Dostali od burmistrza pochwały, a teraz nie mogą odzyskać prawie 450 tys. zł

877

Takiego scenariusza chyba nikt się nie spodziewał. Po szumnym otwarciu szkoły, po ogłoszeniu przez burmistrza sukcesu i co najważniejsze po wychwalaniu wykonawców, którzy w tak krótkim czasie dokończyli prace przy Szkole Podstawowej nr 2, przyszedł czas na szarą rzeczywistość, czyli zapłatę za wykonane usługi. I tu zaczęły się schody.

Jak czytamy w pozwie, spółka robiła wszystko, by dotrzymać umówionego terminu, tym bardziej, że na plac budowy weszła dopiero w dniu 4 lipca 2013 roku. Mimo wszystko udało się jej wykonać prace i 26 sierpnia wspólnie z urzędnikami gminnymi dokonano odbioru robót. Jak czytamy w pozwie, ciekawostką było to, że po zakończeniu odbioru urzędnicy oznajmili, że przedstawiciele spółki nie otrzymają protokołu, bo… wymaga przepisania na komputerze. Dodano, że otrzymają go w późniejszym terminie.

1 września odbyły się drzwi otwarte dla mieszkańców, a 2 września uroczyste otwarcie szkoły. Były podziękowania i gratulacje dla wykonawców, jednak protokołu spółka w dalszym ciągu od gminy nie otrzymała, dlatego jeszcze tego samego dnia wystąpiła na piśmie o jego doręczenie.

Po tej interwencji przesłano do spółki protokół, który jednak nazwano „protokołem z czynności dotyczących odbioru robót wykończeniowych”. Wtedy też opisano kilka wad i usterek, żądając jednocześnie od spółki przedstawienia rozliczenia rzeczowo-finansowego, stanowiącego podstawę do końcowego rozliczenia robót.

Jak twierdzi spółka, analiza wymienionych wad wskazywała na drobne usterki, które nie są istotne dla normalnego wykorzystania obiektu. Zresztą przecież od 2 września w szkole odbywały się już zajęcia lekcyjne. Co więcej, część stwierdzonych wad nie dotyczyła robót wykonywanych przez spółkę Art. Budownictwo. Przedstawiciele spółki uznali też, że gmina nie ma podstaw do żądania rozliczenia rzeczowo-finansowego, ponieważ takiego paragrafu nie ma w zawartej z nimi umowie o nr 47/2013.

Od tego momentu zaczyna się swoista zabawa „w kotka i myszkę”. Spółka usuwa usterki i informuje, że wszystko poprawiła. Gmina robi kolejny odbiór i wykazuje kolejne usterki, które według urzędników nie zostały poprawione. Jakie to były wady? Między innymi nie oczyszczone fugi, brak zabezpieczenia poręczy, czy przebarwienia mozaiki w ciągach komunikacyjnych. Spółka jeszcze tego samego dnia oczyściła fugi, ale jednocześnie dodała, że w dokumentacji projektowej brak było określenia, jak owo zabezpieczenie poręczy ma być zrobione. Natomiast jeśli chodzi o przebarwienia mozaiki, to najbardziej prawdopodobną przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że według spółki ściany były zawilgocone i zdaniem spółki to gmina nie zabezpieczyła należytej ochrony budynku przed wilgocią.

Tym razem spółka, która jak twierdzi usunęła wszystkie wady, za wyjątkiem przebarwień mozaiki, wystawiła gminie fakturę na ponad 350 tys. zł brutto. Była to pozostała część wynagrodzenia za prace, które zapisano w umowie. Dodajmy, że całość robót wykonanych przez spółkę opiewała na kwotę około 3,5 mln złotych.

Dalej spółka twierdzi, że gmina nie zakwestionowała zasadności wystawienia faktury, ani nie podnosiła braków w dokumentacji odbiorowej, a mimo to zamiast zapłaty… zwróciła spółce fakturę, twierdząc, że rozliczenie końcowe nastąpi po zakończeniu i sporządzeniu końcowego bezusterkowego protokołu odbioru. Co ciekawe, niektórych usterek spółka usunąć nie mogła, bo… nie było na to zgody dyrektora. Bo przecież gdyby firma miała zrywać kafelki w korytarzach, to należałoby przerwać zajęcia i na pewien czas zamknąć szkołę…!

