Szczypiorniści zremisowali na własnym parkiecie

89

 Na mecz do Siechnic SPR pojechał w okrojonym składzie, gdyż w ostatniej chwili z powodu choroby z gry wypadli Konrad Burchacki i Łukasz Bazylewicz. Po raz kolejny jednak ósmym zawodnikiem zostali kibice, którzy w liczbie 30 i akompaniamencie bębnów, trąbek i z szalikami w dłoniach wspierali swój zespół. 

 Wynik meczu otworzyli gospodarze, jednak oborniczanie szybko odpowiedzieli na to w osobie Kamila Ramiączka, który rzutem z biodra otworzył worek bramek dla SPR. Twarda gra jednych i drugich na początku spotkania powodowała wiele błędów własnych i niecelnych rzutów obu zespołów. Gra bramka za bramkę trwała do 10 minuty, kiedy to oławianie zdecydowali się kryć indywidualnie raz po raz dziurawiącego siatkę w bramce Artura Szabata. Momentem zwrotnym w pierwszej połowie była zmiana kryjącego indywidualnie najlepszego zawodnika gospodarzy Piotrka Kijka, z Eryka Sawickiego na Kamila Ramiączka.   Oborniczanie grając szybko zdołali wykorzystać lepsze przygotowanie fizyczne i zniwelować stratę tylko do dwóch oczek, schodząc na przerwę tylko przy wyniku 16:14.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście z Obornik którzy dzięki dobrym interwencjom w obronie w postaci ściany trzech obrotowych – Adama Bagińskiego, Adama Katana i Piotrka Jagodzińskiego – mającymi za sobą dobrze dysponowanego bramkarza Dawida Kalinowskiego wyszli na prowadzenie. Oborniczanie pod batutą najlepszego strzelca ligi i najbardziej doświadczonego gracza drużyny powoli przejmowali kontrolę nad meczem. Kilka ważnych bramek rzucili mniej doświadczeni zawodnicy, tacy jak Jakub Morga, Michał Jeruszka i Dave Matula. Momentem zwrotnym całego spotkania była sytuacja w 54 minucie, kiedy to po faulu na obrotowym gospodarzy Artur Szabat dostał karę 2 minut, sędziom jednak nie spodobała się reakcja na tę sytuację i dorzucili kolejne dwie minuty. Bór prowadził wtedy dwoma bramkami. Gospodarze zdecydowali, że kryty indywidualnie zostanie Kamil Ramiączek i oborniczanie próbowali skonstruować jakąś akcję bramkową, jednak po 3 błędach to gospodarze wyszli na jednobramkową przewagę w 57 minucie spotkania. Jeśli gra Bór to najprawdopodobniej czeka nas horror, więc i tym razem zawodnicy nie oszczędzili swoich kibiców. W 58 minucie będący jeszcze w osłabieniu Bór zdobył wyrównującą bramkę a rzucił ją wracający po kontuzji kostki Kamil Ramiączek. W kolejnej akcji Oława przestrzeliła i dokładnie minute przed końcem przy remisie Bór miał piłkę i wszystko w swoich rękach aby zwyciężyć. Odpowiedzialność na swoje barki chciał wziąć jeden z bardziej doświadczonych zawodników Eryk Sawicki, rozgrywający dobre spotkanie zawodnik jednak przestrzelił i tym samym podał rękę gospodarzom aby zwyciężyli. Oławianie wzięli czas i mając 15 sekund do końcowej syreny starali się skonstruować coś co przyniesie im upragnioną bramkę. Jednak SPR bronił tak dobrze, że oławianie mogli już tylko po syrenie końcowej oddać rzut z 9 metra i spróbować pokonać bramkarza. Jednak był to rzut niecelny i pierwszy remis w tym sezonie dla Obornik Śląskich stał się faktem. A końcowy wynik to 29:29.

Kolejny mecz SPR zagra z OSiR-em Komprachcice już w najbliższą sobotę, 14 grudnia.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here