JA, KREATOR…

58

NOWa: Jak układała się Pana współpraca z byłym dyrektorem ośrodka kultury Adamem Wazem. Czy mieli panowie plany na ten rok, jeżeli tak, to jakie?

Marek Długozima: – Współpraca z panem dyrektorem Adamem Wazem układała się bardzo dobrze, nawet wręcz wzorowo. Przez cały okres naszej współpracy nie było między nami żadnych konfliktów, żadnych zdarzeń, które mogłyby powodować jakieś nieporozumienia. Pan dyrektor ze swoich obowiązków wywiązywał się bardzo dobrze, rzetelnie i uczciwie. Jestem pod wrażeniem jego pracy.

A jakie były w takim razie plany na ten rok?

Pierwszym takim zadaniem postawionym panu dyrektorowi od początku jego pracy w Trzebnickim Centrum Kultury i Sportu była przebudowa i modernizacja domu kultury – pan dyrektor miał m.in. nadzorować te prace. Ważnym zadaniem było również to, żeby połączyć w jedną, dwie instytucje: ośrodek kultury i obiekty sportowe zarządzane przez Zespół Administracyjny Placówek Oświatowych, aby w ten sposób ograniczyć wydatki. Połączenie to miało uzasadnienie z ekonomicznego punktu widzenia. Poza tym, zawsze te dwie instytucje brały udział w organizacji różnych imprez odbywających się w gminie, a po reorganizacji i połączeniu działały sprawniej jako jedna placówka.

Czyli rozumiem, że najważniejszym planem na ten rok miał być remont ośrodka kultury?

Tak, modernizacja ośrodka kultury była przygotowywana od początku obecnej kadencji, i w tym roku zamierzamy tę inwestycję rozpocząć. Czekamy na podpisanie umowy – dostaliśmy dofinansowanie na modernizację i termomodernizację ośrodka kultury w wysokości 2 mln zł i po podpisaniu stosownej umowy na dofinansowanie przystąpimy do prac przetargowych.

Czyli można się spodziewać rozpoczęcia jeszcze w tym roku?

Tak. Jeśli wszystko dobrze pójdzie chcemy tę inwestycję rozpocząć jeszcze w tym roku.

Czy ta kwota dofinansowania, tj. ponad 2 mln zł wystarczy, by przeprowadzić remont, czy też gmina będzie musiała dołożyć brakującą sumę z własnych środków?

Nie, nie wystarczy, dlatego będziemy pozyskiwać środki z innych programów, chociażby z nowego programu jaki ogłosił Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Czy remont zakończy się w tym roku?

Nie, przewidywany czas realizacji inwestycji to ok. 2 lata.

Kiedy mogą zostać ogłoszone przetargi i co ewentualnie zostałoby wykonane w tym roku?

Cały artykuł dostępny jest w aktualnym wydaniu papierowym NOWej gazety trzebnickiej. Cały artykuł można również przeczytać, po zalogowaniu do naszego portalu. Zachęcamy zatem do rejestracji.

