Wreszcie mam ciepło w mieszkaniu

103

Przypomnijmy, pani Zofia Winiarska mieszka w domu komunalnym przy ul. Parkowej w Obornikach Śląskich. Dopóki w domu był palacz i ogrzewanie węglowe, w mieszkaniu pani Zofii było ciepło. Problemy zaczęły się około 5-6 lat temu, kiedy ogrzewanie zmieniono na gazowe. W mieszkaniu oborniczanki cały czas było zimno. Grzejniki albo w ogóle nie grzały, albo grzały tylko do połowy. Kiedy starsza kobieta poszła upomnieć się, o to, co było jej należne, jak mówi, miała usłyszeć, że „tak ma być”, bo jak powiedzieli jej urzędnicy ma „mieszkanie końcowe”, czyli na samej górze, na końcu korytarza. Pani Zofia próbowała jeszcze wielokrotnie interweniować, ale za każdym razem bezskutecznie. Fachowcy, którzy do niej przychodzili, tłumaczyli, że a to „piec za mały”, a to „pompka za słaba”. Nie pomogła również wymiana grzejników na zupełnie nowe. W zimie, podczas silnych mrozów temperatura w jej 24-metrowym mieszkanku spadała nawet poniżej 10 st. Celsjusza. Kobieta chodziła w mieszkaniu  w czapce, rękawiczkach, zakładała po trzy swetry, a do spania dodatkowo kładła się w płaszczu. Kiedy jednak mrozy były wyjątkowo siarczyste, pani Zofia przeprowadzała się do rodziny. Pomieszkiwała u siostry, siostrzenicy, u brata. Mimo tego, że były tygodnie, kiedy mróz nie schodził z okien pani Zofii dostała dopłatę za ogrzewanie gazowe w wysokości niemal 500 zł. Kobieta spłaciła w ratach swoje zobowiązanie, jednak miała ogromny żal, że musi płacić tak wysoki jak na jej możliwości rachunek, w dodatku za coś, z czego nie korzystała. (Wysokość rachunku naliczana jest na podstawie zajmowanego metrażu).

Zdesperowana kobieta, wspólnie ze swoją siostrą zwróciły się do nas o pomoc. W poprzednim numerze NOWej opisaliśmy trudną sytuację pani Zofii. Jak się okazało, nasza interwencja poskutkowała.

Już we wtorek przyszli pracownicy, którzy wymienili jedną rurkę i dzięki temu mam już gorący cały grzejnik! Bardzo dziękuję za pomoc. Sama nie potrafiłam załatwić tej sprawy, a interwencja gazety poskutkowała. Teraz w mieszkaniu jest przyjemnie, chodzą normalnie ubrana, nie muszę już zakładać kilku warstw ubrań. Mogę się umyć, bez obawy, że się przeziębię. Teraz w mieszkaniu mam bardzo cieplutko. Termometr wskazuje, że ponad 20 st. Celsjusza – powiedziała nam wczoraj Zofia Winiarska.

Z takiego obrotu sprawy zadowolona jest również siostra pani Zofii, Anastazja Bielicka.

 – Cieszę się, że siostra wreszcie ma ciepło, tak jak powinno być. Ale proszę tylko zobaczyć jak to jest. Same nic nie mogłyśmy załatwić, a jak gazeta napisała, to nagle znalazł się sposób na to, żeby kobiecie wreszcie naprawić ogrzewanie. I to jeszcze jak; wystarczyło trochę pracy, kilkadziesiąt minut, kawałek rurki i już wszystko działa. Szkoda, że odpowiedni ludzi nie wzięli się za to za pierwszym razem, kiedy to zgłaszałyśmy, tylko trzeba było angażować gazetę, do rozwiązania tak prozaicznego problemu – dodała Anastazja Bielicka.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here