O tym fakcie spółka poinformowała gminę, ale nie otrzymała żadnej odpowiedzi. 3 października spółka ponownie wystąpiła do gminy, by umożliwić jej usunięcie wymienionych usterek. Jednak odpowiedź z gminy nie nadeszła. W końcu spółka zdecydowała się na ostateczny krok i przystąpiła do jednostronnego odbioru wykonanych przez siebie poprawek, który przeprowadzono 25 października. Dopiero wtedy urzędnicy gminni zareagowali i wyznaczyli kolejny termin odbioru na 30 października.

Powstały więc nowe protokoły, ale i tym razem gmina twierdziła, że nadal występują przebarwienia na ścianach oraz, że uszkodzona jest powłoka malarska zawiasów drzwi, choć wcześniej takiej usterki nie wskazywano.

Na początku listopada spółka wezwała gminę do zapłaty zaległego wynagrodzenia, informując jednocześnie, że dla zabezpieczenia kosztów ewentualnej naprawy mozaiki gmina zatrzyma część wynagrodzenia, które pokryje koszty naprawy. Gmina jednak odmówiła zapłaty, twierdząc, że zapłaci dopiero wtedy, gdy wszystkie wady zostaną usunięte. W tym miejscu warto zauważyć, że budynek został gminie oddany do użytku i cały czas trwają w nim zajęcia dydaktyczne.

Tego było już za wiele. Przedstawiciele spółki przypomnieli, że budynek został oddany w terminie i że gmina go przejęła i wprowadziła tam dzieci. – Skoro było tyle usterek, to dlaczego gmina przejęła od nas budynek i otworzyła szkołę – mówi nam Marta Lenart, prokurent firmy. Gdy pytamy jak się układała współpraca z gminą i czy przy odbiorze tuż przed otworzeniem szkoły, ktoś z gminy wskazywał na niedociągnięcia, prokurent oznajmiła, że za chwilę podeśle nam pewne pismo.

Po chwili otrzymaliśmy kopię „Listu polecającego” jakie dla firmy Art. Budownictwo wystawił nie kto inny jak burmistrz Marek Długozima. I tu niespodzianka, albowiem w dokumencie czytamy, że: „Zadanie powierzone firmie ART Budownictwo Sp. z o.o. zostało zrealizowane profesjonalnie, terminowo, z zachowaniem wysokich standardów wykonania. Ma to szczególne znaczenie w kontekście krótkiego terminu realizacji, który wynosił 6 tygodni a także, przede wszystkim – złożoności zagadnień technicznych w przebudowywanym obiekcie. ART Budownictwo Sp. z o.o. dysponuje wysoko – wykwalifikowaną kadrą posiadającą bogate doświadczenie i wiedzę na temat kompleksowej realizacji trudnych przedsięwzięć budowlanych – zarówno pod względem technicznym, formalno-prawnym jaki menedżerskim.

Gmina Trzebnica poleca ART Budownictwo Sp. z o.o. kolejnym inwestorom, jako sprawdzonego, wiarygodnego i wyjątkowo dynamicznego Partnera do współpracy.”

Spółka podjęła jeszcze jedną próbę polubownego rozwiązania sporu i wezwała gminę do zapłaty około 350 tys. zł (wystawiona faktura) i zwrotu około 92 tys. zł stanowiących część kwoty, którą spółka wcześniej przelała na gminne konto tytułem zabezpieczenia. Dodajmy, że spółka jako zabezpieczenie robót wniosła do gminy kwotę około 175 tys. zł. Tak więc na usunięcie różnych usterek spółka „zostawiła” gminie około 83 tys. złotych.

Niestety gmina nie odpowiedziała na to wezwanie, ale zamiast tego przesłała spółce notę księgową, w której obciążyła spółkę karą umowną, za opóźnienie w usunięciu wad w wykonanych robotach.

