Upadł projekt „Trzebnica Zdrój”?

139

Przywrócenie miastu statusu uzdrowiska było wpisane w program wyborczy Marka Długozimy, kiedy ubiegał się o reelekcję podczas ostatnich wyborów samorządowych. Jednak wcielenie w życie tego projektu, chyba od początku skazane było na niepowodzenie. Przede wszystkim, w myśl obowiązującej ustawy o ochronie uzdrowiskowej, zakłady przemysłowe, zlokalizowane w obrębie granic Trzebnicy, nie mogłyby się rozbudowywać – na to zwracał uwagę starosta, w debacie, prowadzonej przez reporterkę Polskiego Radia Wrocław na trzebnickim Rynku. Po drugie, trzeba byłoby od podstaw stworzyć infrastrukturę sanatoryjną: wybudować specjalistyczne zakłady lecznicze, pensjonaty, wykonać badania geotermalne, potwierdzające właściwości lecznicze naszych podziemnych wód termalnych. Kto miałby odpowiadać za taką wielomilionową inwestycję: gmina czy prywatny inwestor? Dzisiaj media podają informację o tym, że niektóre z istniejących miejscowości uzdrowiskowych znajdują się w trudnej sytuacji finansowej, muszą liczyć na wsparcie od państwa. Wątpliwe jest zatem, by przedsiębiorcy decydowali się na tak ryzykowne i niepewne przedsięwzięcie, jakim jest stworzenie uzdrowiska od podstaw.

Temat związany z ubieganiem się o „zdrój”, od początku owiany był tajemnicą. Burmistrz powołał specjalny zespół ds. uzdrowiska, dobierając do niego wyłącznie pracowników urzędu. Radni opozycyjni kilkakrotnie występowali do burmistrza z prośbą o włączenie ich w skład tego zespołu, jednak bezskutecznie. Włodarz nie chciał zmienić zdania, informując, że o wynikach prac radni będą informowani w miarę rozwoju sytuacji.

Podczas ubiegłorocznego spotkania z mieszkańcami, Marek Długozima wraz z sekretarzem Danielem Buczakiem roztaczali wizję uzdrowiska. Przypomnieli o ponad stuletniej tradycji uzdrowiska, a także podali poszczególne etapy, jakie gmina musi przejść, by ostatecznie z rąk ministra zdrowia otrzymać ten status. Nie potrafili wówczas odpowiedzieć mieszkańcom na pytania o koszty związane z przekształceniem gminy, a także kto miałby sfinalizować budowę zakładów uzdrowiskowych. Mówili tylko, że jakiś inwestor jest zainteresowany wybudowaniem bazy uzdrowiskowej (chyba nie ten sam, który od kilku lat stara się wynająć puste pomieszczenia na basenie?). Wspominali, że sam proces jest długotrwały i potrwa kilka lat. Sekretarz, wymieniając korzyści z uzyskania tego statusu, powiedział, że gmina mogłaby otrzymywać dotację z ministerstwa, równą wysokości opłaty klimatycznej, wpłaconej przez turystów i kuracjuszy – nie podał jednak żadnych konkretnych danych, nie wiadomo zatem ile w przybliżeniu, turystów przyjechałoby do Trzebnicy – Zdroju.

Przypomnijmy, że do tej pory, na same działania związane z przywróceniem miastu statusu uzdrowiska wydano kilkadziesiąt tysięcy złotych: 60 tys zł, to suma wydana na opracowanie dokumentu stanowiącego założenia do operatu uzdrowiskowego i na potwierdzenie właściwości klimatycznych naszego terenu. W tym roku gmina zamierzała przeznaczyć kolejne spore kwoty (na jednej z sesji padła kwota 80 tys. zł), na dalsze prace. Spotkania, drukowane ulotki, prace zespołu (być może za dodatkowe wynagrodzenie lub premie), wreszcie pieniądze wydane na dokumenty, były wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

W połowie grudnia, burmistrz wraz z pracownikami udali się do Warszawy, do Ministerstwa Zdrowia, by omówić wyznaczenie stref ochrony uzdrowiskowej. Poruszano między innymi kwestie związane z rozbudową zakładów przemysłowych znajdującymi się w obrębie stref. Ten temat jest przedmiotem sporu burmistrza ze starostą, bowiem Robert Adach sprzeciwiał się nadaniu miasta statusu uzdrowiska, wskazując na to, że zakłady w obrębie granic nie będą mogły się rozbudowywać (co ma swoje odzwierciedlenie w zapisach ustawy o ochronie uzdrowiskowej). Tymczasem, w zamieszczonej relacji ze spotkania mogliśmy przeczytać: „Naczelnik Wydziału Uzdrowisk zapewnił, że Ministerstwo Zdrowia nie sprzeciwia się budowie nowych i rozbudowie istniejących zakładów produkcyjnych nie oddziałujących niekorzystnie na lokalne środowisko na terenie stref ochrony uzdrowiskowej.”

Chcąc rozwiać wszelkie wątpliwości starosta wysłał zapytanie do ministerstwa zdrowia, z prośbą o wyjaśnienie spornej kwestii. W odpowiedzi Piotr Warczyński, dyrektor departamentu ochrony zdrowia, wyjaśnił, że w strefach ochrony uzdrowiskowej nie mogą powstawać zakłady przemysłowe – wg wstępnych projektów w obrębie jednej ze stref znajduje się np. zakład Plast-Met czy Reha-Pola. Piotr Warczyński dodał, że podczas ostatniego, tj. grudniowego spotkania, władze samorządowe nie informowały o przedsiębiorstwach znajdujących się w planowanych strefach ochrony uzdrowiskowej. Dlaczego burmistrz nie podał tej informacji w ministerstwie?

Dyrektor dodał również, że władze nie poinformowały o planach dotyczących powstania kolejnego osiedla mieszkaniowego w strefie „A”, obejmującego okolice Lasu Bukowego. Czy burmistrz, wydając warunki zabudowy dla tego obszaru, pozwalające na powstanie kolejnego osiedla, nie zdawał sobie sprawy z tego, że odbiera szanse na uzyskanie przez miasto statusu uzdrowiska?

– W związku z ujawnieniem przez pana starostę nowych okoliczności przy aktualnym planie zagospodarowania przestrzennego obszaru miasta Trzebnica, istnieją wątpliwości co do  możliwości otrzymania przez miasto Trzebnica statusu obszaru ochrony uzdrowiskowej – odpisał staroście Piotr Warczyński.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here