Adamczyk zwolniony z Orła Prusice. Jego miejsce zajmie Marek Mroziński

775

Jak się okazuje były już trener Piotr Adamczyk, był zaskoczony decyzją szefostwa klubu. Zarząd tłumaczy, że trener chciał prowadzić dwie drużyny, co im się nie podobało. Marek Mroziński chętnie podejmuje pracę w Prusicach, bo widzi potencjał w drużynie.

Nie doceniono mojej pracy

Piotr Adamczyk przyznaje, że nie wie, dlaczego tak naprawdę został zwolniony: – Oficjalnie powiedziano mi, że klub kończy ze mną współpracę z powodów finansowych, ale wydaje mi się, że aż tak strasznie drogi to ja nie jestem. Tym bardziej, że gdyby powiedziano mi, że problem leży w pieniądzach, to poprowadziłbym ten zespół całkiem za darmo – przyznaje zwolniony trener. Jak dodaje, prawdziwych powodów zwolnienia nie zna, może się ich tylko domyślać, ale głośno nic nie powie. – Pracowałem z tym zespołem od półtora roku. Kiedy zaczynałem pracę, najważniejsze było utrzymanie się zespołu. Długo budowaliśmy drużynę. To, do czego Orzeł doszedł teraz, to na pewno nie tylko moja zasługa, ale i władz klubu, które ze zrozumieniem pomagały mi w realizacji założeń. Kiedy udało się już zbudować bardzo dobry zespół, po półtora roku ciężkiej pracy, która właśnie teraz przynosi efekty, pożegnano się ze mną. Jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli, czego chcieć więcej? Wcześniej w Prusicach nigdy nie było tak dobrego wyniku. I właśnie teraz, kiedy można spić śmietankę z mojej pracy jestem zwalniany i to w mało sympatyczny sposób. O swojej decyzji władze poinformowały mnie oficjalnie w poniedziałek 2 grudnia, kiedy już od dwóch tygodni w Prusicach głośno mówiono, że klub się ze mną rozstanie. Kiedy kończyłem współpracę z Trzebnicą, to atmosfera była zupełnie inna. Nadal utrzymuję kontakty z zarządem i piłkarzami. Najbardziej chyba jednak boli mnie to, że nie doceniono mojej pracy i zaangażowana zawodników. Idąc do Prusic słyszałem, że to bardzo trudny teren na piłkę nożną, a ja jestem młodym trenerem. Udało się stworzyć dobry klimat dla piłki. Kiedy zaczynałem pracę, na trybunach siedziało kilka osób, a ostatnimi czasy, na każdym meczu mieliśmy po 200 kibiców! – mówi Piotr Adamczyk i dodaje, że Orzeł to była jego pierwsza drużyna seniorska. Informacje o tym, że odejście z drużyny po jego zwolnieniu zadeklarowało kilku piłkarzy komentuje w następujący sposób: – Nikogo do odejście nie namawiam i nie będę nikogo przed tym powstrzymywał. Piłkarze to dorośli ludzie, którzy sami o sobie decydują. A ja życzę powodzenia Prusicom, bo to naprawdę jest bardzo dobry zespół – kończy były trener Orła i dodaje, że jeszcze za mało czasu minęło, aby dostał jakieś propozycje zawodowe, ale ma nadzieje, że już w przyszłym sezonie znów wystąpi w roli trenera.

Wiem, że decyzja jest kontrowersyjna

Krzysztof Drząszcz, prezes Orła, przyznaje, że decyzja o rozstaniu była trudna: – To nie była tylko moja decyzja. Zarząd się zebrał i zagłosował. Tylko ja wstrzymałem się od głosu, reszta zarządu była przeciw utrzymaniu współpracy. Myślę, że zarząd najbardziej bolało to, że trener chciał mieć dwie drużyny. Najpierw, kiedy zaczął u nas pracę miał jeszcze drużynę w Trzebnicy. Trzebnica była dla niego ważniejsza. Teraz, od osób trzecich dowiedzieliśmy się, że Piotr Adamczyk wziął sobie jeszcze jedną drużynę, tym razem akademicką z Wrocławia. Okazało się, że nie pasują mu już nasze terminy treningów, przesuwał je. W klubie zrobiło się trochę złej atmosfery. My stawiamy na naszych miejscowych chłopców, a trener wpuszczał ich na kilka minut na boisko, a w większości grał zawodnikami z zewnątrz. Piłkarze mówili, że treningi powinny być inaczej prowadzone, więcej ćwiczenia stałych części gry. Wszyscy polecają Marka Mrozińskiego, to doświadczony trener, a Piotrek Adamczyk jest jeszcze młody, ma małe doświadczenie. Nawet w kadrze narodowej pojawiają się częste zmiany trenerów. Poza tym znalazł się sponsor, który zobowiązał się do wspierania klubu, jeśli trenerem będzie Marek Mroziński. W tej całej sytuacji najgorsza jest chyba atmosfera – tłumaczy Krzysztof Drząszcz.

Marek Mroziński widzi potencjał w drużynie

Marek Mroziński potwierdza, że zaczyna pracę w Orle Prusice: – Tak, to prawda, że będę pracował z tą drużyną. Jestem już dogadany. Zaczynam pracę z tą drużyną w nowej rundzie. Nie chciałbym zostawić w środku sezonu „wisienki”. Obiecałem, że jeśli będzie taka potrzeba to im pomogę, ale nie będą prowadził dwóch klubów. Będę do dyspozycji chłopców z Wiszni Małej, bo chcą, żeby czasem coś im doradzić – mówi o klubie w którym obecnie pracował Marek Mroziński. – Nie wiem jakie były przyczyny rozstania się zarządu Orła z trenerem Adamczykiem. Nie wnikam w to. Mnie cieszy, że dostałem taką propozycję, bo to jedyny zespół poza obornickim Borem, który chciałem poprowadzić. W Prusicach są możliwości finansowe i organizacyjne, tam jest dobry klimat na piłkę. Burmistrz Igor Bandrowicz ma zupełnie inne podejście do sportu i do piłki niż panuje w Obornikach Śl., gdzie na nic nie było pieniędzy – mówi były trener Boru Oborniki Śląskie i przyznaje, że ma już plany sportowe co do zespołu, z którym właśnie zacznie współpracę. – Zespół zajmuje pierwsze miejsce w tabeli i ma ogromny potencjał. Na pewno nie będzie to łatwe, ale będę chciał wprowadzić Orła do okręgówki; Skokowa też jest wysoko, to dwa dobre zespoły z jednej gminy. Myślę, że z taką drużyną okręgówka jest w naszym zasięgu. Naszym najgroźniejszym rywalem będzie pewnie Orzeł Pawłowice. To zespół, który ma nie tylko spore zaplecze jeśli chodzi o zawodników, ale i finanse.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here