Szczypiorniści zakończyli rundę zwycięstwem!

50

 Do spotkania Bór przystąpił z kilkoma osłabieniami; do gry było zdolnych tylko 3 skrzydłowych: Eryk Sawicki, Michał Jeruszka i Maciej Kowalski, a także trzech rozgrywających: Artur Szabat, Konrad Burchacki i Kamil Ramiączek. Ten ostatni otworzył wynik spotkania i dał pierwsze prowadzenie oborniczanom, później pałeczkę przejął Artur Szabat, raz po raz sprawdzając wytrzymałość siatek w bramkach. Najstarszy zawodnik Boru brał w pierwszej połowie na siebie ciężar zdobywania bramek, gdyż jego młodsi partnerzy z drużyny wydawali się nieco przygaszeni.

Największa przewaga Boru jaką udało się osiągnąć w pierwszej połowie była 4 bramkowa, ostatecznie oborniczanie na przerwę zeszli przy stanie 15:12. Szykowała się więc emocjonująca druga połowa, ale chyba nikt nie spodziewał się aż takiego horroru.

Na boisko wytoczyła się ciężka artyleria i praktycznie nie było momentu, kiedy oba zespoły grały w komplecie. Sędziom udzieliła się najprawdopodobniej już świąteczna atmosfera i z chęcią rozdawali kary dwuminutowe, w końcowym rozrachunku były to aż 42 minuty; sędziowie pokazali też 4 czerwone kartki.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście, szybko zniwelowali stratę grając w przewadze nawet trzech zawodników. Już na początku drugiej połowy Konrad Burchacki z powodu trzeciej kary, dostał czerwoną kartkę i musiał się udać na trybuny. Z powodu małej możliwości rotacji podstawowym składem większość zawodników musiała rozegrać całe spotkanie i każdy z nich dodał tę małą cegiełkę, z której stworzono zwycięstwo. Przez większość czasu w drugiej połowie to oborniczanie prowadzili jedną, dwoma bramkami. W 50 minucie jednak zawisły czarne chmury nad Borem, kiedy to czerwoną kartkę otrzymał Artur Szabat i cały ciężar odpowiedzialności za spotkanie musiał spaść na młodszych i mniej doświadczonych zawodników. Drużyną pokierowali wtedy w głównej mierze Kamil Ramiączek i fenomenalnie broniący Dawid Kalinowski, który powinien być obwołany mianem bohatera tego spotkania. Tej dwójce wtórowali ,grający co najmniej dobrze w ofensywie: Michał Jeruszka i Piotr Jagodziński. W obronie świetnie spisywali się Adam Katan i Adam Bagiński. W ostatniej minucie na dwubramkową przewagę wyprowadził oborniczan Ramiączek, który rzucił kluczowe bramki w końcówce. Goście zdołali tylko zniwelować stratę do jednej bramki po rzucie karnym. Na zegarze pozostało jednak mniej niż 5 sekund. Gospodarze nie próbowali przeprowadzić akcji bramkowej tylko na 2 sekundy przed syreną tryumfalnie wyrzucili piłkę w trybuny, zaczynając świętować zwycięstwo. Kolejny raz ósmym zawodnikiem Boru byli licznie zgromadzeni kibice, którzy dodawali uroku temu spotkaniu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here