Czy SUW za 5 mln zł poprawi jakość wody?

469

Oborniki Śl. jeszcze przed II wojną światową były uzdrowiskiem. Słynęły z niespotykanego mikroklimatu, a także pysznej wody. Po dawnych sanatoriach dla dorosły i dla dzieci pozostało już tylko wspomnienie. Miasto, choć nadal nazywane miastem-ogrodem i zielonymi płucami Wrocławia nie ma już ani jednego sanatorium, nie ma już śladu po dawnym, wypoczynkowych charakterze miasta. Czy jednak odzyska smaczną wodę, która kiedyś była butelkowana i sprzedawana? Być może smak wody poprawi nowa inwestycja. Otóż ruszyła już budowa nowoczesnej stacji uzdatniania wody. Powstaje ona tuż obok działającej do tej pory, przy ul. Trzebnickiej.

Dlaczego w wodzie czuć chlor?

Jak odpowiada Radosław Kowalik, prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej, która odpowiada za sieć wodociągową w gminie Oborniki Śl, z powodu zanieczyszczeń bakteriologicznych zaczęto, już na początku XXI wieku, dodawać do wody środki dezynfekujące na bazie chloru w postaci stałej lub ciekłej. – Kiedyś, wystarczyło, że woda przeszła przez napowietrzanie, przez filtry, ale nie była dezynfekowana. Przepisy zaostrzyły wymagania pod względem bakteriologicznym i teraz wodę trzeba dezynfekować. Przez to, potocznie mówiąc, woda się popsuła pod względem smakowym, ponieważ po prostu czuć w niej chlor. Ilość chloru, jaką dodajemy do wody jest uzależniona od wielu paramentów. Zawsze musi być go odpowiednia ilość, ale to ile chloru należy dodać, odczytujemy z odpowiednich wskaźników.

Stacji jest kilka

Mieszkańcy bardzo często mylą zbiornik retencyjny, który mieści się na skraju lasu przy ul. Prusickiej ze stacją uzdatniania wody. Na wzgórzu woda jest tylko „magazynowana”, a cały proces uzdatniania wody dla miasta i okolicznych wsi odbywa się przy ul. Trzebnickiej.

W gminie stacji jest kilka. W Obornikach Śl. jest największa, która zaopatruje Oborniki Śląskie, Siemianice, Jary i Kuraszków na stałe, a okresowo Wilczyn i Golędzinów. Natomiast oprócz tego mniejsze stacje są w Wilczynie, Golędzinowie, w Borkowicach, w Lubnowie, Rościsławicach, w Wielkiej Lipie, w Osoli, a do niedawana była także w Osolinie. – Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wyłączymy stację w Wilczynie i podłączymy wieś do tej, która jest obecnie budowana – mówi prezes Radosław Kowalik. Jak mówi, gmina korzysta z ujęć wody w Wilczynie, w samych Obornikach. Woda czerpana jest w nich na głębokości od 30 do nawet 80 metrów pod ziemią. – Według badań jakie posiadamy, mamy spore zasoby wody i powinny nam one wystarczyć jeszcze na bardzo, bardzo długo – zapewnia Radosław Kowalik.

Będzie dwa razy wydajniejsza

W budowanej stacji mają być zastosowane najnowocześniejsze rozwiązania techniczne. Zamiast podchlorynu, który daje nieprzyjemny zapach chloru, ma być używany dwutlenek chloru w formie gazowej. Dzięki niemu woda ma być lepsza pod względem smakowym, bo środek dezynfekujący będzie mniej wyczuwalny, a właściwości będzie miał te same. Będzie również funkcjonował stary, awaryjny system, w którym woda będzie dezynfekowana podchlorynem. – Nowa stacja będzie również dwa razy bardziej wydajna. Obecnie stary SUW uzdatnia 2,5 tys. metrów sześciennych wody na dobę, a nowa stacja będzie miała podstawową moc 4 tys. metrów sześć. z możliwością rozbudowy do 6. Tak więc nie powinno zabraknąć wody dla rozbudowujących się Obornik, nawet w upalne dni, jak to miało miejsce dawniej. Nowa stacja będzie także znacznie bardziej zautomatyzowana i tańsza w eksploatacji. Wszystkie silniki i pompy będą nowoczesne, energooszczędne, a co za tym idzie tańsze. O ile dokładnie, to się okaże podczas eksploatacji. Większa wydajność, większa produkcja wody też może pociągnąć za sobą większe zużycie energii – mówi prezes i dodaje, że obecnie miasto dostaje wodę ze stacji, która ma już ponad 50 lat. – Jest i energochłonna i po prostu stara. Siłą rzeczy, kiedyś trzeba ją zmienić. Z tego co wiem, to pierwsze przymiarki do budowy nowej stacji były już około 14 lat temu. Zresztą projekt budowlany, który jest realizowany pochodzi z 2009 roku, więc też już 3 lata przeleżał na półce. Sam budynek obecnej stacji jest stary, technologia i urządzenia, które są tu używane są z lat sześćdziesiatych.