[hidepost=0]Jeszcze jest za wcześnie, by mówić o postępach prac, z uwagi na to, że najpierw musimy podpisać umowę z NFOŚiGW, wtedy będziemy zobligowani terminami i będziemy mogli rozpisać zadanie na etapy, tak aby ten remont nie burzył bieżącej pracy ośrodka kultury. Ale w ramach tych 2 mln, zostaną na pewno wymienione okna i budynek zostanie docieplony… Tak, oprócz tego nastąpi wymiana całej instalacji i kotłowni. Wykonane zostaną wszystkie zadania, które wchodzą w zakres termomodernizacji. Jaka jest potrzebna szacunkowa kwota, by dokończyć kompleksowo remont? To zależy, jak się do tego podejdzie. Remont może być np. przeprowadzony w trzech etapach. W pierwszym należy zrobić salę kinową i salę do zajęć dydaktycznych, które są dla nas najważniejsze. Termomodernizacja ośrodka będzie połączona z remontem sali kinowej, ponieważ w sali tej będzie zainstalowany system wentylacji, który jest częścią termomodernizacji. Te zadania będą realizowane w pierwszej kolejności. Wrócę jeszcze do rezygnacji Adama Waza: czy pan spodziewał się czegoś takiego ze strony dyrektora, czy też było to dla pana zaskoczeniem? Czy może w obliczu zbliżającego się remontu, próbował pan nakłonić Adama Waza, by jeszcze przez jakiś czas pozostał na stanowisku? W takich sprawach z zasady odmawiam komentarza, mogę się tylko wypowiedzieć na temat pracy pana dyrektora. A co było powodem jego rezygnacji, na ten temat nie będę się wypowiadał. Ale ja zapytałam czy spodziewał się pan takiego ruchu, czy był pan zaskoczony? Na takie pytanie odpowiadam, to jest decyzja osoby, która taką rezygnację składa. Uważam, że nasza współpraca dużo przyniosła dla miasta, proszę zobaczyć jak są utrzymane obiekty sportowe, ile dodatkowych zajęć zostało wprowadzonych w ośrodku kultury i ile nowych kół zainteresowań. To wszystko składa się na pracę dyrektora Adama Waza, który mimo zarzutu wieku emerytalnego, całym sercem angażował się w swoją pracę. Swego czasu była taka akcja „NIE dla Adama Waza”, gdzie stanąłem w jego obronie i go broniłem, bo uważam, że tamta akcja była niesprawiedliwa. Czy taka akcja, czy też próby dyskredytowania dyrektora, nie miały dla pana żadnego znaczenia? Nie, dla mnie nie miały. Konkurs na stanowisko dyrektora będzie przeprowadzony w najbliższym czasie, czy możemy poznać jego termin? Konkurs zostanie ogłoszony w pierwszym kwartale tego roku. Pana dyrektora obejmuje teraz okres wypowiedzenia, w związku z czym jest on jeszcze naszym pracownikiem. Chciałam aby pan potwierdził lub zaprzeczył: pojawiają się nieoficjalne informacje o ewentualnych kandydatach, którzy mieliby zostać wskazani przez pana na stanowisko dyrektora TCKiS. To są nazwiska: Adama Stockiego i Jakuba Szurkawskiego. To jakieś żarty, przecież przeprowadzony zostanie konkurs i powołana zostanie komisja konkursowa, która wybierze najlepszego kandydata. Niedawno pisałam o problemie starosty ze sprzedażą działki na ul. Milickiej. Zawiesił pan na okres 9 miesięcy wydanie warunków zabudowy dla tej działki… W tej sprawie pan starosta otrzyma ode mnie wyczerpującą odpowiedź pisemną i państwu również jej udzielę. Z informacji, które przekazał nam starosta, o czym również poinformował także i Pana, wynika, że zysk, jaki starostwo otrzymałoby za sprzedaż tej działki, byłby przekazany na częściowe pokrycie długów szpitala. Więc cel jest słuszny. Dziwi mnie, że pan starosta dzisiaj pisze, że ja osobiście blokuję wydanie warunków zabudowy. To jest nieprawdą, ja nie pracuję tutaj prywatnie, osobiście, tylko zostałem wybrany przez mieszkańców, działam dla ich dobra, w ich imieniu i ich reprezentuję. W związku z tym, zarzut, że osobiście blokuję wydanie warunków zabudowy nie ma żadnego uzasadnienia. Po drugie tę działkę – o ile mi wiadomo – starostwo próbowało sprzedać trzy razy, i mimo obniżenia ceny o połowę, nadal nie udało im się jej sprzedać. Po trzecie, pan starosta wie, że kreatorem zmian w mieście jest burmistrz, i to on ponosi z tego tytułu pełną odpowiedzialność za podjęte decyzję. I