Za nielegalną reklamę można zapłacić wysoką karę

893

Reklamy krzyczą do nas zewsząd: z radia, telewizji, prasy, a także z ulic. Promocje poszczególnych marketów na billboardach, billboardy podświetlane, a nawet wielkie ekrany na których wyświetlane są reklamy, zwłaszcza przy drogach w dużych miastach, które często się korkują, mogą rozpraszać naszą uwagę. Niektórzy zwracają również uwagę na aspekty estetyczne – nie wszystkie plakaty czy banery są ładne, a ich mnogość czasem po prostu drażni. Wielokrotnie poruszaliśmy już temat wielkich płacht reklamowych, które szpecą centra naszych miast zasłaniając piękną architekturę.

Dziś sprawdzamy, jak to jest z reklamami wzdłuż dróg. Tym bardziej, że od pewnego czasu obserwujemy prawdziwy wysyp malutkich reklam, wykonanych z płyt pilśniowych, czasem z numerem telefonu namalowanym odręcznie, które wyrastają przy drogach jak „grzyby po deszczu”.

Jeżdżą i sprawdzają

Reklamy i pseudoreklamy bardzo gęsto ustawiane są wzdłuż dróg wojewódzkich, które są często uczęszczane. Zwłaszcza ten malutkie, wbijane w ziemię pojawiają się na odcinkach, gdzie są ograniczenia prędkości. Kierowcy zwalniają i według reklamujących się mają zwrócić uwagę na ich oferty.

Sprawa umieszczania reklam w pasie drogowym jest bardzo dokładnie uregulowana przez prawo, dokładnie w ustawie o drogach publicznych. Trzeba pamiętać, że pas drogowy to nie tylko sama jezdnia i chodnik, ale także dalsza część pasa, która usytuowana jest przy drodze. Jeśli ktoś chce umieścić przy drodze reklamę, powinien najpierw dokładnie sprawdzić, do kogo należy fragment gruntu, na którym ma ona stanąć. Kiedy już wiadomo czyj jest grunt, należy wystąpić o zezwolenie na wejście w pas drogowy. Trzeba również dokładnie opisać, co chcemy postawić, jak ma to wyglądać, na czym ma być umocowane. Tu nie może być dowolności; wyobraźmy sobie, że stawiamy jakąś konstrukcją, a ona pod wpływem warunków atmosferycznych ulega zniszczeniu i na przykład jej elementy odrywają się i stwarzają zagrożenie dla uczestników ruchu – tłumaczy Krzysztof Kiniorski, rzecznik prasowy Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei. Jak dodaje, ustawienie reklamy, oczywiście zgodnej z przedstawionym projektem, wymaga uiszczenia opłat, które naliczane są zgodnie z rozporządzeniem.

Koszt umieszczenia reklamy zależy między innymi od tego gdzie ma stanąć, na jako okres czasu, jaka jest jej powierzchnia itd. Każda opłata naliczana jest indywidualnie – zaznacza rzecznik.

Kary są bolesne

[hidepost=0]Okazuje się, że osoby ustawiające reklamy bez wymaganej zgody i umieszczania opłat nie mogą się czuć bezkarne. – Co kilka dni służby drogowe przejeżdżają przez każdą drogę wojewódzką i sprawdzają między innymi, czy nie umieszczono nielegalnie reklam. Jeśli takowe znajdą, są one od razu usuwane. Dość łatwo jest ustalić „sprawcę” takich poczynań – zwykle na reklamach podany jest numer telefonu lub jakiś kontakt do firmy. Kary są dość bolesne – kiedy udowodnimy, że reklama stanęła nielegalnie, jej właściciel musi zapłacić dziesięciokrotność tego, ile kosztowałoby go umieszczenie zgodnie z prawem. Oczywiście, zdarzają się takie sytuacje, że niektórzy tłumaczą, że to nie oni ustawili tabliczki, albo też że zrobiono to bez ich wiedzy i zgody, ale takie tłumaczenia nie są brane pod uwagę, a dodam, że kara nałożona administracyjnie nie podlega negocjacji – ostrzega Krzysztof Kiniorski i dodaje, że na nielegalne reklamy uczuleni są nie tylko inspektorzy drogowi, ale i policjanci drogówki. – Uważam, że takie powbijane słupki z tabliczkami na dykcie są raczej antyreklamą niż reklamą. Czy solidna może być firma, która w taki sposób się reklamuje? Chyba nie. – mówi rzecznik DSDiK. Wiesław Sadłocha, z Zarządu Dróg Powiatowych również podaje, że pracownicy dość często zbierają z pasów drogowych nielegalne reklamy. – Jeśli akurat przejeżdżamy i widzimy te pseudoreklamy, to wyjmujemy je. W sytuacji, kiedy uda się ustalić kto je pozostawił, oczywiście nakładamy kary. Te reklamy szpecą tylko krajobraz, a moim zdaniem są raczej antyreklamami. Zgłaszają się czasem również osoby, które chcą legalnie umieścić reklamę i wtedy muszą wnieść opłatę zgodnie z tabelami – wyjaśnia Wiesław Sadłocha Nie wolnoć Tomku, na swojej posesji Jak się okazuje, regulacje prawne dotyczą nie tylko pasów przydrożnych. Nawet jeśli chcemy umieścić reklamę na własnej posesji, czy też polu powinniśmy dokładnie zapoznać się z przepisami, ponieważ prawo dokładne reguluje kwestie tego co, gdzie, jakiej wielkości i komu wolno ustawić.W przypadku reklam, jak i innych budowli nie obowiązuje zasada „wolnoć Tomku w swoim domku”. Lidia Osławska, naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa w Starostwie Powiatowym w Trzebnicy mówi, że nie można dowolnie umieszczać reklam, nawet na swojej posesji: – Wszystko zależy od tego, jak ma wyglądać reklama. Czy będzie ona umieszczona na budowli, która już istnieje, czy też ma powstać na przykład billboard na zupełnie nowej konstrukcji. Zawsze lepiej jest się dopytać, sprawdzić w przepisach – zachęca Lidia Osławska. Naczelnik dodaje, że zupełnie inaczej przedstawia się sprawa, jeśli właściciel posesji chce wywiesić na przykład szyld swojego sklepu czy zakładu, na przykład na budynku lub istniejącym ogrodzeniu, a zupełnie inaczej, kiedy na posesji ma stanąć billboard, w dodatku z oświetleniem. Na taką konstrukcję potrzebne jest pozwolenie na budowę. Niektóre wymagają natomiast tak zwanego „zgłoszenia”. W przypadku wydania pozwolenia na budowę pobierana jest również opłata administracyjna. – Wszystkie wytyczne zawarte są w prawie budowlanym, w art. 29. Ważne jest również, żeby sprawdzić jakie zapisy są w planie zagospodarowania terenu – dodaje naczelnik i dodaje, że wydział architektury i budownictwa wydaje tylko pozwolenia, natomiast ewentualne kary wymierza nadzór budowlany.[/hidepost]

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here