Spółdzielnia ukradkiem wprowadziła podwyżki. Za co zapłacą spółdzielcy?

67

Zadzwonił do nas Czytelnik – spółdzielca: – Niedawno otrzymałem decyzję o podwyżce opłat za mieszkanie. Jak wyliczyłem, nowa opłata eksploatacyjna jest wyższa od dotychczasowej o ok 16 proc! To bardzo dużo, jeśli się weźmie pod uwagę, że ceny aż tak drastycznie nie wzrosły – powiedział. – Najbardziej mnie jednak zszokowało, że podniesiono podatek od nieruchomości aż o 100 proc! – z 5 do 10 gr za każdy metr kwadratowy. Przecież tak drastycznie ceny rosły, gdy była hiperinflacja. Teraz nie ma do tego żadnych podstaw.

Rzeczywiście, według wykazu, jaki Czytelnik miał dotychczas, stawka opłaty na podatek od nieruchomości wzrasta o 100 proc. Jest to dziwne, bo… spółdzielnia nie ma nic do wysokości tego podatku. Jego wysokość, uchwalana jest przez radę miejską i w tym roku w ogóle się nie zmieniła.

[hidepost=0]Na stronie internetowej spółdzielni znaleźliśmy uchwałę Rady Nadzorczej SML-W z 19 grudnia ub. roku, w której rada „ustala” stawki opłat: eksploatacyjnej od lokali mieszkalnych oraz od lokali użytkowych, na fundusz remontowy (z tym, że dla lokatorów niektórych, wyszczególnionych, budynków jest ona blisko trzykrotnie niższa), na podatek od nieruchomości, za dodatkowe pomieszczenie piwniczne, za garaż, a także zaliczkowe za centralne ogrzewanie. Uchwała została zredagowana tak, jakby do tej pory, za powyższe nie pobierano opłat. W dodatku uchwałodawca nie czuł się zobowiązany, żeby uzasadnić podwyżki. Starsi ludzie pamiętają, że za czasów „jedynie słusznych” ceny się tylko regulowało, a przyczyną tych regulacji był „wzrost zużycia” lub „poprawa standardu”. Nowa uchwała ma obowiązywać od 1 kwietnia br. – to nie Prima Aprilis! Dzień wcześniej tracą moc uchwały, które ustalają stawki obowiązujące obecnie. Niestety, ze strony internetowej zniknęły poprzednie stawki. Jeśli ktoś nie zachował sobie decyzji o poprzednich podwyżkach, nie dowie się, jak wielkie są obecne. Nową uchwałę podpisali przewodniczący Rady Nadzorczej Artur Kania i sekretarz RN Janusz Szydłowski. – Obecna podwyżka została wprowadzona, bo już od pięciu lat nie było zmian żadnej stawki – powiedział nam przewodniczący Kania. Wyjaśnił, że w grudniu została podniesiona tylko wysokość opłaty eksploatacyjnej, bo na fundusz remontowy podwyżka składki nastąpiła już w listopadzie: z 1,20 zł do 1,40 zł, za mkw. – W nowej uchwale zapis o funduszu znalazł się ze względów porządkowych. Natomiast niższa stawka dla niektórych osiedli została ustalona dlatego, że są to nowe budynki i nie wymagają dużych nakładów na remonty – dodał. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego w uchwale mówi się o ustaleniu opłat, a nie – jak było to praktykowane dotychczas – o podwyżce lub zmianie opłat z jednej kwoty na drugą. Nie wyjaśnił też, dlaczego spółdzielnia podniosła o 100 proc. opłatę na podatek od nieruchomości, choć wiadomo, że że jest ona w całości przekazywana, bo to samorządy – jak przyznał sam Kania – ustalają wysokość tego podatku. Po dokładne informacje przewodniczący rady skierował nas do osoby, jego zdaniem, w tej sprawie najbardziej kompetentnej, czyli głównej księgowej spółdzielni. W piątek Artur Kania zatelefonował do redakcji z informacją, że zaaranżował już spotkanie z główną księgową. Jednak, gdy niemal natychmiast po telefonie udaliśmy się do spółdzielni, okazało się, że główna księgowa jest zajęta, bo konferuje z prezesem spółdzielni oraz z… przewodniczącym Kanią. Gdy poproszona o ewentualne ustalenie terminu spotkania sekretarka weszła do gabinetu, usłyszeliśmy głos wiceprezesa Piotra Okuniewicza: – Proszę powiedzieć, żeby przyszedł za pół godziny. W wyznaczonym czasie główna księgowa Elżbieta Kwaśniak czekała u siebie, ale… nie chciała rozmawiać o nowej uchwale: – No i co z tego – powiedziała i dodała: – Proszę złożyć wszystko w sekretariacie. Odpowiemy w najbliższym terminie. Nie pomógł nawet telefon do przewodniczącego Kani, który – jak się później okazało – cały czas przebywał w gabinecie wiceprezesa: – No to niech pan przekaże te pytania na piśmie – powiedział. Jest powszechnie wiadome, że biurokraci żądają składania pytań na piśmie do sekretariatu, żeby udzielić odpowiedzi jak najpóźniej – „bo procedura obiegu korespondencji w firmie jest taka”, jak najbardziej najmniej precyzyjnej – „bo tak zrozumiałem pytanie” i jeszcze unikną pytań szczegółowych. Ponieważ jednak sprawa jest poważna, bo dotyczy pieniędzy spółdzielców, a w dodatku podwyżki zostały przedstawione w sposób tak niejasny, jeszcze przed godz. 14 wysłaliśmy e-maila, w którym pytaliśmy: o podwody jednorazowego wprowadzenia podwyżek opłat, o powody niepodawania wzrostu obciążenia lokatorów, które ze składników opłaty eksploatacyjnej wymuszają jej podwyżkę, dlaczego spółdzielnia podniosła stawkę podatku od nieruchomości, choć nie ma do tego prawa, a także dlaczego na stronie internetowej spółdzielni nie ma stawek opłat, które obowiązują obecnie? Do wczoraj, do czasu zakończenia składu gazety, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. o 100 proc. podniosła Rada Nadzorcza spółdzielni mieszkaniowej stawkę podatku od nieruchomości. Tymczasem podatek ten, może regulować tylko rada gminy. [/hidepost]

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here