Bawili się do rana

174

Pięknie, odświętnie ubrani uczniowie, maturzystki w wieczorowych sukniach, elegancko pomalowane i uczesane, maturzyści w garniturach. Na sali przy stołach zajęte wszystkie miejsca, osobny stół dla grona pedagogicznego. W drzwiach rodzice, którzy czekają na chwilę, kiedy zostanie odtańczony polonez. Wokół młodzieży fotografowie i filmowcy, którzy zadbają o uwiecznienie całej imprezy. I wszyscy czekają w napięciu. Bal studniówkowy miał się zacząć punktualnie o godz. 19, ale z powodu nieobecności dyrektora szkoły Jana Czyżowicza, oficjalnie otwarcie studniówki przeciągało się. Co się wydarzyło?

Cały artykuł dostępny jest w aktualnym wydaniu papierowym NOWej gazety trzebnickiej. Cały artykuł można również przeczytać, po zalogowaniu do naszego portalu. Zachęcamy zatem do rejestracji.

[hidepost=0]Kiedy na salę w prusickiej restauracji Riviera dotarł dyrektor, tłumaczył swoje spóźnienie tym, że wraz z jednym z uczniów był na spotkaniu, na którym omawiano akcję „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”. W blasku fleszy Jan Czyżowicz otworzył studniówkę, a uczniowie odtańczyli poloneza. Trzeba przyznać, że wykonali go wprost idealnie. I choć układ był skomplikowany, a sala niezbyt duża – uczniowie tańczyli w dwóch grupach – taniec wyszedł równo i nikt się nie pomylił. Nie zabrakło również życzeń jak najlepszego zdania matury i nauki na wymarzonych studiach, przy lampce szampana. Uczennice z którymi rozmawialiśmy już po balu były bardzo zadowolone. Dla Magdaleny Mitek z klasy III a LO była to pierwsza studniówka, wcześniej nie uczestniczyła w takiej imprezie, nawet jako osoba towarzysząca:

– Bardzo mi się podobało. Może tylko sala mogłaby być większa, ale bawiliśmy się świetnie; sama podarłam trzy pary rajstop. DJ i wodzirej świetnie prowadzili imprezę – w muzykę i tańce wplatali zabawy. Każdy bawił się do końca, do ostatniej minuty, do godz. 4.15. Moi znajomi również mają bardzo pozytywne wrażenie. Już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę nagranie wideo i zdjęcia. Dobrze, że będziemy mieli takie pamiątki – mówi dziewczyna. Jak dodaje, przygotowania do poloneza uczniowie zaczęli w grudniu.

Najpierw próby odbywały się raz w tygodniu, potem po dwa razy, a przez ostatnich kilka dni uczniowie ćwiczyli codziennie. – Układ ułożyliśmy konkretnie do sali. Do tańca przygotowywała nas Alicja Roszkiewicz, nauczycielka wychowania fizycznego, a próbę generalną mieliśmy z naszym wychowawcą. Podczas studniówki poloneza tańczyły dwie grupy, układ był podzielony na pół, bo wszyscy nie zmieściliby się na raz – dodaje Magdalena.

Uczennica dodaje, że o wyborze Riviery na miejsce studniówki zadecydowała cena.- W Rawiczu zapłacilibyśmy około 50 zł więcej. Tu, koszt imprezy od osoby wyniósł 150 zł, a sala jest ładna i blisko. Moja klasa brała udział jako statyści w nagraniu filmu reklamowego o bezpiecznej kolei, na torze doświadczalnym w Węglewie i wszystkie pieniądze jakie tam zarobiliśmy dorzuciliśmy do studniówki. Dobrze, że mieliśmy dodatkowe fundusze, bo na sam strój wydałam prawie 300 zł, za fryzjera i kosmetyczkę po 50 zł. W sumie tylko jedzenia nie zdążyliśmy za bardzo spróbować, bo tak dobrze bawiliśmy się na parkiecie. Była świetna atmosfera. Nauczyciele też doskonale się bawili. Marcela Hajkowska z tej samej klasy, również uważa imprezę za udaną.

– Nie było żadnych incydentów. Wspólnie bawiło się około 160 osób, uczniów, osób towarzyszących i nauczycieli. Sala i prowadzący imprezę byli świetni. Poprowadzili taniec belgijski, który po kilku próbach świetnie nam wyszedł – mówi uczennica i dodaje, że również ona nie może się już doczekać zdjęć i filmu ze studniówki. – Co prawda te pamiątki to dodatkowy wydatek – 30 zł, ale myślę, że warto. Zmieściłam się ze wszystkimi wydatkami w kwocie, którą przeznaczyłam na studniówkę.

Trudno było się jednak umówić do fryzjera i kosmetyczki w Żmigrodzie, salony przeżywały prawdziwe oblężenie, ponieważ w domu kultury odbywała się ministudniówka gimnazjalistów. Myślę, że wszystkie dziewczyny wyglądały świetnie, były klasycznie ubrane, nie miały nadmiernego makijażu, a uczesania były gustowne. Na pewno nigdy nie zapomnę tego balu. Marcelina Hajkowska wspomniała również o wydarzeniu, które miało miejsce na sam koniec zabawy: – Didżeje zapowiedzieli, że to już ostatnie bisy, że zaraz kończymy zabawę, było już po godz. 4 nad ranem. W pewnym momencie „wysadziło” korki i muzyka przestała grać. Panowie śmiali się i tłumaczyli, że to czysty zbieg okoliczności.[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here