(samo)Sąd nad sołtysem Korzeńska

833

Tego jeszcze w gminie Żmigród nie było. Grupa 17 mieszkańców sołectwa Korzeńsko przesłała 24 września na ręce burmistrza gminy Roberta Lewandowskiego anonimowe pismo, w którym domagała się natychmiastowego odwołania sołtysa Zbigniewa Sokołowskiego z powodu jego rzekomych przekrętów finansowych i szykanowania niektórych osób i środowisk, w tym strażaków – ochotników. Pismo zrobiło na burmistrzu ogromne wrażenie, postanowił więc zwołać na wtorek, 29 października, zebranie wiejskie, na którym wszyscy mieszkańcy mieli zapoznać się z treścią anonimowego donosu i odnieść się do zawartych w nim ciężkich zarzutów pod adresem sołtysa.

Od demokracji do anarchii

Rozpoczynając spotkanie wiceburmistrz Zdzisław Średniawski wspomniał, że w Korzeńsku jest po raz pierwszy od 1994 roku, ale w takiej roli i z takiego powodu nie uczestniczył jeszcze nigdy w żadnym zebraniu wiejskim. Poinformował zebranych, a było ich grubo ponad osiemdziesięciu, że do Urzędu Miejskiego wpłynął anonim, w którym pojawiły się bardzo poważne zarzuty pod adresem sołtysa. Z reguły anonimowe listy z miejsca wyrzucane są do kosza, ale w tym przypadku postanowiono postąpić inaczej i odnieść się do treści zawartych w doniesieniu. – Wcześniej, lata temu, zareagowaliśmy na anonim dotyczący nielegalnej plantacji konopi indyjskich. Okazał się on prawdziwy. Tutaj, w tym liście, są poważne zarzuty. Albo tu jest prawda, albo wyrządzacie sołtysowi wielką krzywdę. Sołtys Sokołowski musi się z tych zarzutów rozliczyć. Chcę, aby po tym spotkaniu ci co to napisali mieli odwagę się podpisać pod tym listem. Dzisiaj sołtys i rada sołecka mają pieniądze, a za rok – dwa ta rola jeszcze wzrośnie. Musimy mieć świadomość, że od demokracji do anarchii jest bardzo blisko i my tej granicy przekroczyć nie możemy. Pamiętajmy, że sprawowanie funkcji sołtysa i członka rady sołeckiej to nie jest wdzięczna rola – apelował do zebranych wiceburmistrz, zapowiadając, że treść anonimowego pisma zostanie publicznie odczytana, a następnie odbędzie się dyskusja, w której każdy chętny będzie mógł zabrać głos.

Sołtys jako „dno moralne”

List odczytał wiceburmistrz, zachowując przy tym kamienną twarz, jako że to, co dla jednych było żenującym popisem zawiści i złych manier, dla innych było najczystszą prawdą. Przytaczamy obszerne fragmenty anonimowego listu, w takiej formie, w jakiej zdążyliśmy zanotować (oryginału listu nam nie udostępniono):

My, mieszkańcy wsi Korzeńsko, zwracamy się do burmistrza gminy Żmigród z prośbą o pomoc i powstrzymanie sołtysa Sokołowskiego w sprawie przekrętów, jakie mają miejsce w naszej miejscowości. Jest on złodziejem i alkoholikiem i przed niczym się nie powstrzyma. To dno społeczne, człowiek bez czci i wiary, który nie liczy się z wolą mieszkańców. (…) Jego postawa jest antyspołeczna, oszukuje, kantuje i oczernia każdego, kto się z nim nie zgadza. (…) I on ma organizować dożynki wiejskie? Odstawi katastrofę, bo toczy osobistą wojnę ze strażakami i sportowcami (…).  Sołtys jest osobą mściwą (…) wstyd nam, że to on nas reprezentuje. (…) W trakcie wyborów na sołtysa przekupił wódką mieszkańców, innych zaszantażował. Kupił z publicznych pieniędzy 50 kilogramów kiełbasy i 18 kurczaków, które rozdał swoim stronnikom!

Nie wiemy, co sołtys robi z funduszem sołeckim. Jest przyznanych ponad 20 tysięcy złotych, ale gdzie są te pieniądze? Faktury wystawia kolega ze sklepu obok. Nie będzie zorganizowanego spotkania na temat rozliczenia funduszu, a jak się odbędzie, to on je sfabrykuje. On te pieniądze defrauduje, ma masę długów u mieszkańców. Nie chcemy, by ktoś taki stał na czele naszej wsi. (…) Zniszczył Klub Seniora i Koło Gospodyń Wiejskich.