Blisko 5 mln zł – sporo, ale wydatek konieczny

Budowa SUW to ogromny wydatek dla budżetu przedsiębiorstwa i gminy. Jak zatem zostanie sfinansowany? – ZGK zgromadziło na ten cel trochę własnych środków. Planujemy wziąć pożyczkę z Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej; będzie to stanowiło ok. 58 proc. inwestycji, czyli ponad 2,5 mln zł, natomiast resztę pieniędzy pozyskamy z pożyczki w komercyjnym banku; jest to netto około 1 mln zł – wylicza prezes i dodaje, że i tak kwota po przetargu była niższą od tej, którą zakładał kosztorys inwestorski. – W przetargu kilka firm zaproponowało wykonanie inwestycji za mniej niż 5 mln zł, a najwyższa oferta to było ponad 8 mln złotych.

Z budową wychodzimy już z ziemi

Radosław Kowalik mówi, że nie lubi się chwalić czymś, co nie jest jeszcze skończone. – Prace budowlane rozpoczęły się 16 września br. Generalnym wykonawcą stacji jest konsorcjum częstochowskich firm: Przedsiębiorstwo Budownictwa i Instalacji ABT Sp. z o.o. oraz ABT Sp. z o.o. i Wspólnicy – Spółka Komandytowa. Podwykonawcą, realizującym zakres budowlany prac jest wrocławska firma Budotech Sp. z o.o. Jak widać wykonawca powoli wychodzi z ziemi. Mam nadzieję, że stacja zacznie działać już pod koniec sierpnia przyszłego roku. Żeby się tak jednak stało, trzeba wykonać jeszcze wiele pracy. Samo przywiezienie i zamontowanie urządzeń to będzie nie lada operacja logistyczna. Samo przełączenie stacji będziemy chcieli zrobić w nocy, jeśli okaże się, że nastąpią jakieś problemy, to będziemy dowozić wodę beczkowozami. Musimy być przygotowani na każdą niespodziankę– mówi prezes i dodaje, że już wykonano drogę wewnętrzną, którą dźwigi będą przewozić ciężkie wyposażenie. – Największym problemem jest to, że w bezpośrednim sąsiedztwie budowanej stacji stoi stara, obecnie działająca, której część i tak za kilka miesięcy zostanie rozebrana. Nie możemy jej wyłączyć, ponieważ mieszkańcy zostaliby bez wody. W planie inwestycji jest również wykonanie dróg wewnętrznych, odwodnienia, a także parkingu. W samym budynku SUW będą się znajdowały pompy i maszyny uzdatniające wodę, a w drugiej części biura. Będzie również garaż dwustanowiskowy na sprzęt ZGK – wylicza Radosław Kowalik, który zapewnia, że na pewno nie będzie zwolnień. – Będzie dużo nowocześniej, większość czynności pracownicy będą wykonywać z pomieszczenia operatora za pomocą kliknięcia myszką, tak jak się to robi chociażby w elektrowniach. Jednak czynnika ludzkiego nie da się w stu procentach wyłączyć. Stacje np. w Rościsławicach czy Lubnowie są w pełni automatyczne, pracownicy jeżdżą tam raz w tygodniu, ewentualnie w razie potrzeby, aby sprawdzić czy wszystko jest ok i żeby uzupełnić chlor.

4 tys. metrów sześciennych – tyle wody na dobę będzie uzdatniać nowa stacja

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here