Fundusz wycieczkowy w Saniach

735

Burmistrz odrzuca wniosek

Wszystko zaczęło się standardowo – sołtys Sań Iwona Wlazło, złożyła wniosek o uwzględnienie w budżecie gminy przedsięwzięć, które miałyby zostać zrealizowane w ramach przyznania funduszu sołeckiego. Jednak zasadność sposobu, w jaki część mieszkańców wsi chciała wydać te pieniądze, wzbudziła u urzędników niemałe wątpliwości. W piśmie tym jest zawarta informacja, że z kwoty ok. 10 tys. zł, którą wieś miała otrzymać w ramach funduszu, aż 9 tys. zł chciano przeznaczyć na… wycieczki integracyjno – edukacyjne. Burmistrz gminy Robert Lewandowski, nie wyraził zgody na taki sposób wydatkowania środków pochodzących w większości z budżetu gminy i tym samym odrzucił tak sformułowany wniosek. Decyzja ta jest jednoznaczna z nieprzyznaniem dla wioski ani złotówki z tytułu funduszu sołeckiego. Wtedy sołtys Sań skorzystała z ostatniej „deski ratunkowej” i zwróciła się do rady miejskiej z prośbą o pozytywne rozpatrzenie wniosku dotyczącego przyznania funduszu sołeckiego.

– Sołectwa chcą coraz więcej środków przeznaczać na wyjazdy. Ale w przypadku wniosku sołectwa Sanie, to aż 90%  i to jest ewenement. Biorąc pod uwagę gospodarność, nie mogłem po konsultacji z pracownikami urzędu przejść obojętnie koło tego wniosku. Jest wiele potrzeb inwestycyjnych na terenie całej gminy, więc uważam, że ten wniosek jest bezzasadny i dlatego został przeze mnie odrzucony. To są pieniądze przeznaczane bezpośrednio z budżetu gminy na zaspokojenie podstawowych potrzeb mieszkańców – wytłumaczył swoją decyzję Lewandowski.

Wiceburmistrz Zdzisław Średniawski uzupełnił wypowiedź swojego przedmówcy informacją, że z prawnego punktu widzenia nie można się do tego wniosku „przyczepić”, ale można sobie wyobrazić sytuację, w której 30 sołectw gminy zgłosiłoby potrzebę wydatkowania funduszu sołeckiego na wycieczki.

– Integracja jest potrzebna, ale nie jest to rzecz najbardziej potrzebna, są rzeczy ważniejsze – podsumował Średniawski. – Może faktycznie troszeczkę przesadziliśmy. Sugerowaliśmy się, że inne sołectwa też przeznaczyły te pieniądze na wycieczki. Nie wiedzieliśmy, że nie można tego zrobić. Na świetlicy mamy już wszystko zrobione, a ludzie na zebraniu powiedzieli, że chcą jechać na wycieczkę  – tłumaczyła wyraźnie przejęta sytuacją sołtyska Sań. Wspierający Iwonę Wlazło na spotkaniu przewodniczący rady sołeckiej dodał, że jeśli istnieje możliwość zamiany wniosku, to chciano by skorzystać z takiej możliwości. Sołectwo jednak za późno złożyło wniosek do gminy, zmiana jego treści była już więc niemożliwa. Decyzję w sprawie losów finansów dla tej wsi mieli podjąć radni. Ci zaś przez kilkanaście minut przysłuchiwali się dyskusji między włodarzami, a przedstawicielami wsi, po czym stopniowo zaczęli włączać się do rozmowy.

Jak wycieczka, to z rozmachem

Radny Jan Gmyz zapytał, dlaczego nie został zaproszony na zebrane wiejskie.

– Wielokrotnie mówiłem o tym, co można by zrobić w Saniach. Chciałem wam zaproponować chociażby kominek do świetlicy. Gdyby się ze mną sołtyska skontaktowała, to bym coś poradził i te pieniądze by nie przepadły – mówił Gmyz. – Panie radny, jeśli robię jakiekolwiek zebranie, to wisi na tablicy informacja, można przyjść – skwitowała wypowiedź radnego pani sołtys.

W tym miejscu z propozycją kompromisu zgłosił się radny Józef Łysikowski.

