Wieczór wigilijny lekcją historii

353

Prowadzący wigilijne spotkanie zapowiedzieli pierwszą część programu. Po czym na scenie zobaczyliśmy zespół muzyczny z Beskidu Sądeckiego, zapowiedziany przez jego solistkę Agnieszkę Niezgodę. A w jego wykonaniu kolędę – „Wśród nocnej ciszy”. Tą kolędą rozpoczęto tzw. część tradycyjną wigilijnej wieczerzy. Ks. Jerzy Olszówka modlitwą – „Ojcze nasz…” dał znak do łamania się opłatkiem. Jak bywa w polskim zwyczaju pierwszy łamał się najstarszy w rodzinie. W tej wieczerzy był nim Kazimierz Walczak –Sybirak. Po pierwszych życzeniach do dzieła przystąpili harcerze: Justyna Dzedzej, Mateusz Terlecki i Łukasz Fontin, wręczając uczestnikom opłatek. Potem były życzenia, całusy, wspominki i znów życzenia. Nim skończyły się część życzeniowa kuchnia przystąpiła do dzieła. Na początek był czerwony barszcz z uszkami, potem karp, pierogi, sałatka. Wigilijny posiłek spożywany w spokoju zakończył się znów występem zespołu wykonującego znane i mało znane kolędy. Tu warto nadmienić, że zespół prezentował wysoki poziom artystyczny. Prezentował się wspaniałym głosem solistki, wspomagających ją muzyków i wykonaniem pobudzającym zebranych do wspólnego kolędowania.

Drugą część spotkania można określić mianem historycznych wspominków. Było to czytanie fragmentów książki Ewy Ferenc – „Polskie zwyczaje wigilijne”. Ten fragment spotkania został rozpisany na głosy. Czytały go panie i panowie, emerytki i uczniowie. A jego pierwszą cześć zakończył burmistrz Marek Długozima. Dalsze czytanie przeplatane było wspólnym śpiewem kolęd i świątecznych pieśni . Wysłuchaliśmy pieśni „Całą noc padał śnieg” w wykonaniu uczennicy Weroniki Brukwickiej, a za chwilę wystąpił chórek szkolny z kolędą w postaci migowej. Czytanie fragmentów książki trwało jeszcze prze dłuższą chwilę, a zakończone zostało wspomnieniami najstarszych uczestników wieczerzy.  O tym jak dawniej bywało pod hasłemem – „Nasze Wigilie” wspominali: Halina Kamińska, Adam Broniecki, Antoni Ćwirko, Zenobia Kulik. Pan Adam po paru zdaniach wspominek wigilijnych podczas frontowych lat zaśpiewał „Rapsod o pułkowniku Kukli – Lisie” przy wsparciu muzycznym zespołu i sali. Wystąpienia Aleksandry Rzewuskiej to już specjalny rozdział wspominkowy. A było po polsku, po węgiersku, historycznie i „po swojemu”. Swoje wspominki zakończyła kolędą zaśpiewaną po węgiersku.

Ostatnią część spotkania, zresztą, na którą wszyscy czekali, wypełnił w całości zespół wykonując kolędy na góralską nutę. Jakby młodzi powiedzieli „dał czadu”, bo nawet znane nam kolędy wykonane w góralskim folklorze, to już coś innego. Inne tempo, inny styl śpiewania, inna energia. W nich znajdziemy tyle radości, podniosłych odniesień, zagadkowego humoru, że kolędowanie w nizinach jest jakby westchnieniem tamtych melodii. Zespół po ponad trzygodzinnym panowaniu na scenie schodził wyczerpany do cna. Na przejściu spytaliśmy lidera zespołu, jak z samopoczuciem po tak długim występie: – Jestem kompletnie wyczerpany, bo to dzisiaj już któryś wstęp…

Trzeba obnieść się po mieście i powiecie  z pochwałą pod adresem organizatorek wigilijnego spotkania: Ali Stręk –Tworek, Katarzyny Kamińskiej, Moniki Boni i innych. Imprezę przygotowały wspaniałą. Obecni byli ci, co na niej być powinni. A że przydługo trwała. Cóż nie da się tyle różności zmieścić w jednej szkolnej godzinie, to z góry wiadomo.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here