Jan Hurkot nie jest już zastępcą wójta Wińska

1588

Dwa teksty opublikowane w Kurierze Gmin wywołały prawdziwą burzę nie tylko w sąsiednim powiecie i wiejskiej gminie Wińsko, ale i w Prusicach, w których Jan Hurkot był przez wiele lat szefem samorządu. Przypomnijmy, że po przegranych wyborach w roku 2010 r., Jan Hurkot został zastępcą wójta gminy Wińsko. Funkcję tę pełnił aż do tej chwili. W poprzednim wydaniu, tygodnik lokalny z Wołowa podał, że gmina Wińsko pozbywa się wicewójta. W artykule napisano, że wójt twierdzi, iż miał podpisaną umowę o pracę z wicewójtem na trzy lata i ten okres właśnie się skończył. Dziennikarz zaznaczył jednak w tekście, że „nieoficjalnie mówi się, że ta decyzja może być podyktowana licznymi skargami mieszkańców na działalność wicewójta”.

W innym artykule tego samego tytułu autorka opisała, używając „skrótów i pseudonimów” lokalną seksaferę. Nie padły jednak żadne konkretne nazwiska. Tekst ma formę felietonu, pełen jest niedomówień i wprost nic z niego nie wynika. Mimo to, w Prusicach zawrzało. Tym bardziej, że ktoś podlinkował na profilu facebookowym Prusice24.pl oba teksty. Od razu pojawiły się pod nimi komentarze, że to obecni włodarze Prusic w ten sposób prowadzą już kampanię wyborczą. Jak się jednak dowiedzieliśmy, fanpage nie jest własnością gminy, a osoby prywatnej. Zbieżność nazwy jest przypadkowa z tytułem kwartalnika wydawanego przez UMiG w Prusicach.

Wicewójt tłumaczyć się nie chce

[hidepost=0]O to, dlaczego Jan Hurkot przestał być zastępcą wójta gminy Wińsko zapytaliśmy jego samego: – Jeszcze nie rozstałem się z urzędem w Wińsku. Nie będę komentował wydarzeń i doniesień prasowych innych gazet. NOWa gazeta jest „plastyczna” w swoich poglądach – uciął temat. Kiedy zapytaliśmy go o to, czy w tegorocznych, zbliżających się wyborach zamierza kandydować na stanowiska w naszym powiecie odpowiedział, że nie będzie zdradzał nam swoich planów na przyszłość. Taka była umowa Ryszard Mirytiuk, wójt Wińska zaprzecza, aby rozstawał się ze swoim zastępcą w atmosferze skandalu, wprost przeciwnie: – Taka była umowa. Jan Hurkot miał mnie wprowadzić w obowiązki. Kiedy obejmowałem stanowisko wójta byłem „świeżakiem”, mało umiałem. Jan wprowadził mnie w obowiązki, wiele nauczył, dzięki niemu nabrałem doświadczenia, teraz pewne rzeczy potrafię już zrobić sam. I taka właśnie była umowa między nami. Jan Hurkot miał mi pomagać przez 3,5 roku, na taki czas podpisaliśmy umowę o pracę, a teraz, bez żadnych podtekstów się rozstajemy. Zgodnie z umową miał mnie nauczyć pewnych rzeczy, a potem, po zakończeniu pracy na stanowisku wicewójta miał się zająć swoimi tematami – powiedział nam wójt Wińska i dodał, że ze swoim zastępcą rozstaje się w przyjaznych stosunkach. Ryszard Mirytiuk zaznaczył również, że Jan Hurkot jest obecnie na zwolnieniu lekarskim, ponieważ odbywa rehabilitację we Wrocławiu. Podkreśla również, że są to jedyne powody „rozstania się” z zastępcą. Nieczysta gra polityczna Jeśli zaś chodzi o rzekomą seksaferę, która miała mieć miejsce w Urzędzie Gminy Wińsko, Ryszard Mirytiuk uważa, że to wymysł lokalnej prasy i początek walki politycznej: – Przypuszczałem, że to będzie ciężki rok. Powoli już zaczyna się kampania wyborcza. W wydaniu niektórych bardzo brutalna. Myślę, że komuś zależy na tym, żeby mnie zniszczyć albo też Jana Hurkota. Ludzie, którzy wymyślają takie obrzydliwe rzeczy, chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że rozkręcaniem takich sztucznych afer mogą wyrządzić komuś krzywdę. I to nie tylko w życiu zawodowym, ale i prywatnym. Szkody mogą być nie do naprawienia – mówi wójt. Na pytanie, skąd zatem w prasie pojawiły się w tak „luźnej formie” informacje o seksaferze w jego urzędzie odpowiada: – A co tak naprawdę opisuje ten tekst, niby dziennikarski? To są insynuacje, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Pewna osoba, która z dziennikarstwem nie ma nic wspólnego opisała w niejasny sposób jakieś zdarzenie, które nie miało miejsca. Niby w tekście wszystko zostało opisane, a tak naprawdę, to nic z niego nie wynika. Ktoś coś komuś powiedział, że coś widział, a treść tego artykułu każdy może sobie odnieść tak jak mu pasuje. Moim zdaniem to poniżej wszelkich działań prasowych, z dziennikarstwem nie ma nic wspólnego – komentuje wójt i dodaje, że całą aferę wymyślono, żeby go skompromitować.[/hidepost]

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here