Latarnia świeci, ale nie na drogę

704

Państwo Delczykowie kilka lat temu kupili działkę budowlaną w Przecławicach. W poprzednim roku opisywaliśmy problemy, jakie właściciele działki mieli w związku z rowem melioracyjnym, który znalazł się w granicach ich gruntu. Przypomnijmy, że małżeństwo kupiło działkę od prywatnej osoby. Kiedy geodeci przyszli wytyczyć granice działki, okazało się, że w jej obrębie jest gminny rów melioracyjny. Na zarurowanie rowu nie zgodził się sąsiad państwa Delczyków, którzy przekonywał, że jeśli rów będzie zakryty, jego działkę będzie zalewało po obfitych deszczach. Przedstawiał nawet nagrania zrobione po ulewach, na których widać, jak rwąca woda płynie w rowie. Cały problem polegał na tym, że wjazd na swoją posesję państwo Delczykowie mieli mieć od drogi gminnej, która praktycznie nie istnieje. W lecie porastają ją wysokie chwasty i tylko dzięki temu, że niektórzy mieszkańcy ją koszą, możliwe jest przejście po niej. Nikt natomiast wytyczoną drogą gminną nie jeździ, ponieważ… jest ona nieprzejezdna. Mieszkańcy okolicznych domów przejeżdżają przez dziką drogę w parku, na której znajduje się mostek. Zwłaszcza w zimie, kiedy szybko robi się ciemno, przejazd przez (dopiero od niedawna zabezpieczony) mostek jest niebezpieczny. – Tuż przy rowie obsuwają się krawężniki i można wpaść do rowu. Skręt jest bardzo gwałtowny i wąski, nawet niedużym samochodem łatwo jest się ześliznąć i spaść. A rów jest dość głęboki. Nie tylko można uszkodzić samochód, ale i sobie zrobić krzywdę. Dlatego tak ważne jest, żeby to właśnie na ten mostek było skierowane światło – mówi Jan Delczyk.

Lampa świeci, tylko gdzie?

Logicznym wydaje się ustawienie lampy w newralgicznym miejscu, właśnie tam, gdzie oświetlenie jest najbardziej potrzebne. Po co oświetlać drogę gminną, którą nikt się nie porusza albo też dziką drogę, która, jak zapewniali państwa Delczyków oborniccy urzędnicy, za pewien czas ma przestać istnieć.

Aby poprawić komfort dojazdu do swojej posesji, a także dla dobra innych mieszkańców przejeżdżających przez niebezpieczny mostek, państwo Delczykowie w listopadzie 2012 roku wyrazili zgodę na ustawienie w granicach ich działki słupa energetycznego, na którym miałaby zostać zamontowana lampa. Jak wtedy byli przekonani, po to aby oświetlać mostek. Na okrojonej już działce właścicieli miała stanąć kolejna „przeszkoda” (nadal nie rozwiązano do końca sprawy z odkrytym rowem), ale Danuta i Jan Delczykowie zgodzili się, bo przecież dzięki ich decyzji miało poprawić się bezpieczeństwo kilkunastu rodzin, korzystających z przejazdu obok ich posesji. Co więcej, zrzekli się z tego tytułu jakichkolwiek roszczeń obecnie i w przyszłości.

Wielki słup wraz z oprawą został zamontowany przez Tauron Dystrybucja S. A. Pojawił się jednak problem. Lampa została tak skierowana, że nie oświetla niebezpiecznego miejsca, a świeci wprost, na jedną z działek położoną przy skrzyżowaniu gminnej drogi (której nie ma) i dzikiego traktu przez park.

Widząc bezsensowne działanie, małżeństwo próbowało interweniować, aby przestawić lampę o 30 stopni, tak, żeby źródło światła padało na mostek. Pod koniec sierpnia tego roku skierowali oficjalne pismo do Tauron Dystrybucja, w którym napisali: „Obecnie ustawiona oprawa oświetleniowa skierowana jest na posesję p.(…) oświetlając jego podwórze zamiast niebezpieczny betonowy mostek usytuowany na rowie o głębokości 1,5 metra i drogę prowadzącą przez zakrzewiony i zakrzaczony teren. (…) Nadmieńmy, że warunkiem posadowienia słupa elektroenergetycznego na naszej działce nieodpłatnie, było zamontowanie lampy oświetleniowej oświetlającej wjazd na niebezpieczny mostek (…).” Poza tym, jak czytamy dalej w piśmie, „słup posadowiono w innym miejscu” niż uzgodnione wcześniej, oddalając go o 10 metrów. Kończąc pismo państwo Delczykowie proponują, żeby Tauron przestawił slup na działkę sąsiada, skoro i tak właśnie do niego dociera światło. Aby pokazać zasadność swoich racji, małżeństwo dołączyło dokumentację zdjęciową.

