Sąd przychylił się do prośby oskarżonej

76

Do zdarzenia doszło 18 grudnia, około godz. 9, na drodze łączącej Oborniki Śl. i Trzebnicę. Była zima, ale dość łagodna, temperatura powietrza była dodatnia, dlatego też trudno było przewidzieć jakie do końca panują warunki na drodze. Kierująca renault megane pani Katarzyna (imię zmienione) w miejscu pomiędzy Borkowicami a zjazdem na Kowale wpadła w poślizg i zjechała z drogi. Ponieważ samochód przejechał przez rów i zatrzymał się w przydrożnych krzakach, został dość mocno uszkodzony. Kobieta podróżowała wówczas z 11-letnim synem i tak wspomina ten dzień.

Więcej przeczytasz się po zalogowaniu na stronie.

[hidepost=0]- 18 grudnia rozchorował mi się syn i jechałam do Trzebnicy razem z ni, aby zawieźć do pracy zwolnienie lekarskie. Znam tę drogę dobrze, jeżdżę nią od 2009 r. Warunki atmosferyczne były dobre, a droga sucha. Zostawiłam w pracy zwolnienie i gdy 20 minut później wracałam, jechałam z prędkością 45-50 km/h. W pewnym momencie pomiędzy zarzuciło mnie na lewy pas drogi, odbiłam i wjechałam do rowu – powiedziała w sądzie pani Katarzyna, dodając: – Strażacy stwierdzili, że droga w tym miejscu była śliska, a w tym miejscu nawierzchnia pokryta była lodem. Wszystko działo się bardzo szybko. Na szczęście mojemu synowi nic się nie stało. Ja byłam tylko potłuczona. Ale na miejsce wezwałam pogotowie ratunkowe, które zabrało nas do szpitala, bo chciałam się upewnić, czy rzeczywiście nic nam nie jest. Kobieta powiedziała przed sądem, że nie przyznaje się do winy, bo jechała wolno, a warunki na drodze były dość dobre. Mandatu w wysokości 250 zł nałożonego przez policjantów w dniu zdarzenia nie przyjęła, ponieważ ma troje dzieci, mąż nie zarabia dużo i jej sytuacja materialna jest dość trudna. W sądzie prosiła więc o anulowanie kary. Sąd przychylił się do prośby oskarżonej i postanowił odstąpić od wymierzenia kary, a także kosztów postępowania.[/hidepost]

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here