Spółdzielnia nie odwołała się od wyroku Sądu

98

Po tym, jak były wiceprezes spółdzielni przeszedł na emeryturę, w zasobach spółdzielni pojawił się wakat. Pomimo dwukrotnego konkursu na obsadzenie tego stanowiska nie znaleziono chętnych. W lutym, podczas posiedzenia Rady Nadzorczej, zaproponowano kandydaturę Piotra Okuniewicza, który nie startował w ogłoszonych konkursach, ani też nie spełniał ich wymogów – nie posiadał odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Mimo to większością głosów (7:4), wybrano go na stanowisko wiceprezesa. Aby obejść zapis statutu dotyczący wyboru zastępcy prezesa spółdzielni, najpierw Piotr Okuniewicz został członkiem zarządu, a następnie powierzono mu pełnienie obowiązków wiceprezesa na okres od 1 kwietnia do 30 września br.

Pod koniec kwietnia do Sądu Okręgowego we Wrocławiu wpłynął pozew od Wojciecha Bolisęgi, który domagał się stwierdzenia nieważności uchwały dotyczącej wyboru Piotra Okuniewicza na zajmowane stanowisko. Po rozpoznaniu sprawy i przesłuchaniu świadków sąd przyznał rację powodowi, unieważniając spółdzielczą uchwałę.

Uchwała jest nieważna – wyrok się uprawomocnił

Sędzia SO Dorota Stawicka – Moryc zauważyła, że w trakcie przeprowadzania konkursu zgłosiły się osoby z odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym, a jeden z kandydatów nie przedstawił tylko listu motywacyjnego. Strona pozwana podnosiła, iż ewentualne oczekiwania finansowe kandydata były wygórowane, jednak w żaden sposób nie wykazała tego w tym postępowaniu. Pojawiła się zatem kandydatura Piotr Okuniewicza, który nie brał udziału w postępowaniach, został przedstawiony przez prezesa Mariana Błasia na wniosek Artura Kani. Zaskarżoną uchwałą zdecydowano o powołaniu członka zarządu w osobie Piotra Okuniewicza, który jak się następnie okazało, w rzeczywistości jest pełniącym obowiązki zastępcy prezesa, za co otrzymuje stosowne wynagrodzenie, takie jak przewidziane dla zastępcy prezesa – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Ponadto wątpliwości Sądu budził fakt, że wybór Piotra Okuniewicza na stanowisko członka zarządu, który w rzeczywistości był wyborem na stanowisko zastępcy prezesa, nie został poprzedzony konkursem – co było niezgodne ze statutem spółdzielni. W ocenie Sądu Piotrowi Okuniewiczowi tę funkcję członkowie rady nadzorczej powierzyli w sposób mający na celu obejście prawa, ponieważ nie posiadał odpowiedniego wykształcenia, ani doświadczenia zawodowego. Natomiast tego kandydata członkom Rady Nadzorczej rekomendował Artur Kania. Sąd Okręgowy we Wrocławiu zauważył ponadto, że powód zaskarżając przedmiotową uchwałę miał dwie możliwości: postępowanie wewnątrzspółdzielcze – jeżeli statut daje ogólną drogę odwołania od uchwał podejmowanych przez RN do Walnego Zgromadzenia. Drugą możliwością było bezpośrednie zaskarżenie uchwały do sądu w drodze postępowania cywilnego. Jednak w tym przypadku sąd badając sprawę może zadecydować jedynie o stwierdzeniu ważności lub nieważności zaskarżanej uchwały.

NOWA: Dlaczego zaskarżył Pan uchwałę w sprawie wyboru zastępcy prezesa do sądu?

Wojciech Bolisęga: – Wiedziałem, że pan Kazimierz Porowski odchodzi na emeryturę, będzie wakat na tym stanowisku i zostanie ono obsadzone po przeprowadzeniu konkursu. Jakie było moje zdziwienie, gdy w sierpniu ubiegłego roku, z pewnego źródła dowiedziałem się, że to stanowisko zostanie zaproponowane panu Piotrowi Okuniewiczowi. Uznałem to za bzdurę i zapomniałem o tym. Po raz drugi tę samą informację usłyszałem w grudniu, czyli pomiędzy zakończeniem pierwszego konkursu a przed ogłoszeniem kolejnego. Pomyślałem, że to nieprawdopodobne, bo statut nie pozwala na podobne praktyki. Znając członków Rady Nadzorczej, ich wykształcenie oraz stanowiska jakie pełnią w życiu publicznym, byłem przekonany, że nie złamią statutu. Myliłem się. Gdy Rada Nadzorcza wybrała pana Piotra Okuniewicza z naruszeniem prawa postanowiłem tę uchwałę zaskarżyć. Uznałem, że to najbardziej obiektywna droga – niezależny sąd jest w stanie ocenić fakty i wydać wyrok.

Podczas rozpraw skupiałem się tylko na przedstawieniu faktów prawnych, a pominąłem tę „otoczkę”, która towarzyszyła wyborowi na to stanowisko.

NOWa: Co mam przez to rozumieć?

Wojciech Bolisęga: – Układ koleżeńsko – partyjny. Protokoły z posiedzeń komisji konkursowych, które dostałem w trakcie postępowania sądowego jednoznacznie wskazują na to, że intencją komisji konkursowej nie był wybór kandydata, który posiada najlepsze wykształcenie i przygotowanie zawodowe. Z obawy przed złamaniem regulaminu komisji konkursowej nie poproszono na rozmowę kwalifikacyjną jednego z kandydatów. Dziwne jest, że nie bano się złamać statutu. Jestem zdziwiony, że pan Janusz Szydłowski, przewodniczący komisji konkursowej i lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości stosuje taki relatywizm prawny. Niezrozumiałą jest dla mnie postawa członków rady nadzorczej, którzy za swoją pracę pobierają diety, na które składają się wszyscy spółdzielcy. Powinni oni podejmować niezależne i apolityczne decyzje, służące dobru wszystkich spółdzielców, a nie określonemu gronu.

O komentarz chcieliśmy poprosić także przewodniczącego Rady Nadzorczej Artura Kanię. Sprawy jednak komentować nie chciał.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here