W trzebnickiej halówce bez zmian

55

W niedzielę w ostatnim meczu wystąpiły zespoły Sparty Będkowo i Hermesa. Zwycięsko z parkietu zeszli zawodnicy Sparty,zwyciężając 3 do 1.

Pierwszy połowa rozpoczęła się zwyczajowo od ostrożnych rozegrań obu drużyn, z tym że Sparta grała wolniej i dopiero w 3 minucie oddała pierwszy strzał na bramkę rywali. Nie czekaliśmy jednak długo na odpowiedź Hermesa. Po przejęciu piłki w środkowej części boiska Tomasz Skrzypek z dalszej odległości uderzył tuż obok prawego słupka. Celne uderzenie nie dałoby żadnych szans obrony bramkarzowi, bowiem było niezwykle silne. Gra nabierała przyspieszenia. Obie drużyny za wszelką cenę chciały uzyskać prowadzenie, ale  ten pośpiech powodował brak celnych uderzeń. Do 7 minuty tej połowy spartanie byli bardziej widoczni i dokładni w rozgrywce, ale był to koniec ich przewagi. Drużyna Hermesa przyspieszyła, doprowadzając do częstych sytuacji strzeleckich pod bramką Będkowa. W ciągu kolejnych trzech minut oddała 4 strzały na bramkę rywali, w tym jeden w światło bramki. Ale jak bywa w halówce szybka gra powoduje faule. W 10 minucie wolny wykonują spartanie, a w minutę potem ich rywale. Po minucie Sparta oddaje trzy strzały pod rząd. Wszystkie zostają obronione. Gra toczy się ze zmiennym szczęściem, raz jedni raz drudzy atakują. Dopiero pod koniec tej połowy Drużyna Sparty wykonuje szybkie rajdy. Pierwszy w 18 minucie zakończony został golem Knapińskiego. Druga bramka padła już w minutę później. Po podaniu ze środka Paweł Kundera lewą stroną doprowadził piłkę pod bramkę Hermesa i zdobył gola. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gospodarzy spotkania Sparty Będkowo 2 do 0.

Podenerwowani zawodnicy Hermesa już po pierwszym rozegraniu uderzyli na bramkę Sparty, a za minutę następny raz. Taka sytuacja zaniepokoiła przeciwników. Przystąpili wówczas do frontalnego ataku. W sytuacji podbramkowej piłkę przejął Miłosz Mazij i uderzył w światło bramki, lecz obrona bramkarza okazała się skuteczne i nic nie wyszło z trzeciego gola.

Te pierwsze ataki uspokoiły grę. Drużyna Hermesa zaczęła grać z „głową”, bardziej racjonalnie wykonując celne podania. O grze do 15 minuty drugiej odsłony można napisać – nic szczególnego nie działo się na parkiecie. Wtedy w niegroźnej sytuacji pod bramką Sparty padł gol dla Hermesa, jego zdobywcą był Mateusz Walasek. Za moment zobaczyliśmy wspaniałą sytuację strzelecką Piotra Jaworskiego. Będąc sam na sam z bramkarzem posłał jednak piłkę w aut. Był by to drugi gol wypracowany przez drużynę Hermesa. Podobną sytuację zmarnował również zawodnik Będkowa Wojciech Hryniewicz. Takich niecelnych uderzeń odnotowaliśmy jeszcze kilka. Był to popis nieskuteczności atakujących. Każdy z nich chciał zaimponować strzałem, co skutkowało autem. Pod koniec meczu Sparta zdobywa jeszcze jednego gola i mecz kończy się pewnym jej zwycięstwem.

Po przeglądzie całego meczu można dodać obserwację: jeśli zawodnicy Hermesa chcą zdobywać gole, muszą uderzać na bramkę, a nie popisywać się uderzeniami obijającymi ściany hali, bowiem sytuacji strzeleckich w meczu mieli tyle, że rywal nie miałby nic do powiedzenia. Będkowo zaś zbyt wolno przemieszcza się pod bramkę rywali, podczas gdy zawodnik ma piłkę na środku boiska. Stąd brak celnych podań.

Następne mecze 5 stycznia 2014 roku.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here