Kultura wielkiego kalibru

131

– Nie wiem, czy jest to jeden z większych, czy jeden z ważniejszych festiwali na Dolnym Śląsku. Nigdy nie chodziło mi o zaspokojenie ambicji, raczej o przesłanie iż można taką inicjatywą zjednywać zwolenników, zarówno wśród duchowieństwa, jak i samorządowców czy polityków i to różnych opcji, a przy tym staje się ona ważnym elementem duchowych przeżyć oraz edukacji i promocji. Chodziło mi przede wszystkim o współuczestnictwo mieszkańców, lokalnej społeczności, w tym świecie muzycznych uniesień, jakimi często są koncerty festiwalowe – powiedział podczas uroczystości założyciel, wieloletni dyrektor organizacyjny, a obecnie przewodniczący kapituły organizacyjnej Jan Buczek.

Tegoroczny festiwal był niezwykły nie tylko ze względu na okrągłą liczbę numeru porządkowego. Został zainaugurowany w sierpniu wielkim koncertem „Krzesimir Dębski zaprasza”, w którym wystąpił m.in. Chór mieszany Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, „Krakowskie trio stroikowe” oraz Robert Grudzień. Kolejne spotkania z muzyką – nie tylko kameralną i organową – oraz poezją odbywały się w świątyniach: Obornik Śląskich, Szewc, Pawłowa Trzebnickiego, Długołęki, Wysokiego Kościoła, Oleśnicy, Milicza, Kryniczna, Strupiny, Barkowa, Łoziny, Prusic, Żmigrodu, Powidzka, Złotowa i plenerowy w Miłocinie. Koncert finałowy odbył pod koniec października także w bazylice, a wystąpiła Monika Kuszyńska, była wokalistka zespołu Varius Manx oraz artystka z powiatu trzebnickiego Estera Wrona.

Zanim jednak doszło do tegorocznych obchodów, odbyło się ponad 300 koncertów, w których występowali artyści scen światowych, popularni polscy aktorzy, a także wykonawcy mniej znani, rozpoczynający na festiwalu swoje kariery.

Pomysłodawcą, organizatorem i pierwszym dyrektorem festiwalu był Jan Buczek. Dziś o genezie opowiada z nostalgią: – Początki zawsze są trudne i nigdy nie wiadomo co z tego wyjdzie. Odwiedził mnie Adam Lenart, wtedy student w klasie organów u prof. Andrzeja Chorosińskiego, z prośbą o pomoc w zorganizowaniu koncertu poświęconego jego zmarłemu ojcu, który był znakomitym i wieloletnim organistą w naszej bazylice. Ja chciałem, aby w Trzebnicy coś się działo w kulturze muzycznej „większego kalibru”. Pamiętamy, jaki w tamtych czasach panował marazm w tej dziedzinie… Moje starania, aby w Trzebnicy w przepięknych wnętrzach bazyliki św. Jadwigi odbywały się cyklicznie tego typu koncerty uzyskało aprobatę św. pamięci ks. dziekana Wawrzyńca Bochenka. Wtedy zaproponowałem współpracę prof. Chorosińskiemu w zakresie opieki artystycznej.

Jan Buczek kilka miesięcy wcześniej zaangażował się tworzenie w NOWej gazety trzebnickiej: – Miałem wówczas, jak na tamte czasy najlepszą, drukarkę laserową HP 600 Dpi, na której zakup czekało się kilka miesięcy. Drukarka służyła również do drukowania folii pierwszych wydań NOWej. Dzięki niej mogłem wydrukować pierwsze programy, plakaty i informacje związane z koncertami.

Pierwszy koncert festiwalu muzyki organowej odbył się 20 marca 1994 roku, a wykonawcą był Adam Lenart. Jeszcze w tym samym roku Andrzej Chorosiński, pierwszy dyrektor artystyczny festiwalu zaprosił na występy wirtuozów z Niemiec i Kanady. Festiwal stał się zatem międzynarodowym. Po dwóch latach, ze względu na poszerzenie repertuaru, do nazwy, obok organowej, dodano muzykę kameralną.

Po dziesięciu latach koncerty festiwalowe odbywały się nie tylko w Trzebnicy. W 2003 r. ówczesny burmistrz Żmigrodu Zdzisław Średniawski zaproponował, by na jubileusz 750-lecia uzyskania praw miejskich jeden koncert odbył się w tamtejszym kościele Świętej Trójcy. Pomysł zaakceptowali organizatorzy i… włodarze Obornik Śląskich, Milicza oraz Oleśnicy, którzy także stali się gospodarzami festiwalu. Dodajmy, że występy „wyjazdowe” zainaugurowała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej pod dyrekcją Józefa Wiłkomirskiego. – Z pewnością było to z korzyścią, zarówno dla melomanów, jak i samego festiwalu. Chociażby finansowych, gdyż występ artystów w kilku miejscach znacznie obniża koszty poszczególnych koncertów – mówi dyrektor Buczek.

W ciągu kolejnych lat festiwal był rozbudowywany, koncerty odbywały się przez pół roku. Organizowanie przedsięwzięcia dotychczasowymi środkami okazywało się niezwykle trudne. – W ostatnich latach było to organizacyjnie naprawdę ciężko. Tym bardziej, że musiałem być niemal na każdym koncercie, nieraz jednocześnie w kilku miejscach. Na dodatek festiwal trwał od maja do października, tak że musiałem poświęcać życie prywatne i zawodowe. O wakacjach już od wielu lat nawet nie myślałem – wspomina. – Utworzenie fundacji czy stowarzyszenia festiwalowego też niewiele dawało, bo musiałbym dodatkowo poświęcać czas na jego organizację.

W ostatnich latach kilkakrotnie po zakończeniu festiwalu zapowiadał odejście. Jednak gdy przychodziła wiosna, rozpoczynał przygotowania do kolejnego. Do roku 2010…

– Trzy lata temu już naprawdę musiałem zrezygnować ponieważ doszły mi nowe obowiązki związane z ośrodkiem Miłocin. Wszyscy myśleli, że jak co roku Buczek mówi, że nie robi festiwalu, ale w maju  festiwal ruszy. A tu cisza, początek czerwca i nic…. Wtedy starosta trzebnicki Robert Adach, wspólnie z posłem Markiem Łapińskim zorganizowali spotkanie, na które zaprosili włodarzy miejscowości, w których odbywają się koncerty. Uzgodniliśmy na nim, że festiwal kontynuowany, ale organizacją zajmie się starostwo, a ja będę tylko pomagał – powiedział pan Jan.

Od 2011 r. organizatorem festiwalu są kapituła przy starostwie trzebnickim oraz Stowarzyszenie Gmin Turystycznych Wzgórz Trzebnickich i Doliny Baryczy, a dyrektorem organizacyjnym Dominika Łasica.

Cieszę się z tego rozwiązania, bo przecież szkoda byłoby zmarnować pracę nie tylko moją ale i wielu ludzi, którzy współtworzyli ten festiwal – dodaje Jan Buczek. – Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji festiwalu i dołożyli swoją cegiełkę w jego popularyzowaniu. Myślę tu również o pańskiej żonie Agnieszce i panu redaktorze i wspólnych działaniach jeszcze od czasów waszej pracy w Gazecie Wrocławskiej. A korzystając ze świateczo-noworocznej okazji, pragnę złożyć najlepsze życzenia  wszystkim czytelnikom NOWej gazety trzebnickiej.

Atmosferę przyjęcia jubileuszowego umilił wrocławski muzyk Janusz Konefała. A imprezę zakończyła słodka niespodzianka.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here