Rajstopy, peruki i polonez dla trzech

539

Wszystko miało miejsce w dużej sali żmigrodzkiego Zespołu Placówek Kultury w miniony piątek o godz. 19. Teatr ma już swoją stałą publiczność, która przychodzi na spektakle w oczekiwaniu na ciekawe widowisko. Tym razem widownię w klimat przedstawienia wprowadził przygotowany wcześniej trailer z krótką zapowiedzią tematyki spektaklu (z piękną przygrywką na flecie), a potem było już tylko ciekawiej… wszystko za sprawą Mirosława Kłopotowskiego, Szymona Dorabiały oraz Marcina Chytrego, którzy wcielili się w tytułowe postaci i zapewnili nam dwie godziny teatralnej uczty. Spektakl był przede wszystkim oparty na ciętych, często ironicznych dialogach, prowadzonych między dwoma aktorami oraz reżyserem. Widzowie mogli też przy okazji przekonać się, że polonez to nie tylko taniec dla par. Udało nam się namówić członków teatru na chwilę rozmowy po spektaklu.

 NOWa Gazeta: – Czy dużo czasu poświęciliście na naukę tekstu? Chyba dużo w scenariuszu było autorskich, nie planowanych wstawek własnych teatru 48…

Teatr Miejski 48: – Po pierwsze winszujemy Szymonowi, który bardzo wiele czasu poświęcił na zdobycie samego scenariusza, co okazało się niełatwym zadaniem. Po drugie wspólnie przyznajemy, że przygotowania do spektaklu kosztowały nas wiele czasu i wysiłku. Od września do grudnia systematycznie raz lub dwa razy w tygodniu „wałkowaliśmy” scenariusz do znudzenia, by osiągnąć zamierzony rezultat artystyczny. Znajomość tekstu faktycznie pozwoliła na zagranie części scenek bazując na improwizacji, co sprawia nam i mamy nadzieję także publiczności niemało frajdy.

NG: – To był już Wasz kolejny spektakl w tym roku…

TM48: – Na dużej scenie ZPK w Żmigrodzie w 2013 roku można nas było zobaczyć czterokrotnie: dwa razy wystawialiśmy „Mężczyzn na skraju załamania nerwowego” (marzec i kwiecień), w listopadzie projekt z Czougiem oraz grudniowa premiera „Scenariusza dla trzech aktorów”. Dodatkowo w kategorii „mniejszych form” współpracowaliśmy z organizatorami Bitwy Żmigrodzkiej natomiast w lipcu zrealizowaliśmy inscenizację przedstawiającą podpisanie Protokołu Żmigrodzkiego.

NG – …iI chyba jak do tej pory najdłuższy ? – Faktycznie dwugodzinne przedstawienie nie miało wcześniej precedensu. Wynikało to z mnogości i złożoności tematów poruszanych przez bohaterów spektaklu. Ilość tekstu z pewnością też miała na to wpływ, ale i sama gra aktorska np. na tzw. pauzie, bądź ciszy. Nie zapominajmy, również o nieprzewidzianych sytuacjach, które też trwają jak choćby „chwilowy brak prądu w lampce reżysera” …

NG: – Zaryzykuję stwierdzenie, że to był Wasz najbardziej wyczerpujący spektakl, bo przecież oparty na dialogu i dość trudnych oraz wymagających ze względu na konstrukcję zdań tekstach. spektakl.

TM48:  -Sztuka Bogusława Schaeffera jest pisana specyficznym językiem, zaś dynamika dialogów jest nieprzeciętna. Cieszymy się, że publiczność wychwytywała i reagowała na liczne smaczki pojawiające się w warstwie lirycznej. Chciałoby się zacytować jednego z widzów: „Życzę dalszych udanych premier i ambitnego repertuaru, który wbrew pozorom trafia do widzów.” Stricte wyczerpujący był wysiłek fizyczny związany z niektórymi scenami.

Teatr przyzwyczaił już swoich widzów, że poprzez widowisko, często komiczne i wymykające się spod zarysów oryginalnego scenariusza, przemycane są uniwersalne prawdy oraz słowa nakłaniające do płytszej lub głębszej refleksji. Mamy więc humor, oryginalne oraz improwizowane dialogi, sztukę, temperament członków teatru, ale także coś więcej. To wszystko połączone razem w wybuchową mieszankę stanowi największą wartość przedstawień żmigrodzkiego Teatru Miejskiego 48.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here