Rurociąg z gazem był nieszczelny. Istniało realne zagrożenie wybuchem? – zobacz film

467

Z bardzo niepokojącą informacją zadzwonił do nas w poprzednim tygodniu nasz Czytelnik. – Bardzo często chodzę z psem na spacery, najbardziej lubię takie poza miasto. Ostatnio, kiedy jeszcze była ładna pogoda i było sucho, poszedłem na spacer polami za Obornikami Śl., za starym POM-em w kierunku Kuraszkowa. Na polu usłyszałem dziwny dźwięk. Kiedy dochodziłem do jego źródła, już z pewnej odległości zauważyłem, że z ziemi ulatnia się gaz. Jego ciśnienie było tak duże, że wyrzucało, z całkiem sporej dziury w ziemi, piasek. Bardzo mnie to zaniepokoiło. Tym bardziej, że kilka dni wcześniej wszystkie media mówiły o wybuchu gazu w Jankowie Przygodzkim, w którym zginęły dwie osoby, a wielu ludzi straciło dorobek swojego życia. Ponieważ spacerując wcześniej, widziałem, że pracownicy z gazowi robią coś przy stacji przed Obornikami, poszedłem do nich i poinformowałem o moim odkryciu. Myślałem, że przejmą się sprawą i naprawią to – opowiada oborniczanin, który zastrzegł sobie anonimowość. Kilka dni później, nasz Czytelnik ponownie udał się w miejsce, gdzie wcześniej zaobserwował uwalnianie się gazu. Tym razem gleba była mokra. Z odległości kilkudziesięciu metrów od pęknięcia w gazociągu, usłyszał głośne bulgotanie. – Rurociąg nadal był uszkodzony, tyle, że teraz do wydrążonej przez gaz dziury wleciała woda. Nie było już tak bardzo czuć gazem, ale patrząc na tę dziurę miałem wrażenie, jakby woda się w niej gotowała. Muszę przyznać, że byłem bardzo zdenerwowany i zbulwersowany całą sytuacją. Dla mnie to niedbalstwo. Po pierwsze to zagrożenie dla ludzi. Po drugie, jako osoba korzystająca z gazu jestem zaniepokojony niegospodarnością. Za ubytki gazu przecież musi ktoś zapłacić – mężczyzna grzmiał.

Ponieważ nasz Czytelnik podał nam dokładną lokalizację miejsca, gdzie rurociąg był nieszczelny, udaliśmy się tam od razu. Jak tłumaczył mężczyzna, należało iść w Kuraszkowie ul. Witosa do samego końca, a potem polem na szczyt wzniesienia. Tuż obok drewnianej konstrukcji myśliwskiej ambony usłyszeliśmy już bulgotanie wody. Tak jak opisywał to nasz Czytelnik było głośno, nie dało się tego nie usłyszeć. Sytuacja wyglądała dokładnie tak jak opisywał ją oborniczanin. Nieszczelność była dokładnie na środku pola, do najbliższych zabudowań było około 200 metrów. Nad miejscem awarii przebiega linia energetyczna. Film, który nagraliśmy na miejscu, a który dokumentuje usterkę można obejrzeć na naszej stronie internetowej.

Kiedy potwierdziły się informacje przekazane nam przez oborniczanina, od razu, z samego rana w miniony piątek, zadzwoniliśmy do rzecznika Polskiej Spółki Gazownictwa, do wrocławskiego oddziału. Okazało, że rzecznik akurat w tym dniu był nieobecny, ale połączono nas z kompetentną osobą. Joanna Tyra- Leszczak z działu PR od razu podjęła temat. W ciągu kilku minut zadzwoniła do ekipy pracowników i zapewniła nas, że PSG jak najszybciej usunie awarię. Chwilę później skontaktowała się z nim ekipa pogotowia gazowego, która została wysłana na miejsce przez „centralę”. Szef ekipy prosił o dokładne informacje, gdzie znajduje się uszkodzenie. Około godziny 13  Joanna Tyra-Leszczak poinformowała nas, że pracownicy znaleźli uszkodzenie i zabezpieczyli je. Jak mówiła, aby przystąpić do naprawy musieli skontaktować się z odbiorcami gazu z tej nitki, aby poinformować o ewentualnym przerwaniu dostawy.

Piotr Wojtasik, kierownik Biura Komunikacji i Public Relations PSG z wrocławskiego oddziału poinformował nas, że w poniedziałek przed południem usterka została już usunięta. Jak mówił, wcześniej na przerwanie dopływu gazu nie zgodzili się przedstawiciele firmy produkcyjnej.- Awarii uległ gazociąg DN 100 średniego ciśnienia doprowadzający gaz do dwóch odbiorców indywidualnych i firmy TECHNISAT – powiedział. Rzecznik zapewnił, że „nieszczelność” nie stwarzała żadnego niebezpieczeństwa. – Awaria nie wiązała się z realnym zagrożeniem dla życia ludzi oraz ludzkich domostw, gdyż miejsce awarii zlokalizowane jest w polach, z dala od zabudowań – zapewnił. Jak dodał, sytuacja, w której doszło do wybuchu gazu w Jankowie Przygodzkim była zupełnie inna. Tam rura, którą uszkodził operator koparki miała większą średnicę – 500 mm, ciśnienie gazu było większe, a zabudowania znajdowały się znacznie bliżej. Piotr Wojtasik powiedział również, że z informacji jakie udało mu się zebrać wynikało, że nie wpłynęło żadne zgłoszenie ani do Sekcji Obsługi Sieci Oborniki Śl. ani na pogotowie gazowe, ani też do Działu Dyspozycji Gazu.

Tym razem, na szczęście, nie doszło do tragedii. Rzecznik zapewnia, że zagrożenia nie było. Nie wiadomo jednak, co mogłoby się stać, gdyby dzieci albo młodzież dla żartów wrzucili ogień do dołka, utworzonego przez wydostający się pod ciśnieniem gaz.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here