Rowerzyści żegnali sezon w skansenie

559

Tradycyjnie rowerzyści ze Stowarzyszenia Bike Family Team hucznie kończą sezon. W tym roku, zakończenie bardzo udanego dla rowerzystów z Prusic sezonu odbywało się w Borówku. Zgodnie z planem, rowerzyści wyruszyli z Rynku o godz. 11. Jak mówi Tomasz Saladra, prezes SBFT, kiedy rankiem zobaczył zachmurzone niebo, a potem strugi deszczu lejące się z nieba, był przerażony. Jednak okazało się, że wiatr rozgonił chmury, a na niebie pojawiło się piękne, niemal wiosenne słońce. – Z Rynku wyruszyło ponad 70 osób, co nie ukrywam, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Myślę, że mogłoby nas być jeszcze więcej, gdyby tylko pogoda od samego rano nie płatała nam figli i nie straszyła ulewą. Były z nami osoby z Bydgoszczy, Oleśnicy, z Wrocławia. Najmłodsza uczestniczka to była Julia Fijał, która miała niespełna 3 latka, a jechała ze swoją mamą w foteliku. Najstarszym uczestnikiem był Stanisław Ługowski, który ma już ukończone 70 lat. Dziwi trochę fakt, że mniej osób uczestniczyło z naszego powiatu. Szkoda, bo impreza była wyjątkowo udana. Mieliśmy do przejechania łącznie 42 km. Pojechaliśmy następująca trasą: Prusice-Powidzko-Żmigród-Górowo-Bagno-Borówek – mówi prezes.

Jak dodaje, uczestnicy, głównie dzięki pięknej pogodzie, mieli okazję podziwiać wyjątkowo kolorowy, jesienny krajobraz, a przy okazji odwiedzili takie zakątki gminy i powiatu, których niektórzy wcześniej jeszcze nie widzieli. Rowerzyści poruszali się tempem spacerowym, po drodze zarządzono 4 postoje i raczej nikt nie narzekał na zmęczenie. Meta rajdu znajdowała się w skansenie w Borówku, który stał się ostatnio hitem turystycznym gminy Prusice. W skansenie na rowerzystów czekały kiełbaski, chleb ze smalcem, a także napoje przygotowane na ogromnym ognisku przez sołectwo Borówek i Czesława Suchackiego. Ten ostatni oprowadzał po skansenie i opowiadał do czego służyły dawniej zgromadzone w nim sprzęty. Impreza w odbywała się w Chacie Borówka. Biesiadnicy obejrzeli również wyjątkowy pokaz – szkolony pies, który specjalizuje się w szukaniu narkotyków zaprezentował swoje umiejętności. Uczestników odwiedził komisarza Lew. Warto w tym miejscu dodać, że rajd był bezpłatny dzięki wsparciu gminnej komisji do spraw uzależnień i rozwiązywania problemów alkoholowych w Prusicach. Na zakończenie każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy button, słodką niespodziankę jako rekompensatę spalonych kalorii, odblask na rower a także, za ukończenie rajdu, medal.

Specjalnym gościem był zaprzyjaźniony z SBFT Jacek Gumiś z Bydgoszczy, z klubu Masa Krytyczna. To on pomagał Sylwii Saladra po drodze, kiedy jechała rowerem nad morze. Pan Jacek dobrze zna się z prusiczanami: – Wszystko się zaczęło od konwoju z Łukaszem Krasoniem, podczas którego poznaliśmy ekipę z Prusic. Teraz zostałem zaproszony na zakończenie sezonu i muszę przyznać, że była to bardzo fajna impreza. Przede wszystkim bardzo miała atmosfera, bardzo rodzinna. Trasa bardzo fajna, fajne rejony, drzewa, po drodze było zielono, są parkingi w lasach. Skansen również bardzo mi się podobał. Tym bardziej, że nawet nie wiedziałem, że kiedyś były takie narzędzia. pochodzę z miasta i nie miałem nawet pojęcia.Ja tez działam, jestem rowerzystą od 20 lat, działam trochę inaczej, bo nas interesuje to, żeby w miastach było więcej ścieżek rowerowych i zarażanie ludzi pasją rowerową. Niemniej jednak działamy z SBFT w tym samym kierunku – powiedział nam już po rajdzie Jacek Gumiś.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here