Plaga lisów w Trzebnicy?

444

Z prośbą o podjęcie interwencji zwróciła się do nas mieszkanka z ulicy Jędrzejowskiej.

Już dwa razy złapałam lis pojawił się na moim podwórku, kiedy go zauważyłam, to próbowałam jakoś go przegonić, ale nie bał się, nie uciekał. Byłam nawet w tej sprawie u strażników miejskich, powiedzieli, by natychmiast dzwonić po patrol, gdy ponownie zobaczę lisa. Tylko zanim oni przyjadą, to ten lis zwyczajnie ucieknie. Słyszałam, że podchodzą pod markety, gdzie żerują na pozostawionych odpadach po żywności.

Po wyjaśnienia dzwonimy do straży miejskiej. W rozmowie z nami strażniczka Anna Cisak potwierdza, że strażnicy otrzymują sygnały od mieszkańców, w sprawie złapania dzikiej zwierzyny. Ostatni odnotowany przypadek, miał miejsce pod koniec października, gdy lis dostał się na klatkę schodową w jednym z bloków.

Po przyjęciu interwencji nasz patrol udał się we wskazane miejsce i za pomocą hyclówki złapał zwierzynę. Potem wypuściliśmy lisa na wolność, jednak nadal otrzymujemy sygnały, że powraca pod zabudowania. Teraz, zwłaszcza dla zwierząt dzikich jest trudny okres, dlatego apelujemy do mieszkańców, by pod żadnym pozorem ich nie dokarmiali. Kiedy tylko dzikie zwierzęta poczują, że w danym miejscu mogą liczyć na pożywienie, to ciągle będą wracać w to miejsce. Od powiatowego lekarza weterynarii dowiedzieliśmy się, że w naszym powiecie nie ma zagrożenia złapania wścieklizny od dzikich zwierząt. Za każdym razem, gdy złapiemy dziką zwierzynę, to zawozimy zwierzęta do lecznicy w Złotówku, gdzie poddawane są specjalistycznej ochronie przez weterynarzy – specjalistów – wyjaśnia strażniczka.

Anna Cisak podaje kilka rad dla tych, którzy zauważą na swojej posesji dziką zwierzynę: przede wszystkim należy zamknąć zwierze na posesji, tak by nie mogło uciec, a potem zadzwonić po strażników, którzy przyjadą po nie. Nie tak dawno strażnicy interweniowali w sprawie wyziębionej sarny.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here