Na początku listopada, przyszła odpowiedź od firmy Tauron, w której czytamy, że „po wykonaniu wizji w terenie i konsultacji z Gminą Oborniki Śląskie ukierunkowania oprawy obecny sposób oświetlenia uznajemy za prawidłowy. Jednocześnie informujemy, iż na zlecenie gminy Oborniki Śląskie zamontowaliśmy dodatkowy punkt oświetleniowy skierowany na newralgiczny obszar drogi w pobliżu mostka.W związku z powyższym nie możemy się przychylić do Pana wniosku. Odnosząc się do kwestii posadowienie słupa elektroenergetycznego na Pana posesji, zmiana lokalizacji wynikała z przyczyn technicznych, których nie mogliśmy przewidzieć na etapie podpisania oświadczenia.”

Urzędnicza niemoc

Tak więc chcąc zrobić dobrze, państwo Delczykowie zostali ze słupem na własnej działce w innym miejscu niż się na to umawiali, a w dodatku lampa, która miała ułatwiać życie wielu ludziom, świeci na podwórko sąsiada. Dlatego też, małżeństwo wystosowało pod koniec listopada kolejne pismo do firmy Tauron Dystrybucja, w którym sprzeciwia się „nielogicznemu” działaniu. Wskazują, że nielogiczne jest oświetlanie prywatnej posesji za publiczne pieniądze. Piszą dalej: „Kolejną kwestią, z którą nie możemy się zgodzić, to lokalizacja słupa na naszej działce według własnego „widzimisię”, którą obecnie uzasadnia się „nieprzewidzianą przyczyną techniczną na etapie podpisywania porozumienia”. W tym miejscu należy zadać pytanie, jak to jest możliwe, że zakład energetyczny ustala zakres i miejsce robót inwestycyjnych zza biurka, a już w terenie nie ma to żadnego znaczenia. Te rzekomo wymyślone przyczyny techniczne nie mają żadnego odniesienia do faktów, tym bardziej, iż każda zmiana wcześniejszych ustaleń montażu takiej budowli niewątpliwie wymaga uzgodnień z właścicielem gruntu, w szczególności, kiedy działka przeznaczona jest pod zabudowę. (…) W związku z powyższym, przy utrzymaniu nadal obecnego stanowiska prosimy o dotrzymanie zobowiązań wynikających z pisma z 19.11. 2012 r., a w przypadku pozostawienia oprawy skierowanej jak dotychczas, o jej zdjęcie”.

Jak się okazuje, 19 listopada wpłynęło pismo do firmy Tauron, w którym oborniccy urzędnicy stwierdzili, że ich zdaniem kierunek ustawienia oprawy jest właściwy. Co więcej, 9 grudnia, państwo Delczykowie otrzymali kolejne pismo „w nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji”, w którym przedstawiciel firmy Tauron stwierdza, że podtrzymuje wcześniejsze stanowisko, bo „sposób ukierunkowania oprawy uznajemy za poprawny, zgodny i zaakceptowany przez Gminę Oborniki Śl. pismem (…)”

W takiej sytuacji Państwo Delczykowie złożyli kolejne pismo w obornickim urzędzie. Już na wstępie zauważyli, że poprzednio na odpowiedź musieli bardzo długo czekać (na pisma z sierpnia otrzymali odpowiedź w połowie listopada). Wytknęli, że urzędnicy popełnili błąd w odpowiedzi podając błędny numer działki, zapytali dlaczego lampa nie oświetla uczęszczanego mostka a prywatne podwórze i kolejny raz wskazali, że miasto nie dba o bezpieczeństwo i dobro publiczne. Swoje uwagi zawarli w sumie siedmiu punktach. Na koniec, poprosili o udzielenie odpowiedzi w terminie przewidzianym w ustawie. Co więcej, zagrozili, że jeżeli ich prośby zostaną zbagatelizowane, będą wnioskować o usunięcie słupa z ich działki.

Od samego początku oborniczanie natrafiają na problemy w realizacji swojego marzenia o domu na wsi. Powoli tracą już cierpliwość i entuzjazm do budowy. Z każdej strony mają „pod górkę”. Ale jak mówią, najbardziej denerwuje ich obojętność ludzi pracujących w różnych instytucjach.

Będziemy dalej śledzić tok spraw. Oby urzędnicy jeszcze raz przyjrzeli się sprawie, bo inaczej zdenerwowani właściciele gotowi są żądać usunięcia lampy z ich posesji, co chyba nikomu nie wyjdzie na dobre.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here