to burmistrz powinien mieć wizję, i wiedzieć czy na danym terenie jest możliwość i potrzeba wybudowania osiedla mieszkaniowego, czy też ten teren, ma być w przyszłości zabezpieczony pod przyszłe zagospodarowanie Kociej Góry i powstanie parku homo erectusa. Ja muszę patrzeć troszkę szerzej i bardziej perspektywicznie, niż pan starosta, który patrzy partykularnie na dzień dzisiejszy. Nawet zakładając, że tę działkę by sprzedał i ona zostałaby wykorzystana pod cele, na które starosta chciał ją przeznaczyć, to ja dzisiaj ograniczam możliwość zagospodarowania i rozwoju Kociej Góry i planowanego w jej sąsiedztwie parku homo erectusa – bo ten park potrzebuje zaplecza w postaci miejsc parkingowych, zaplecza gastronomicznego. Po drugie w omawianym miejscu jest stanowisko archeologiczne i ścisły teren ochrony archeologicznej i trudno, żeby w takim miejscu znajdowało się osiedle domów wielorodzinnych. Na działce starostwa jest zabudowa historyczna i trudno na niej planować budowę osiedla domów wielorodzinnych. Tłumaczenie starosty, że to pomogłoby szpitalowi, który ma 22 mln długu, a ze sprzedaży osiągnie może 2 mln zł, to pokazuje, że coś jest nie tak w zarządzaniu starostwa. Skoro pan starosta uzależnia „być albo nie być” szpitala od sprzedaży działki i chce obarczyć winą za ewentualne niepowodzenie burmistrza, to świadczy tylko o jego małej wiedzy. Jest rzeczą oczywistą, że dobro szpitala jest dla mnie ważne, czego dowodem jest fakt, że co roku umarzam podatek szpitalowi, zależy mi żeby istniał, bo to nasze wspólne dobro z wspaniałym ośrodkiem, ale trudno, by burmistrza obciążać długiem szpitala, którym zarządza starosta. Pan starosta myli się również twierdząc, że spłata zadłużenia to inwestycja celu publicznego. To nieprawda, to nie jest cel publiczny którym byłaby np. budowa, czy utrzymanie szpitala – ale celem publicznym nie jest spłata zadłużenia. Czyli jak rozumiem są dwie wizje zagospodarowania tego terenu? Zagospodarowanie terenów w mieście należy do kompetencji burmistrza, bo to on, zgodnie z polskim prawem odpowiada za planowanie przestrzenne – nie starosta. Pan starosta patrzy partykularnie i interesownie, na dzień dzisiejszy. Natomiast burmistrz musi myśleć o tym, że ten teren w przyszłości ma służyć rozwojowi miasta. Jeśliby patrzeć tak jak pan starosta, to teren ten można sprzedać pod budowę np. stacji benzynowej. Rolą burmistrza, jest myślenie perspektywiczne i długofalowe. A jaki długofalowy interes w budowie osiedla wielorodzinnego widzi tu pan starosta? Chce sprzedać działkę, którą starostwo otrzymało od Agencji Nieruchomości Rolnych bezpłatnie i rzekomo – bo przecież nie mamy takiej pewności – przeznaczyć te pieniądze na spłatę części zadłużenia szpitala. Ponadto podam Pani taki przykład. Zamieniliśmy się z panem starostą na budynki na ul. Solnej (gdzie miał być przeniesiony Urząd Pracy) w zamian za przychodnię przy ul. Kościuszki. My realizujemy cele statutowe zgodnie z porozumieniem, a pan starosta sprzedał majątek gminny na ul. Solnej za ponad 500 tys. zł – nie pytając nas o zgodę – gdzie w akcie notarialnym był zapis obligujący obie strony do wykorzystania budynków na cele statutowe. Później starosta przeniósł biuro pracy w rejon bardzo newralgiczny, czyli w rejon przychodni powodując tam zbyt duże natężenie ruchu. Może zatem pan starosta rozliczy się z tego, gdzie trafiły pieniądze ze sprzedaży majątku gminnego (majątku wszystkich mieszkańców gminy Trzebnica)? Kolejne pytanie dotyczy nowej pracownicy urzędu miejskiego – Marty Daniluk, czy ogłoszony był konkurs na to stanowisko i dlaczego pani Daniluk została zwolniona z basenu? Nie udzielam żadnych informacji na temat spraw personalnych. A kiedy zostanie ogłoszony przetarg na szkołę muzyczną? Przetarg zostanie ogłoszony najpóźniej do końca stycznia, chcielibyśmy w lutym przeprowadzić całą procedurę przetargową, tak aby w kwietniu mogła wejść ekipa w celu remontu budynku. Na to zadanie planuje się przeznaczyć 1 mln zł. Czy ta kwota