W trakcie dyskotek organizowanych w świetlicy upija się wraz z młodzieżą, albo chodzi naćpany. Zdarzyło się, że nawet jego syn był pijany lub naćpany, a ma on dopiero 7 lat! (…) Boimy się go i dlatego trzeba obalić go ze stanowiska. Chcemy, by pan, panie burmistrzu, był tak skuteczny, jak przy odwołaniu sołtysa w Dębnie.

Wiceburmistrz Średniawski jeszcze raz powtórzył, że sprawa jest poważna i nie może tak pozostać, jak jest w tej chwili: – Pismo de facto nadaje się do prokuratora. Zarzuty są tak poważne, że nie można ich bagatelizować.

Burmistrz nie ma żadnych zastrzeżeń

Teraz o głos poprosił sołtys Sokołowski, który z miejsca zapewnił, że ma sporządzone, udokumentowane i rozliczone wnioski z funduszu sołeckiego za 2012 i 2013 rok, które do realizacji aprobowało na zebraniach wiejskich odpowiednio 21 i 17 osób spośród 730 uprawnionych do głosowania. Fundusz sołecki na 2012 rok (uchwalany do 30 września 2011 r.) opiewał na 23 tys. 958 zł, natomiast w roku 2013 przeznaczono z budżetu gminy na ten cel 25 tys. 460 zł.

Sołtys sprawnie operował liczbami. Podał też dokładne rozliczenie za rok 2012, kiedy to wydano: na wyposażenie świetlicy 4 tys. zł, na promocję sołectwa i gminy 1,5 tys. zł, na imprezy 5,5 tys. zł, na zakup kosiarki spalinowej wraz z paliwem i częściami zamiennymi 2 tys. zł, na zagospodarowanie działki gminnej przy cmentarzu 9,46 tys. zł (rok wcześniej 14 tys. zł) i na zagospodarowanie terenów zielonych 3 tys. zł. Razem daje to dokładnie 25 tys. 460 zł, czyli tyle, ile wynosił tegoroczny fundusz sołecki.

Wiceburmistrz Średniawski wyjaśnił zebranym, że w trakcie rozliczania przez Urząd Miejski sposobu wydatkowania funduszu sołeckiego za 2012 i 2013 rok, w sołectwie Korzeńsko nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości ani „przekrętów”. – Z formalnego punktu widzenia burmistrz nie ma żadnych zastrzeżeń. Merytorycznie również żadnych uwag nie mamy. Jak do tej pory była tylko jedna sytuacja, gdy burmistrz nie przyjął wniosku rady sołeckiej co do sposobu wydatkowania publicznych pieniędzy. Chodziło o 8 tys. zł „na wycieczki” w sołectwie Sanie. Sołtys może się czuć moralnie dotknięty, ale burmistrz chce sprawę wyjaśnić – powiedział Średniawski, zachęcając zebranych do dyskusji.

Dokumentuję swoje działania fotograficznie

Jako pierwszy głos zabrał Mieczysław Szymków, imiennie wymieniony w anonimowym liście jako znany przeciwnik sołtysa. Stwierdził on, że zgodnie ze statutem sołectwa próbował kwestionować wybór Sokołowskiego na sołtysa, ale jego protest odrzucili radni miejscy. Istotą protestu było to, że wybory sołtysa zwołuje burmistrz, a nie sołtys, na którego scedowano to prawo, co doprowadziło do zakłócenia przebiegu wyborów i manipulacji przy ich przeprowadzaniu.

Bardzo aktywna okazała się Danuta Krzesak, była kasjerka w kasie biletowej korzeńskiego dworca kolejowego. W imieniu swoim i innych zebranych postawiła ona „pytania zbiorcze”, dotyczące takich kwestii, jak to, ile razy ustanowiono fundusz sołecki i w jakiej wysokości, kiedy rozliczono faktury za wydatki poniesione z tego tytułu, co to znaczy „zakup wyposażenia świetlicy wiejskiej” i jaki to typ kosiarki spalinowej zakupiono za 7 tys. zł, wreszcie dlaczego „rozbito” Klub Seniora. Na pytania odpowiadał sołtys. Poinformował on, że kwota 7 tys. zł to pomyłka przy odczytywaniu sprawozdania z wydatkowania pieniędzy w 2013 r. poczyniona przez wiceburmistrza (w rzeczywistości zapisano i wydano na ten cel 2 tys. zł), pod pojęciem „wyposażenie świetlicy” kryje się zakup nowych żaluzji, gier komputerowych dla młodzieży, telewizora i anten, natomiast wszelkie działania publiczne realizowane przez sołtysa z wykorzystaniem pieniędzy publicznych dokumentowane są za pomocą zdjęć fotograficznych. Okazało się też, o czym zapewniała Marianna Zając ze Stowarzyszenia „Ekologiczna Wieś Korzeńsko”, że członkinie Klubu Seniora i Koła Gospodyń Wiejskich same rozwiązały  organizację, wobec braku szerszego zainteresowania i sołtys nie miał z tymi wydarzeniami nic wspólnego.

