Na koniach łapali lisią kitę

154

Jak mówi Piotr Krysmann, główny organizator przedsięwzięcia, Bieg św. Huberta jest to tradycyjna impreza, jest to święto myśliwych i jeźdźców. – Tradycyjny bieg wywodzi się z Wielkiej Brytanii, gdzie myśliwi  polowali za lisem z psami, oczywiście na koniach. My, w Polsce, w Wielkiej Lipie, mamy takie bezkrwawe łowy, które tylko nawiązują do tradycji. Nie polujemy na prawdziwego lisa, nie ścigamy zwierząt po lesie, a już na pewno nie robimy nagonki z psami. Obecnie w bardzo różnorodny sposób jeźdźcy, a także myśliwi odchodzą święto swojego patrona. Są różne rodzaje biegów. Taką najbardziej popularną formą jest gonienie i próba złapania lisiej kity, umocowanej do ramienia jeźdźca. My, w Arkadii, jako, że jest to ośrodek jeździecki, w którym odbywają się zawody w skokach przez przeszkody, postanowiliśmy urządzić bieg w wersji skakanej. Otóż jeźdźcy mieli za zadanie, podczas wykonywanego skoku przez przeszkodę, zerwać powieszoną na wysokości około 3 metrów nad ziemią, lisią kitę – mówi Piotr Krysmann.

Trzeba przyznać, że było to bardzo trudne zadanie. Zwykle podczas skoku jeździec skupia się na pokonaniu przeszkody, próbuje stopić się z koniem w jedność, a tu musiał jeszcze sięgać ręką w górę, co nie tylko dekoncentrowało jeźdźca, ale i konia, który musiał skupić się na pokonaniu przeszkody z „wiercącym” się jeźdźcem. Jeźdźcom dano kilka prób. Spośród wszystkich 11 zawodników, najlepszy w tej konkurencji okazał się w tym roku Mariusz Mazurek, który na co dzień startuje w barwach podobornickiego Klubu Jeździeckiego Arat.

To ma być przede wszystkim dobra zabawa a nie rywalizacja. Zależało nam jako organizatorom, żeby w miły i ciekawy sposób podsumować cały sezon. Było ognisko, kiełbaski, tradycyjne bigos i grochówka. Trzeba również przyznać, że pogoda, czyli coś na co kompletnie nie mamy wpływu, udała nam się w tym roku znakomicie. Pamiętam, że w zeszłym roku spadł śnieg. Wcześniejsze „hubertusy” były może i zimne, ale śnieżny był tylko ten zeszłoroczny – mówi Piotr Krysmann.

Jak się okazuje, mimo iż impreza nie była komercyjna, dla publiczności również przewidziano rozrywkę. Chętni mogli przejechać się bryczką, a  żeby publiczność mogła poczuć dreszczyk emocji i współzawodnictwa, zorganizowano specjalny konkurs, w którym należało odnaleźć lisia kitę, ukrytą w jamie. jak się okazało, w tej konkurencji najlepsza była Maja.

Kiedy na dworze zrobiło się już ciemno, biesiadnicy przenieśli się do sali kominkowej w Arkadii. – Spotkanie było okazją do wręczenia upominków i wyróżnień dla osób, które  przez cały sezon pomagały w przygotowaniu imprez. Po intensywnym czasie, teraz będzie kilka dni na odpoczynek i rozpoczniemy przygotowania do nowego sezonu, będziemy organizować szkolenia na hali, a zawody na hipodromie będę się odbywały dopiero wiosną. Współpracujemy ze związkiem dolnośląskim, który już niedługo będzie ustalał harmonogram imprez i dowiemy się, jakie imprezy i kiedy będziemy mogli zorganizować. Przez te kilka tygodni konie będą miały czas na odpoczynek i regenerację, a jeśli sezon imprez halowy nie będzie zbyt intensywny, to być może zorganizujemy jakieś zawody w naszym ośrodku – dodaje Piotr Krysmann.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here