wystarczy, czy trzeba będzie ubiegać się o dofinansowanie z innych źródeł? Kiedy szkoła będzie gotowa? Szkoła zostanie uruchomiona 1 września 2014 r. Prace remontowe chcemy zakończyć do końca lipca. Złożyliśmy wniosek do Narodowego Funduszu o środki na dofinansowanie termomodernizacji tego budynku. Liczymy na to, że otrzymamy środki w wysokości 85% na prace, które dotyczą termomodernizacji. Kolejne zadanie, długo wyczekiwane, to remont przychodni: kiedy ruszy, jak długo potrwa, kiedy będą ogłaszane przetargi? Udało nam się otrzymać pozwolenie na budowę nowego skrzydła przychodni zdrowia. Przygotowujemy procedurę przetargową. Najpóźniej w maju chcemy rozpocząć remont, a zakończyć go we wrześniu 2015 roku. Czy można poznać etapy przebudowy? W pierwszym etapie wykonamy budowę nowego skrzydła, żeby do niego przenieść obsługę pacjentów, a następnie zmodernizować stare, obecne skrzydło przychodni zdrowia. Czy na to zadanie także gmina będzie się starać o wsparcie z zewnętrznych środków? Tak, już otrzymaliśmy dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego na termomodernizację (tj. 900 tys. zł), a teraz składamy wniosek na dofinansowanie budowy nowej przychodni. Przeczytałam, że na Rynek powróci zdjęty wcześniej próg? Nie, zaprojektowane zostały dwa progi: pierwszy na początku, tj. na wysokości ulicy Lipowej, a drugi w tym miejscu, gdzie stał próg z wysepkami. A czy już wiadomo, gdzie trafią te, zdemontowane elementy ? Rozpatrywane są pewne propozycje, na pewno próg będzie zamontowany w innym miejscu Trzebnicy. Jakie gmina poczyniła kroki w związku z pismem wojewody, wzywającym do zwrotu części otrzymanej dotacji wraz z odsetkami? Odpowiedzieliśmy, że nie wyrażamy zgody na zwrot części otrzymanej dotacji, nie zgadzamy się ze stanowiskiem wojewody, uważamy roszczenia wojewody za bezzasadne. Złożyliśmy w tej sprawie obszerne wyjaśnienia, uważamy że nie ma podstaw do zwrotu dotacji. Następnym krokiem wojewody może być skierowanie sprawy do sądu? Tak, jesteśmy tego świadomi. Proszę jednak zauważyć, że wojewoda rozpoczął działania po piśmie z waszej strony. Wtedy wojewoda przesłał do nas pismo z zapytaniem: „czy gmina uzyskała korzyść z tej dotacji?” Program pomocowy ZPORR był już zamknięty i rozliczony, wojewoda wówczas go skontrolował, nie znalazł żadnych przesłanek do tego, by gmina miała tę dotację zwrócić. Dopiero po waszym zapytaniu i informacji sprawa ponownie wróciła- wojewoda zaczął badać sprawę i stwierdził, że gmina osiągnęła korzyść w postaci stawu, i że musi dotację zwrócić. My uważamy, że nie musimy dotacji zwracać. Program był rozliczony, zamknięty i byłoby po temacie. Niestety, dzisiaj sąd będzie musiał rozstrzygnąć, kto ma rację. Na marginesie dodam, że mam nadzieję, że ta sprawa skończy się dla gminy pozytywnie –co dowiedzie, że mieliśmy rację. Trzeba też założyć wariant pesymistyczny, gdy będziemy musieli część tej dotacji zwracać, kosztem rezygnacji z innych inwestycji. Po co zatem były prowadzone takie działania, przez które ucierpią mieszkańcy… Wydaje mi się, że niektóre prowadzone działania są zupełnie niepotrzebne. Sprawa może trochę potrwać, ale zakładając ten czarny scenariusz, czy zastanawiał się pan, które zadania należałoby zdjąć z budżetu? Dziś trudno wyrokować, ale jestem przekonany, że tę sprawę wygramy. Ale działania gazety NOWa doprowadziły do tego, że gmina może w przyszłości tę dotację zwrócić. Nie wiem, czy to nasze działania. Gdyby nasze pytanie okazało się bezpodstawne, to wojewoda nie zwróciłby się z tym pytaniem do gminy… Wojewoda tę sprawę znał, została ona zamknięta, to był 2009 r. A gazeta złożyła zapytanie w 2013 r. Nie bójmy się odpowiedzialności: gdyby zostało popełnione przestępstwo, jakieś naruszenie prawa to się zgadzam. W tym przypadku nie było takich przesłanek. O tym wcześniej wiedzieli radni, którzy teraz są w opozycji i są w niej zorientowani. Ale dzisiaj może nie jest ważne dobro gminy, tylko ważne jest jakby tutaj burmistrzowi jeszcze podłożyć kolejnego