„Tajne” konsultacje bez przekonania

87

W ubiegły wtorek (7 stycznia) na stronie internetowej Urzędu Miejskiego Obornik Śląskich ukazało się ogłoszenie informujące, że burmistrz zaprasza mieszkańców Kuraszkowa, Obornik Śl. i Siemianic na spotkania, podczas których mają się odbyć konsultacje społeczne dotyczące zmiany granic miasta. Wg ogłoszenia, burmistrz w sprawie konsultacji wydał zarządzenie już 6 grudnia ub. roku i nosi ono numer 329/2013, a terminy zebrań mieszkańców zostały wyznaczone na 8 stycznia w Kuraszkowie, 9 stycznia w Obornikach Śl. i 10 stycznia w Siemianicach. Dlaczego zatem informacja o konsultacjach była ukrywana przez miesiąc?

Sprawdziliśmy w Biuletynie Informacji Publicznej, gdzie gmina ma obowiązek zamieszczać wszystkie akty prawa miejscowego. We wskazanym miejscu jest link wskazujący, że jest tam zarządzenie… ale zamiast niego jest tylko jego szkic. Brakuje numeru na właściwym dokumencie i – przede wszystkim – podpisu burmistrza. Podpisała się za to urzędniczka, która przygotowała projekt dokumentu.