Z bardzo ostrym atakiem na sołtysa wystąpił Marian Siciak, który zarzucił gospodarzowi wsi, że organizuje „nielegalne dyskoteki”, podczas których przesiadująca w świetlicy do godz. 2 w nocy młodzież gimnazjalna pije, załatwia potrzeby fizjologiczne w miejscach publicznych i urządza krzyki po nocach. Wsparła go w tych oskarżeniach inna mieszkanka wsi, która poinformowała, że płot wokół świetlicy został zniszczony, a młodzież urządza bijatyki. Przy okazji Siciak zarzucił gospodarzowi wsi, że za brak opieki nad młodzieżą i jej zachowanie w porach nocnych odpowiada sołtys, a zaniedbania w tej sprawie doprowadziły do pobicia jego syna Łukasza. Gwałtowna wymiana zdań na sali doprowadziła do wyjaśnienia, że nieletni Łukasz Siciak nie tylko został pobity po dyskotece, ale też sam wielokrotnie bił, zdarzyło mu się nawet uderzyć córkę sołtysa (!).

Sołtys bronił się przed zarzutami, twierdząc, że każda dyskoteka zgłaszana jest na policji i w Zespole Placówek Kultury, któremu świetlica podlega, opłacony jest też ZAiKS, nie ma więc mowy o organizacji „nielegalnych dyskotek”. W obronie sołtysa stanął też Zdzisław Turowski z rady sołeckiej, który przypomniał, iż nie jest winą sołtysa, że na spotkania wiejskie przychodzi garstka mieszkańców, którzy decydują o tym, na co pieniądze zostaną przeznaczone. – Można mu wiele zarzucić, ale nie to, że nic nie robi lub mało robi – mówił członek rady sołeckiej, przypominając, że Korzeńsko wygrało w tym roku konkurs na najaktywniejsze sołectwo w Dolinie Baryczy i zdobyło szereg dyplomów na różnych imprezach organizowanych w gminie, powiecie i województwie.

To nie jest rzecz możliwa, by przekręcić fundusz sołecki

Burzliwą dyskusję podsumował wiceburmistrz Średniawski. Stwierdził on, że mieszkańcy wsi albo są niedoinformowani co do tego, co we wsi jest realizowane, albo szwankuje komunikacja wewnętrzna, która koniecznie musi się poprawić. Nawiązując do zarzutów „dyskotekowych” przypomniał, że za nieletnie dzieci odpowiadają rodzice, a nie sołtys.

Z opinią Średniawskiego nie zgodził się Mieczysław Szymków, który stwierdził, że ciśnienie we wsi jest takie, że załagodzić niczego już się nie da, zarzuty stawiane sołtysowi są słuszne, a wybory sołeckie odbyły się w dziwnych okolicznościach. Wniósł więc formalny wniosek o zamknięcie zebrania i odwołanie sołtysa ze stanowiska. Tutaj wiceburmistrz przypomniał, że burmistrz nie może odwołać sołtysa z powodu niesnasek w lokalnej społeczności, a z takim wnioskiem musi wystąpić do gminy, na piśmie, grupa co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania (w przypadku Korzeńska są to 73 osoby). Tylko wtedy nowe wybory sołtysa i rady sołeckiej mogą być rozpisane.

Spotkanie trwało 2 godziny. Jako ostatni zabrał głos radny Józef Łysikowski, który stwierdził, że konflikt wynika z niewiedzy, jak działa fundusz sołecki. – Trzeba większej aktywności mieszkańców. Różne zadania może zgłosić nawet grupa 15 osób, nie tylko rada sołecka. Prawdą jest, że wszystkie wydatki muszą być dla mieszkańców jawne – mówił radny w momencie, kiedy przeciwnicy sołtysa zaczęli demonstracyjnie opuszczać salę obrad.

Sołtys, którego los rozstrzygnie się w najbliższej przyszłości, zapewnił, że nie jest rzeczą możliwą, by przekręcić fundusz sołecki i zapowiedział, że wszystkie kopie faktur na zakupy z funduszu będą publicznie prezentowane w gablocie w Wiejskim Domu Kultury. Miejmy nadzieję, że takie działania uspokoją zaognioną sytuację w jednej z największych wsi powiatu trzebnickiego.

23.958 zł – tyle wyniósł fundusz sołecki wsi Korzeńsko w roku 201225.460 zł – taki fundusz sołecki zaplanowano w Korzeńsku na rok 2013

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here