Wszawica w szkole?

211

Kilka dni temu do naszej redakcji przyszła oburzona kobieta z córką, twierdząc, że jej dziecko złapało w szkole wszy.

Chciałabym zgłosić informację, że kilka dni temu moja córka, która chodzi do Szkoły Podstawowej nr 2 w Trzebnicy, w trakcie zajęć załapała wszy. Boję się, że tam może panuje wszawica. Gdy umyłam jej głowę, z włosów wyciągnęłam dużo wszy. Myślę, że one przeskoczyły z innego dziecka. Zadzwoniłam we wtorek do pani dyrektor. Powiedziała, że poinformuje o tym pielęgniarkę, która zajmie się problemem – powiedziała pani Monika.

Na drugi dzień, gdy córka wróciła ze szkoły, kobieta zaniepokojona zapytała córkę, czy w klasie była pani pielęgniarka i sprawdzała dzieciom głowy. Okazało się, że nie.

W czwartek więc znowu zadzwoniłam do pani dyrektor i zapytałam, dlaczego pielęgniarka jeszcze nie zajęła się tym tematem. Przecież wszy bardzo szybko przechodzą z dziecka na dziecko i może z tego powstać duży problem. W odpowiedzi usłyszałam, że jak pani pielęgniarka będzie miała czas, to się sprawą zajmie. Powiedziano mi, że pielęgniarka nie może przecież zostawić swoich obowiązków i pójść sprawdzać dzieciom głowy – dodała oburzona pani Monika.

Zadzwoniliśmy więc do szkoły. Nie udało nam się skontaktować z panią dyrektor, jednak chętnie z nami porozmawiała pani sekretarz, Jadwiga Gajda.

Nikt się w tej sprawie z panią dyrektor nie kontaktował, ta pani rozmawiała ze mną, a ja jestem sekretarzem szkoły. Dzisiaj w tej klasie, którą zasugerowałam, pani pielęgniarka sprawdzała głowy dzieciom i u nikogo nie stwierdziła wszawicy. Wszystkie głowy były czyste. Może dziecko załapało wszy gdzie indziej? – powiedziała pani Jadwiga.

Pani sekretarz podkreśliła także fakt, iż niebawem odbędzie się Dzień Kultury Zdrowotnej, więc na pewno też przy tej okazji przeprowadzone zostaną rozmowy z dziećmi.

Póki co, mogę powiedzieć, że u nas po wszach nie ma ani śladu, wszystkie dzieci są czyste, więc na pewno to nie u nas – dodała na koniec pani sekretarz.

4 KOMENTARZY

  1. Boże co to będzie ! Nowa szkoła i już po miesiącu wszy. Strach pomyśleć co będzie po roku, a o szkole muzycznej to już nie wspomnę bo tam na wejściu koklusz, szkarlatyna, szara plamistość liści i stonka ziemniaczana. A to wszystko wina wiadomo kogo – Pana D.

  2. Panie „M” dla ciebie jak zwykle problemu nie ma, bo to szkoła pod zarządem pana Długozimy, może gdyby chodziło o szkołę pod zarządem starosty to wtedy byś tu trabił, jak to jest, to skandal, gdzie sanepid, szukać winnych, na stos itp.
    Wszy się niestety od czasu do czasu pojawiają, tylko trzeba szybko reagować i tyle, nie ma co się doszukiwać złośliwości czy polityki.

  3. Drogi Jareczku. Pani Aldona popełniła durny artykuł w stylu jedna pani drugiej pani powiedziała. A skąd wszy, czy ze szkoły a może z basenu a może od babci nikt nie wie ( oprócz zacytowanej Pani która na pewno wie że to od innego dziecka bo jej nigdy dotąd nie miało) Nawet Redakcja Nowej nie wie, bo w ostatniej chwili zakończyła tytuł artykułu znakiem zapytania w obawie o reakcję szkoły.
    A może to dziadostwo przychodzi z sąsiedniej posesji od Pana Starosty. Redakcjo zbadaj tę aferę.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here