[hidepost=0]Być może to jest kolejne przeoczenie i niestaranność urzędnicza, jakie ostatnio wykrywa się w urzędzie. Ale kłóci się z tym informacja, że dla mieszkańców Siemianic burmistrz przygotował już wcześniej zebranie, o którym nie informował publicznie. Otóż, jak dowiedzieliśmy się od mieszkańców miejscowości, dostali oni drogą pocztową na prywatne adresy zaproszenia na spotkanie w tej sprawie już na 3 stycznia. Uczestniczący w spotkaniu siemianiczanie powiedzieli nam, że oprócz pracowników urzędu byli na nim wynajęci specjalnie na ten cel negocjatorzy. Zrozumiałe jest, że chcąc przeforsować swoją koncepcję burmistrz prowadzi dodatkowe rozmowy z mieszkańcami wsi, którzy już wcześniej sprzeciwili się tym pomysłom. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego spotkanie zwołuje w taki sposób, żeby dowiedziało się o nim jak najmniej osób „postronnych”. Przypomnijmy, że w postępowaniu, którego dotyczą konsultacje, stronami są także wszyscy mieszkańcy Obornik Śląskich oraz Kuraszkowa. Sprawa dotyczy przyłączenia terenu dawnego POM-u, na którym obecnie jest m.in. TechniSat, oraz kilku hektarów gruntów rolnych, a także przylegających do cmentarza komunalnego do miasta Oborniki Śląskie. Chodzi o to, że wspomniane tereny rolnicze, to ziemie klasy 3, więc ich odrolnienie związane byłoby z olbrzymimi kosztami. Po przyłączeniu do miasta odrolnienia można by dokonać bezkosztowo. Nasi rozmówcy twierdzą, że ciekawostką jest fakt, że właśnie w TechniSacie, znalazła ostatnio zatrudnienie żona burmistrza Błażewskiego. Konsultacje w tej sprawie zostały już raz przeprowadzone – w styczniu ub. roku. W Obornikach Śl. na zebranie przyszło wtedy 51 osób, Siemianicach – 42, a w Kuraszkowie 18. Pięćdziesiąt osób głosowało za przyłączeniem do miasta, a tym samym za tworzeniem parku przemysłowego. Wśród mieszkańców Obornik Śl. i Kuraszkowa projekt burmistrza uzyskał poparcie, natomiast w Siemianicach 2/3 zebranych zaznaczyło kratkę z napisem „nie”. Mieszkańcy miejscowości obawiali się, że nowe inwestycje spowodują utrudnienia w ruchu pojazdów, w samych Siemianicach, a także na drodze do Obornik Śląskich i w drugą stronę do „piątki” w kierunku Prusic. Procedura zmiany granic administracyjnych wymaga przeprowadzenia konsultacji, ale ich wynik o niczym nie przesądza. Większość mieszkańców gminy wypowiedziała się za przesunięciem granic, więc Rada Miejska przyjęła wniosek i został on przesłany do Rady Ministrów. Tu jednak uznano, że choć mieszkańcy Siemianic stanowią mniejszość, po przyłączeniu parku przemysłowego do miasta oni poniosą największe straty i wniosku gminy nie uwzględniono. W tym roku władze gminy zdecydowały się powtórzyć całą procedurę, zmniejszając teren, który ma być przyłączony do miasta o 2 ha. Zaskoczono jednak zainteresowanych mieszkańców, bo ogłoszenie o konsultacjach na ten temat, ukazało się na stronie internetowej dosłownie dzień lub dwa dni przed wyznaczonym terminem. Mieszkańcy Siemianic, a także przedsiębiorcy mający tam firmy byli bardziej sceptyczni: nowe inwestycje spowodują utrudnienia w ruchu pojazdów, w samym parku, a przede wszystkim na drodze powiatowej Oborniki-Prusice. Już dziś tiry obsługujące zakłady przemysłowe jeżdżą głównie przez Siemianice w kierunku krajowej piątki. Zwiększenie natężenia ruchu ciężkich pojazdów utrudni im codzienną egzystencję, a także spowoduje szybką degradację niedawno odnowionej drogi. Na konsultacjach w tej miejscowości głosowały 42 osoby: 14 było za przyłączeniem, a 28 – przeciw. Scalenie dotyczy terenów po byłym Państwowym Ośrodku Maszynowym oraz sąsiadujących z nim terenów, dotychczas wykorzystywanych rolniczo. Jak wyjaśnił burmistrz Sławomir Błażewski, teren objęty konsultacjami jest w całości przeznaczony pod przemysł; na działce po POM-ie jest on już w ten sposób wykorzystywany: znajdują się tam m.in. TechniSat i centrum diagnostyczne samochodów. Gmina, która jest właścicielem działek położonych na zachód od tego miejsca, chce te tereny powiększyć o kilka hektarów. Szkopuł w tym, że są to ziemie o trzeciej klasie bonifikacji i ich odrolnienie wymagałoby zgody ministerstwa rolnictwa, a o to jest bardzo trudno. Tymczasem, gdy znajdą się w granicach miasta, automatycznie zostaną wyłączone spod działalności rolniczej. Wzrośnie zainteresowanie nimi inwestorów, a tym samym ich cena. Konsultacje tylko dla wybranych Jak się okazało jeszcze przed zorganizowaniem konsultacji w siemianickiej świetlicy, burmistrz wysłał do mieszkańców wioski zaproszenie na spotkanie, które odbyło się tydzień wcześniej z udziałem zawodowych negocjatorów, którzy mieli przekonać siemianiczan do zgody na podział ich miejscowości. W porównaniu z tym, wręcz skandalicznie potraktował pozostały mieszkańców biorących udział w konsutacjach: Kuraszkowa, a zwłaszcza Obornik Śląskich. To obok mieszkańców Siemianic oborniczanie najbardziej odczuliby zmiany granic: zarówno ewentualne ożywienie gospodarcze, jak i trudności transportowe związane ze zwiększeniem natężenia ruchu. Tymczasem miieszkańcy Kuraszkowa i Obornik Śl. praktycznie nie zostali powiadomieni o zbliżających się spotkaniach. Ogłoszenie na stronie internetowej urzędu gminy ukazało się w przeddzień spotkania Kuraszkowie i dwa dni przed w Obornikach Śl. W efekcie na konsultacje do auli gimnazjum przyszło zaledwie dwanaścioro mieszkańców miasta (w pierwszym terminie było ich ponad 50), w tym burmistrz i czworo urzędników oraz dwoje urzędniczych małżonków. Prowadząca spotkanie kierownik wydziału architektury UM, choć pytana, nie odniosła się w o ogóle do pytań dotyczących braku zawiadomienia o konsultacjach. Odnosiło się wrażenie, że w zamyśle organizatorów miało to być prywatne spotkanie urzędników i ich rodzin, a oborniczanie „z zewnątrz” byli tylko intruzami…[/hidepost]

 

1 KOMENTARZ

  1. Przyłączenie a właściwie chęć przyłączenia należy traktować jako ukłon burmistrza w stronę siemianiczan, ale jak widać nie umieją oni tego docenić. To ich problem, jak mówi poeta: „kij im w oko”.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here