Nie ma ugody między spółką Toya i starostwem

182

W czwartek odbyła się pierwsza rozprawa sądowa w sprawie sporu między spółką Toya a starostwem. Spotkanie w sądzie miało doprowadzić do ugody między stronami. Jednak te  pozostały przy swoich, dodajmy całkowicie odmiennych stanowiskach.

Pełnomocnik powoda stwierdził, że nie otrzymał odpowiedzi starostwa na propozycję polubownego załatwienia sprawy. Podtrzymał też gotowość firmy Toya do ugody i wyraził gotowość do rozmów.

Reprezentująca stronę pozwaną radca prawny starostwa Małgorzata Smyk powiedziała, że nie wyraża zgody na propozycje powoda, gdyż sprawa jest zbyt skomplikowana.

Na tę wypowiedź adwokat Toya, stwierdził: – Dlatego, że sprawa jest skomplikowana, został skierowany ten wniosek. Skomplikowany charakter sprawy wymaga tego, abyśmy nie angażowali na dziesięć lat sądu i biegłych, którzy będą wydawać opinie i rozstrzygali, tylko żebyśmy spróbowali usiąść,  porozmawiać i zakończyć tę sprawę – powiedział przedstawiciel spółki, dodając, że część roszczeń firmy została już przez starostwo spełniona, bo zapłacono za grunt.

–  Podtrzymuję nasze stanowisko ze względu na fakt iż wnioskodawca, nie ma do czynienia z firmą prywatną. Gospodarowanie środkami publicznymi rządzi się innymi prawami. Uznaniowość, nawet osiągnięta w trybie negocjacji, nie wchodzi w grę z uwagi na wiele wątpliwości i skomplikowany charakter sprawy. Wyrok sądu, kiedykolwiek zapadnie, będzie jednoznaczny – powiedziała pełnomocnik pozwanego.

Przypomnijmy, że pozew dotyczy roszczeń finansowych firmy, za zarurowanie rowu przy drodze powiatowej 1371D w okolicach  Krzyżanowic. Zdaniem przedstawicieli firmy, budowa  została przeprowadzona za zgodą starostwa, które przejęło działkę na mocy decyzji wójta Wiszni Małej, ale tego faktu nie ujawniło poprzez wpis do księgi wieczystej.

Geneza sporu

Pod koniec zeszłego roku władze powiatu zapłaciły firmie odszkodowanie za przejętą ziemię (w wysokości 333 tys. zł), ale odmówiły wypłacenia odszkodowania za wykonaną inwestycję. Dlaczego? Zdaniem starostwa, odszkodowanie wypłaca się na dzień wywłaszczenia, a w 2007 roku, gdy owo wywłaszczenie nastąpiło, na działce nie było żadnej rury. Stąd zapłacono tylko za działkę, na co zresztą zgodę wyrazili przedstawiciele spółki podając jednocześnie nr konta. Jak mówił starosta, rów zarurowano dużo później i to na działce, która w myśl prawa nie należała już to spółki a do powiatu. Dlatego starostwo odrzuca roszczenia, twierdząc, że rów został zarurowany z naruszeniem prawa: po pierwsze decyzja wójta Wiszni Małej z 2007 r. o podziale gruntów spółki Toya – na wniosek firmy – nie została skutecznie dostarczona do starostwa; po drugie inwestor, starając się w 2009 roku o pozwolenie na budowę, poświadczył nieprawdę, że jest właścicielem działki; po trzecie rów po zarurowaniu nie odbiera wody z drogi, a tylko ze zdrenowanego pola golfowego; po czwarte inwestycja nie jest jeszcze zakończona, a po piąte starostwo twierdzi, że nigdy nie wyrażało firmie Toya, żadnej zgody na zarurowanie rowu. Jak mówił starosta, to, że Toya otrzymała pozwolenie na budowę, nie znaczy, że Zarząd Powiatu wyraził zgodę na zarurowanie rowu.

Tymczasem wartość roszczeń spółki waha się od 2 mln do 6 mln złotych. Wobec takich stanowisk stron spór na wniosek spółki Toya będzie rozstrzygany przed sądem.

1 KOMENTARZ

  1. Tradycyjnie już „Nowa” przedstawia stanowisko jednej strony, całkowicie pomijając istotne dla sprawy okoliczności niekorzystne dla Starostwa. Np. Inwestor wg Starostwa poświadczył nieprawdę – przedstawiając w dokumentacji budowy dokumenty świadczące, że jest właścicielem terenu. Ale te dokumenty otrzymał w Starostwie właśnie – no to kto w końcu poświadcza nieprawdę Starostwo czy Inwestor ? A może Starostwo niechcący złożyło donos na siebie ?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here