesja przypomina drogę wśród pól, którą utwardzają tylko maszyny rolnicze. Dwa lata temu ciągnęli pod ulicą magistralę wodociągową i zniszczyli nawierzchnię drogi. Potem dzieła dewastacji dokończyli budowniczy linii kolejowej, którzy tędy wozili materiały do pobliskiej Osoli. Nawierzchnię zniszczono tak, że po deszczu nie można po niej przejść. W dodatku mimo obietnic nie założono oświetlenia

 

Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu NOWej gazety trzebnickiej

[hidepost=0]Drogę kiedyś drogę „budowali” sami jej użytkownicy: gruzem, kamieniami i innym materiałem utwardzali nawierzchnię. Po kilku latach stała się na tyle mocna i twarda, że można było przejść po w miarę równej nawierzchni, a samochody osobowe nie tworzyły kolein. Jednak kilka lat temu, gdy pod ich ulicą położono wodociąg, poszczególne warstwy gleby zostały przemieszane i na górze znowu znalazła się glina. Teraz, po deszczu tworzą się błotniste kałuże, a w lecie, gdy jest sucho unoszą się tumany kurzu. Sprawę pogorszyli budowniczy kolei i ciężarówki które jeździły z piachem i ze starym tłuczniem i porobiły olbrzymie dziury na drodze. – Kiedy chociażby troszkę popada deszcz to trzeba ubierać gumiaki ,bo nie ma jak przejść nie mówiąc już , że pobocza przez cały rok ani razu nie były skoszone. Porobili takie koleiny, że nie można ich zasypać domowym sposobem. Trzeba przyznać, że wtedy przywieźli kilka wywrotek tłucznia, ale za mało, żeby powstała w miarę równa i trwała nawierzchnia – mówią mieszkańcy Brzezińskiej. Nowi mieszkańcy Morzęcina Małego czują, że także sąsiedzi traktują ich w dalszym ciągu za obcych, choć na wieś przenieśli się na stałe. Są tu zameldowani i ich podatki zasilają konto gminy Oborniki Śląskie. -Tymczasem w 2012 r. pisaliśmy wniosek o wizję lokalną, żeby przynajmniej poobcinano konary zwisające nad drogą. Mieli to zrobić na początku zeszłego roku. Skończyło się na obietnicach. Doszło do tego, że gałęzie zaczęły zagrażać linii energetycznej. To było jesienią ubiegłego roku. Zaalarmowaliśmy energetykę. Pracownicy poobcinali nieco konary, ale wszystko wrzucili do rowu. Żeby przejechać lub przejść, gdy jest błoto, sami musimy ścinać drzewo. Inne ulice na wsi są utrzymywane. Tam się kosi i ścina przynajmniej dwa razy do roku. W ubiegłym roku, w okolicach Wielkanocy była we wsi komisja burmistrza, która zakwalifikowała naszą drogę do naprawy. Owszem, co jakiś czas ktoś wysypie jakiś tłuczeń, ale niedługo potem wszystko wraca do normy. Nam nie chodzi o położenie asfaltu, a o załatanie dziur, żeby można było w miarę bezpiecznie przejść, a także przejechać samochodem bez połamania zawieszenia – opowiadają mieszkańcy wsi. Tymczasem w Magazynie Informacyjnym Urzędu Miejskiego „Z pierwszej ręki” z nr 1 (137) z marca 2013 r. w artykule „Wspólne działania w celu poprawy życia mieszkańców zrealizowane w 2012 roku” podano, że ul. Brzezińską w Morzęcinie Małym wyremontowano właśnie w tym roku. Jednak na czym miał polegać ten remont i ile kosztował, artykuł nie podaje. Przeciwnie, w umieszczonym kilka stron dalej artykule „Inwestycje roku 2012”, można wyczytać, że magistrala wodociągowa Brzeźno-Osolin (jej fragment przebiega pod ul Brzezińską) kosztowała blisko 3 mln zł, a inwestycja polegała na budowie sieci wodociągowej oraz dwóch pompowni. Ale w tym miejscu już nie było ani słowa o naprawie drogi. Niezwykle żywotnym problemem dla mieszkańców jest też oświetlenie ulicy, a właściwie jego brak. Ulica jest ciemna, zabudowana z jednej strony, z drugiej oparta o ścinę lasu, więc jest bardzo ciemna, co przy braku odpowiedniej nawierzchni sprawia, że podwójnie niebezpieczna. Odważni, którzy przed świtem idą do pociągu, już nie raz mijali się z sarnami czy dzikami, bo zwierzęta nie boją się i podchodzą blisko domostw. – Obiecywali, że jak skończą wodociągi, założą światło. Dwa lata temu położyli rury, a o oświetleniu nie ma mowy. Ta droga służy nie tylko nam. Do pociągu najkrótszą drogę przez naszą ulicę mają także tędy także mieszkańcy Brzeźna Małego. Z tego skrótu korzysta zwłaszcza młodzież – mówią mieszkańcy i uzupełniają: – Naszym zdaniem niepotrzebna by była jakaś wielka inwestycja. Obok ulicy biegnie linia energetyczna. Cztery słupy stoją w takiej odległości, że gdyby zainstalować na nich lampy, można by oświetlić drogę. . Zapytaliśmy kierownika wydziału inwestycyjnego Urzędu Miejskiego Obornik Śl. Andrzeja Małkiewicza: na czym polegał opisany w biuletynie remont drogi i czy wykonawca udzielił jakiejś gwarancji oraz, czy robione były jakieś prace poprawkowe. Zapytaliśmy też, czy prowadzi się przycinanie rosnących wzdłuż drogi drzew a szczególnie krzewów. Chcieliśmy również dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja z obiecanym oświetleniem. Niestety, do wczoraj nie uzyskaliśmy odpowiedzi. – Od początku grudnia ub. roku kilka razy w tygodniu interweniowałam telefonicznie w urzędzie gminy w sprawie ul. Brzezińskiej. Moje starania przyniosły jak dotąd efekt, który można by określić jako średni. W ubiegłym tygodniu zdobyłam zapewnienie kierownika wydziału inwestycyjnego, że na tę ulicę gmina dostanie od kolei odpowiednią ilość tłucznia, który zostanie rozplantowany na drodze. Trudno jednak przewidzieć, na jak długo taka naprawa wystarczy. O budowie drogi z prawdziwego zdarzenia nie ma co na razie marzyć. Podobnie jak z instalacją oświetlenia – powiedziała nam Rozalia Ptasińska, radna gminna, z okręgu, do którego należy Morzęcin Mały. – Także tę inwestycję kilkakrotnie wpisywałam jako propozycję do budżetu. Ani razu nie była uwzględniana. Nie ma jej w ogóle w planach na najbliższe latach. Nie ma także śladów, że kiedykolwiek ją planowano. Burmistrz twierdzi, że mieszkańcy Morzęcina Małego powinni, wzorem innych wsi, przeznaczyć na ten cel środki z funduszu sołeckiego. Jednak te od kilku lat w całości przeznaczone są na budowę świetlicy, na którą, mam nadzieję, jeszcze w tym roku uda się zdobyć dotację unijną.[/hidepost]

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here