haka – mnie się wydaje, że nie do tego radni zostali wybrani. Czy może pan potwierdzić swój start w zbliżających się wyborach? Tak, jak już odpowiedziałem Gazecie Wrocławskiej, potwierdzam że będę kandydował na burmistrza Gminy Trzebnica po raz trzeci. Mam jeszcze dużo sił i woli, a przed sobą wiele zadań, które chcemy zrealizować: chociażby budowa przychodni, modernizacja domu kultury, mamy dużo planów związanych z obszarami wiejskimi: chcemy wybudować kilka świetlic, skanalizować Ujeździec Wielki i wioski satelickie. Pomysłów i zadań jest bardzo dużo. Ta kadencja powoli dobiega już końca, proszę zatem powiedzieć co uważa pan za swój największy sukces i porażkę? Bez wątpienia największym dla nas sukcesem było wybudowanie nowej Szkoły Podstawowej nr 2, na którą, od wielu lat oczekiwały przede wszystkim dzieci, rodzice, nauczyciele i dyrekcja. Przecież o SP2 mówiło się od wielu lat, a nikt nie chciał podjąć się tego zadania. Ja podjąłem to ryzyko z pełną odpowiedzialnością i dzisiaj jest to duży sukces. Ponadto było wiele innych sukcesów, przecież gmina wykonuje rocznie ok. 80 zadań, a w tej kadencji jest już ich ponad 300. A co jest największą porażką? Trudno mówić o porażkach… Ale pewnie się zdarzają, jak każdemu… Porażką moją jest to, że gazeta NOWa nie pisze rzetelnie i uczciwie o gminie Trzebnica. Gazeta lokalna powinna dostrzegać te złe strony, jeśli są, powinna patrzeć władzy na ręce – jestem za tym – ale też powinna wspierać swoje miasto i pisać o tym mieście pozytywne rzeczy. A tego ja nie dostrzegam w gazecie lokalnej i nad tym bardzo ubolewam. Ale mam nadzieję, że to się zmieni. To jest moja porażka, bo mając gazetę lokalną, z którą przez 4 lata współpracowałem, dzisiaj staje się dla niej jedynym i głównym celem ataków. Gdyby to było rzetelne, uczciwe to jestem za tym, nie boję się patrzenia na ręce władzy. Taka jest rola gazety. To jest porażka, że gazeta nie dostrzega pozytywnych zmian w rozwoju tego miasta, wbrew opinii innych gazet. Przecież nie mam problemów z Gazetą Wrocławską, udzielam im informacji, podobnie jest z Gazetą Wyborczą. Oni potrafią pisać także pozytywnie o mieście Trzebnica, a ze strony NOWej cały czas mamy do czynienia z atakiem. Gdyby ktoś przeczytał waszą gazetę np. w Warszawie to powiedziałby: co się w tej Trzebnicy wyprawia? A jak się weźmie inne gazety i przyjedzie tu, porówna to z rzeczywistością, to przekona się że coś jest nie tak. Ale jak mamy zmienić swój stosunek, skoro gdziekolwiek próbujemy uzyskać jakieś informacje, jesteśmy blokowani i odsyłani? Dzisiaj powiedziałem do redaktora naczelnego Daniela Długosza, że udzielę każdego wywiadu pod warunkiem, że będzie to wywiad autoryzowany (wywiad był przeprowadzany w piątek i w tym dniu burmistrz nie rozmawiał z redaktorem naczelnym NOWej. W rzeczywistości, taka deklaracja padła w zeszłym roku. Wywiad miał być udzielony przed kamerą, jednak burmistrz w ostatniej chwili się rozmyślił, o czym zresztą pisaliśmy – przyp. redakcji). Prosiła pani o dwa tematy, a ja odpowiedziałem na dziesięć. Czyli ja jestem otwarty. A jeżeli wy do mnie dzwonicie, ja wam udzielam informacji przez telefon, a później ta informacja jest przekształcana? Na to nie mogę sobie pozwolić. Pytacie tylko wtedy kiedy wam jest wygodnie, a kiedy nie potrzebujecie pytań to sami kreujecie i wydajecie opinię. Taki jest mój odbiór gazety. Być może musicie zmienić swoje nastawienie, swój stosunek i coś z tego w przyszłości może wyjdzie. Ostatnie pytanie: otrzymaliśmy niepokojącą informację o pańskim stanie zdrowia: słyszeliśmy, że źle się pan poczuł i niedawno trafił do szpitala? Ja się czuję dobrze, nie narzekam na brak zdrowia, ciężko pracuję, można powiedzieć – jak „stacja benzynowa – 24h na dobę”. Taka jest rola każdego burmistrza, wójta, czy prezydenta. Czyli jak rozumiem informacja, że był pan w szpitalu to plotka? Tak jak powiedziałem – czuję się dobrze i nie narzekam na brak zdrowia. [/hidepost]

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here