Kule na deptaku: po co?

107

Poniedziałek, kilkanaście minut po godzinie 11 pojawiamy się na deptaku. Ulica Daszyńskiego podzielona jest na dwa odcinki. Na oddanym do użytku deptaku, dwaj pracownicy montują granitowe, sporej wielkości kule. Wkopują je w miejsce, które wydawałoby się, że miało służyć jako kwietniki dla roślin. W drugiej części ulicy prowadzone są wznowione prace rewitalizacyjne.

Podchodzimy do mężczyzn, których pytamy o to, jakie jeszcze ozdoby zostaną zamontowane, co będzie znajdować się wokół granitowych kul. – Nie wiemy co tu jeszcze będzie, my tylko montujemy – usłyszeliśmy. Deptakiem spacerują przechodnie, jedni rozglądają się, spoglądając na nowe, dość widoczne elementy ozdabiające ulicę, inni, spiesząc się nawet nie zauważają postępu prac.

Wchodzimy do sklepu spożywczego, w którym pytamy o opinie na temat nowych kul: – Szczerze, to nie wiem po co one są, czemu mają służyć – odpowiada jedna ze sprzedawczyń. Chcemy również wiedzieć, jak obecnie funkcjonuje handel na deptaku. Czy po zakończeniu prac ruch w tym miejscu jest większy? – No może trochę… Nie powiem, deptak jest ładny, ale to nie jest ta sama ulica, która była tutaj przed remontem – dopowiada kobieta.

Wchodzimy do kolejnego sklepu: – Jest bryndza – ucina krótko właściciel sklepu AGD – A te kule… Nie wiem po co one są. Uważam, że będą trudne w utrzymaniu, trzeba będzie wydać sporo środków, by je czyścić.

Nie podobają mi się te kule, jest ich za dużo w tym miejscu. Przecież pewne rzeczy trzeba robić po to, by było nie tylko ładnie, ale także i funkcjonalnie mówi nam kobieta, którą spotkaliśmy w jednym ze sklepów.

To czy te granitowe ozdoby przypadną do gustu, czy się spodobają czy też nie – tą ocenę pozostawiamy Czytelnikom.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here