Wykonawcy nie pozostało nic innego jak walczyć o swoje pieniądze przed Sądem. Pozew wpłynął do Sądu Okręgowego we Wrocławiu 2 grudnia tego roku. Spółka musiała zapłacić 22 tys. zł wpisowego. Od gminy domaga się zapłaty około 450 tys. zł plus odsetki, chce również, aby kosztami procesu, a więc i wpisu, obciążyć gminę. Do tego domaga się zwrotu kosztów zastępstwa procesowego.

Co na to gmina?

W poniedziałek, dodzwoniliśmy się do Zbigniewa Zarzecznego, naczelnika wydziału inwestycyjnego, któremu chcieliśmy zadać kilka pytań, a przede wszystkim chcieliśmy, aby przedstawił Czytelnikom racje gminy. Niestety naczelnik poinformował nas, że w gminie ustalono zasadę, że odpowiedzi udziela tylko wyznaczona przez burmistrza osoba, czyli sekretarz. Poprosił, by przesłać pytania na piśmie. Tak też zrobiliśmy. Odpowiedzi, jak poinformował nas sekretarz, ze względu na zbyt krótki czas, nie otrzymaliśmy, ale jednocześnie poinformował nas, że zostaną udzielone w ustawowym terminie. (czyli w ciągu 14 dni)

My tymczasem na koniec przytaczamy pewien humorystyczny fakt. Kilka tygodni temu opisaliśmy, sprawę ufundowania baneru, który zakrywa ruiny przyszłej szkoły muzycznej. Wtedy gmina pochwaliła się, że spółka Art. Budownictwo ufundowała ów baner za przysłowiową złotówkę. Czy teraz spółka wystawi fakturę na pełną kwotę, czy może po prostu zabierze baner odsłaniając zrujnowany budynek?

Przypomnimy, że wiosną burmistrz Marek Długozima niespodziewanie zerwał umowę z firmą Interm, która wygrała przetarg na przeprowadzenie remontu zarówno w szkole podstawowej jak i w szkole muzycznej. Już wtedy wiadomo było, że nie ma najmniejszych szans, by obie inwestycje ukończyć do 1 września 2013 roku.
Wiele firm – podwykonawców, ale i główny wykonawca nie otrzymali zapłaty za wykonane prace. Dramatyczną sytuację podwykonawców opisywaliśmy na łamach naszej gazety. W końcu firma Interm nie widząc szans na polubowne załatwienie sprawy złożyła pozew w Sądzie, domagając się od gminy zapłaty około 3 mln złotych wraz z odsetkami.
W międzyczasie burmistrz ogłosił nowe przetargi na dokończenie remontu Szkoły Podstawowej nr 2. Remontu szkoły muzycznej praktycznie zaniechano ograniczając się do prac związanych z zadaszeniem. Wszelkie siły skupiono na tym, by ukończyć prace przy SP 2. Było to o tyle zrozumiałe, że dzieci naukę w nowej placówce miały rozpocząć 2 września. Pewnie dlatego nie ogłoszono przetargu na całość pracy, tylko roboty podzielono na różne etapy, dzięki czemu do pracy przystąpiło kilka ekip na raz. Dzięki temu była szansa na ukończenie remontu SP 2, ale niestety ogromnie wzrosły koszty tej inwestycji. Przypomnijmy, że w przetargu remont „pod klucz”, obu szkół miał kosztować około 9,5 mln zł, a tymczasem, na ukończenie SP 2 i pozostawienie w ruinie szkoły muzycznej, gmina wydała już około 11 mln zł, do tego należy dodać 3 mln zł, których domaga się w sądzie Interm, i kilka milionów, które będą potrzebne na dokończenie prac przy szkole muzycznej. Jednak w budżecie na rok 2014 zapisano raptem 1 mln 80 tys. zł.

1 KOMENTARZ

  1. Ciekawe jak rozwinie się sprawa, biorąc pod uwagę, że we w dniu 19 września 2014 Sąd Okręgowy we Wrocławiu postanowił rozwiązać spółkę ART Budownictwo (sygn. akt GC 74/13). Jednocześnie prokuratura Krzyki Zachód prowadzi śledztwo w sprawie możliwości popełnienie przestępstwa z art. 296§1 k.k przez Prezesa Zarządu spółki ART Budownictwo.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here