Nieprawidłowości przy rozliczaniu środków unijnych?

370

Przypomnijmy, że w 2012 roku grupa radnych złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy rozliczaniu inwestycji związanej z budową wysypiska śmieci w Marcinowie. Prokuratura podjęła postępowanie w sprawie. Czynności przeprowadzała policja w Oleśnicy. Przesłuchano wielu urzędników, burmistrza, a także podwykonawców. Pod koniec 2012 roku prokuratura powołała biegłych, którzy mieli sprawdzić, czy prace wykonane na stawie nr 3 przy ul. Leśnej (pierwszy staw od ul. Armii Krajowej – przyp. red.), rzeczywiście kosztowały około 2 mln 184 tys. zł. Biegli mieli też sprawdzić, czy inwestycja była prowadzona zgodnie z zakresem robót. Prokuratura badała także inne okoliczności, między innymi to, w jaki sposób zawarto umowę z wykonawcą oraz czy na zlecone prace ogłoszono przetarg.

Osobną kwestią jest wątek dotyczący podejrzenia o poświadczenie nieprawdy w dokumentach przez urzędników gminy Trzebnica. Sprawa dotyczy kontroli przeprowadzonej przez pracowników urzędu wojewódzkiego, którzy badali dokumentację związaną z dotacją, jaką otrzymała gmina.

Kary nie było, a jednak ją naliczono…

Przypomnijmy, że przeglądając dokumentację dotyczącą budowy wysypiska nasza gazeta odkryła, pewne nieścisłości. Otóż kontrolerom z urzędu wojewódzkiego, pracownicy urzędu gminy powiedzieli, że wykonawcy nie naliczono żadnych kar umownych. Gdyby bowiem takie naliczono, to o taką kwotę należało pomniejszyć kwotę otrzymanej dotacji. Tymczasem nasi dziennikarze dotarli do umowy, jaką burmistrz Marek Długozima zawarł z wykonawcą, z której jasno wynika, że gmina naliczyła wykonawcy karę umowną, w wysokości około 2 mln 180 tys. zł. Jaki widać, dziwnym zbiegiem okoliczności, wykonawca wyliczył, że ów remont będzie kosztował prawie tyle samo, ile wynosi kara umowna. Jednak burmistrz, zamiast żądać zapłacenia tej kary, zawarł z wykonawcą porozumienie, na mocy którego ten zobowiązał się, że wykona remont stawu przy ul. Leśnej.

My tymczasem, o rozbieżności, zapytaliśmy Mirosława Ziajkę, dyrektora Wydziału Certyfikacji i Funduszy Europejskich w Urzędzie Wojewódzkim. Okazało się, że z ich dokumentów wynika, że żadnego naliczania kar nie było. Wtedy o całej sprawie poinformowany został wojewoda Marek Skorupa, który zażądał od gminy dokumentów, dotyczących rozliczenia ponad dwumilionowej kary umownej, jaką powinna zapłacić austriacka firma. Niejasne jest też to, dlaczego gmina zaproponowała Austriakom wyremontowanie stawu, skoro ta inwestycja w żaden sposób nie jest związana z budową wysypiska. Warto też dodać, że na prace o wartości prawie 2,2 milionów złotych nie ogłoszono żadnego przetargu. Dlaczego? Pytanie na razie pozostaje bez odpowiedzi.

Utrudnianie kontroli…

Sprawa zaczęła nabierać tempa. Burmistrz Marek Długozima, zamiast udostępnić dokumenty, odpisał wojewodzie, że nie może tego zrobić, bo… wszyscy pracownicy są strasznie zapracowani,  dodając, że udostępni, ale dopiero za… 5 miesięcy!

Wojewoda natychmiast wysłał kolejne pismo, w którym wyznaczył nieprzekraczalny termin 7 dni na przekazanie dokumentacji. Mimo to burmistrz nie przekazał żadnych dokumentów. Tego było już za wiele. 3 kwietnia 2013 roku wojewoda wydał zarządzenie o przeprowadzeniu kontroli w trzebnickim urzędzie. Dzień przed kontrolą z trzebnickiego urzędu zostało wysłane pismo podpisane przez Jadwigę Janiszewską, w którym wiceburmistrz informuje, że nie będzie można przeprowadzić kontroli. Powód? Rzekomy brak podstaw prawnych. Kontrolerzy jednak zjawili się w trzebnickiej gminie. Nie zastali burmistrza Długozimy, ale wiceburmistrz Janiszewska, powołując się na opinię radcy prawnego urzędu Andrzeja Górala, odmówiła poddania się kontroli. Kontrolerom nie pozostało nic innego, jak sporządzenie notatki służbowej.

Po kilku dniach wojewoda ponownie wysyłał kontrolerów do trzebnickiego urzędu, informując jednocześnie, że kontrola „ma charakter bezwzględny i bezwarunkowy”, dodając też, że w przypadku odmowy poddania się kontroli, może zostać gminie wypowiedziana umowa o dofinansowanie w wysokości 7 mln zł, wraz z odsetkami, które według naszych obliczeń mogą wynieść nawet 5 mln złotych.

Burmistrz Długozima, próbował jeszcze wysyłać faxem kolejne pisma, ale ostatecznie kontrolerzy znów zjawili się w trzebnickim urzędzie. Dokumenty miał przekazać wyznaczony przez burmistrza pracownik. Sam Długozima na chwilę pojawił się w pokoju kontrolerów, ale nie chciał odpowiadać na żadne pytania. Niestety kontrolerzy nie otrzymali wszystkich dokumentów, o które wystąpili. O całej sprawie poinformowano policję w Oleśnicy.

Co ustalili biegli?

Tymczasem prokuratura, na czas pracy biegłych, a więc do końca września 2013 roku zawiesiła postępowanie.

Pod koniec września biegli zakończyli swoją pracę i sporządzili odpowiednie opinie. Jak nas poinformowała prokurator Iwona Krzyżewska – Zazula, w dniu 16 października postępowanie w sprawie zostało wznowione. Prokurator na tym etapie nie mogła jednak wyjawić, co zawiera opinia biegłych. Dodała jedynie, że w tej chwili podjęte zostaną kolejne czynności sprawdzające. Gdy zapytaliśmy jakie, usłyszeliśmy odpowiedź, że między innymi odbędą się dodatkowe przesłuchania osób. Dopiero wtedy prokurator podejmie decyzję, czy i ewentualnie komu zostaną postawione zarzuty. Prokurator dodała także, że o całej sprawie poinformowany został wojewoda dolnośląski, który w porozumieniu z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego ma zdecydować, czy i ewentualnie jakiej kwoty będzie żądać od gminy Trzebnica, w związku z zatajeniem informacji o naliczeniu kary umownej.

2 mln 180 tys. 604 zł i 12 groszy – taką karę naliczyła gmina austriackiej firmie, która budowała wysypisko śmiecie w Marcinowie.2 mln 184 tys. 540 zł i 47 groszy – na taką kwotę Austriacy wycenili swoją pracę na stawie nr 3, przy ul. Leśnej.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here