Podczas startu uderza adrenalina, trzeba się pilnować by biec swoim tempem

118

NOWa: Kiedy zaczął Pan trenować, to czy z czasem zmienił swoje nawyki żywieniowe?

– Tak, teraz staram się jeść więcej w ciągu dnia, natomiast kolacji praktycznie nie jadam. Jest takie powiedzenie, do którego staram się stosować: „śniadanie jedz po królewsku, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację zostaw dla wroga”. Jem tyle samo, ale inaczej rozkładam posiłki.

NOWa: Co zadecydowało o tym, że zaczął pan trenować bieganie?

– Kiedy parę lat temu przyszedłem na bieg sylwestrowy jako kibic, zobaczyłem uczestników – ludzi starszych ode mnie, którzy biegają. Wtedy powziąłem postanowienie, że w przyszłym roku wystartuję i tak też się stało.

NOWa: Czy po raz pierwszy bierze pan udział w akcji przygotowującej uczestników przed startem w biegu?

– Dzisiaj (tj. w niedzielę – dop. autor), spotkałem się tutaj przypadkowo. Raczej wolę biegać sam, swoim tempem. Zwykle raz w miesiącu, w okolicach Lasu Bukowego odbywają się Leśne Przedbiegi, w których biorę udział.  Nie wiem, które miejsce zająłem w klasyfikacji końcowej, bo brałem udział w tych zawodach nieregularnie. Nie biegam dla osiągnięcia wyników, tylko dla zdrowia.

NOWa: Jak ocenia Pan pomysł prowadzenia Leśnych Przedbiegów?

– To bardzo fajna inicjatywa, trasa jest na pewno wymagająca, ale pozwala przygotować się do biegów płaskich. Wtedy człowiek nabiera siły biegowej, co bardzo pomaga. Po Biegu Sylwestrowym startowałem w Półmaratonie Ślężańskim, i dzięki Leśnym Przedbiegom nie odczułem, że jest to trudny bieg. Podobnie było z maratonem w Wałbrzychu – dla mnie nie były to strome podbiegi, bo tutaj mamy je na co dzień.

NOWa: Jeszcze kilka tygodni pozostało do biegu sylwestrowego. Jak wyglądają Pana przygotowania?

– Trenuję 4 razy w tygodniu; mam ułożony plan, którego staram się trzymać. Dla mnie nie jest ważna pora: czy jest jasno, ciemno, czy pada deszcz, czy sypie śnieg. Jeżeli mam w danym dniu zapisane w kalendarzu, że biegnę, to staram się to wykonać, chyba, że jestem chory – wtedy odpuszczam.

NOWa: Jak ocenia pan start w tak dużej imprezie i nową trasę?

– Trasa w tym roku jest trochę trudniejsza i lekko wydłużona, ale po prostu trzeba ją przebiec. Natomiast sam start razem z pozostałymi uczestnikami to coś zupełnie innego, jak przygotowywanie się. W takim biegu inaczej się odczuwa tempo, trzeba bardzo się kontrolować, by pod wpływem ludzi nie zacząć biec za szybko. Adrenalina przed startem uderza i człowiek jest tak nabuzowany, że musi się cały czas kontrolować, by przebiec własnym tempem. Najgorzej jest pobiec na początku za szybko, a potem na końcówce brakuje sił. Mam już opracowany swoje tempo, jeżeli 31 grudnia nim pobiegnę, to będzie dobrze.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here