– Załóżmy, że rada uzna wasze racje i pozwoli te pieniądze wydać na wycieczkę. Czy ta wycieczka jest dla państwa sprawą ważną, czy tak postanowiliście, bo nie było innego pomysłu na wydanie tych pieniędzy? Mam także propozycję – można by dobić dzisiaj nieformalnego targu, że radni formalnie odrzucą wasz wniosek, ale obiecają, że taka sama kwota pieniędzy jaka miała być w funduszu sołeckim znajdzie się w budżecie gminy na cel inny niż wycieczka. Tym samym pieniądze wrócą do Sań, ale nie w formie funduszu sołeckiego – zaproponował radny.  – Ja jestem człowiekiem kompromisu. Mimo wszystko nie chcę stawiać władz sołectwa w niezręcznej sytuacji. Udział własny gminy w funduszu sołeckim na rzecz Sań to około 7 tys. zł,  reszta to pieniądze z dotacji. Jeżeli rada odrzuci wniosek sołectwa, to deklaruję, że znajdę w budżecie gminy takie pieniądze dla Sań. Formalnie nie powinno być takich wniosków, bo za jakiś czas dojdziemy do tego, że fundusz sołecki jest już niepotrzebny – odpowiedział na propozycję radnego burmistrz. W tym miejscu Henryk Bagiński zapytał, co kryje się pod hasłem imprezy integracyjno – edukacyjnej.

– Chcę uszanować decyzję waszej społeczności. Burmistrz też przecież urządza wycieczki do Bargteheide (miasto partnerskie Żmigrodu – przyp.red.). Powiedzcie, gdzie chcecie jechać, co chcecie zobaczyć? Po chwili wszyscy się dowiedzieli, że mieszkańcy Sań chcieli pojechać nie byle gdzie, bo do Skalnego Miasta.

– Skoro jest taki fundusz sołecki, to darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby… chcecie, to jedźcie – podsumował radny Bagiński. – Gdyby ktoś wykazał trochę dobrej woli i chciał rozmawiać, to nie byłoby takiej sytuacji, i taka jest prawda. Niepotrzebne było to pismo do rady, trzeba było się udać w porę na rozmowę do burmistrza – podsumował całą rozmowę radny Rafał Zagórski. – Odrzucając ten wniosek podjąłem decyzję zgodną ze swoim sumieniem. Podejście na zasadzie, że skoro mieszkańcy zadecydowali, to niech jadą, jest populistyczne – powiedział na zakończenie Lewandowski.

– To nie populizm tylko demokracja. Społeczność tak chciała – zdążył odpowiedzieć  radny Bagiński.

Następnie rada przeszła do głosowania. Ośmioma głosami radni zdecydowali o odrzuceniu wniosku sołectwa Sanie o przyznanie funduszu sołeckiego. Dwóch radnych było za przyznaniem środków, tyle samo wstrzymało się od głosu. Tym samym Sanie nie otrzymają pieniędzy, o które interweniowały u rady. Jeśli wierzyć deklaracjom burmistrza, drogą kompromisu pieniądze w kwocie podobnej do tej, która miała być dla Sań przeznaczona, zostaną zarezerwowane w budżecie gminy na inwestycje właśnie dla tej wsi. Można się pokusić o stwierdzenie, że przypadek Sań oraz Korzeńska, gdzie sołtys jest przez mieszkańców oskarżany o defraudację pieniędzy z funduszu sołeckiego, stanowią lekcję, że tych środków nie można wydatkować w sposób dowolny lub nieprzemyślany. Sołtysi owszem, organizują wycieczki przy pomocy funduszu, ale w zdecydowanie mniejszym stosunku przeznaczanych pieniędzy do liczby mieszkańców. Trzeba być świadomym, że osoby upoważnione stanowiskiem do współdysponowania pieniędzmi podatnika, będą ze swoich działań publicznie rozliczane.

 

90% (ok. 9 tys. zł) – tyle z funduszu sołeckiego chciano w Saniach przeznaczyć na wycieczkę.

10 tys. zł. – to przybliżona kwota całego funduszu sołeckiego wsi Sanie.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here