Rodzicu! Płać, płać i jeszcze raz płać…

97

Czy ktoś z Państwa zastanawiał się, ile to wszystko kosztuje i na co my właściwie płacimy? Otóż, gdy przeanalizowałem wszystkie pozycje, to okazuje się, że my – rodzice, właściwie dokładamy się do funkcjonowania przedszkola czy szkoły. Owszem, ktoś powie, że po co o tym pisać, skoro tak jest… od zawsze. Ale drodzy Państwo, czy właściciel sklepu prosi klientów, by ci dołożyli się do zakupu nowych regałów, witryn czy kas fiskalnych? Oczywiście, że nie. To on jest właścicielem i to on musi zadbać o wyposażenie i klienta, a nie odwrotnie.

Na przedszkolnym zebraniu dowiedziałem się, że rodzice składają się po 50 zł na komitet rodzicielski, 56 złotych dokładamy na zakup książek dla dzieci, do tego zbieramy po 30 zł na przybory, czyli papier, klej itp. A  jeszcze katechetka zbiera po 2 zł na obrazki dla dzieci. Podobnie było w szkole.

Czy to dużo czy mało? Nie mnie to oceniać. Dla jednych to błahostka, ale są rodziny, które ledwo wiążą koniec z końcem, a tu jeszcze muszą wspomagać placówkę, która jest własnością gminy czy powiatu.

Przecież to właśnie organ założycielski, czyli gmina lub powiat, z naszych podatków, z subwencji rządowych musi utrzymać placówki. Nie można podpierać się wiecznie, wyświechtanym już hasłem, że: „nie ma pieniędzy, nasz samorząd ma tyle innych zadań itp.” Czas skończyć z tą hipokryzją. Samorządy pieniędzy mają w bród, tylko nie zawsze dobrze je wydają.

Łatwo policzyć, że rodzic przedszkolaka na wyprawkę musi wydać około 150 zł. Załóżmy, że przedszkole liczy 100 dzieci. A zatem uzbierana kwota to 15 tys. zł na rok. Proszę mi wierzyć, że każda gmina czy powiat zdecydowanie więcej wydaje na różne, nikomu niepotrzebne publikacje, ulotki, banery itp., czyli na szeroko pojętą promocję, tylko promocję czego? Ale o tym za chwilę.

Dla przykładu, gmina Trzebnica, tylko na druk, skład i kolportaż urzędowej gazetki wydaje 75 tys. zł rocznie! A gdzie pensje piszących urzędników, sprzęt itp.?

Drodzy rodzice, prawda jest taka, że to organ założycielski powinien dbać o to, by w szkole czy przedszkolu nie brakowało różnych przyborów, by były książki dla dzieci, by był papier do malowania, kredki czy kreda.

Dla przykładu podam, że w Niemczech taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Tam rodzic, gdy oddaje dziecko do przedszkola czy szkoły, to wie, że placówka zapewni mu wszystko. A komitet rodzicielski? Składki na wyprawkę? To jest nasz, taki typowy relikt PRL-u. Dla Niemców, to nic innego jak żebractwo, jak dawanie jałmużny.

Ja wiem, że dyrektorzy placówek bardzo dbają o swoje instytucje, że zgłaszają do gminy zapotrzebowanie na pomoce naukowe, potrzeby remontowe itp. Ale wiem też, że często w czasie konstruowania budżetu, te potrzeby są po prostu ścinane, bo ważniejsze są wydatki np. na promocję gminy. I tu przechodzimy do sedna, do promocji, która w rzeczywistości promuje w zasadzie, tylko danego włodarza. Niestety, dla władzy ważniejsze jest, by na różnego rodzaju święta, dożynki itp., zaprosić gwiazdę, która jednym koncertem zabiera dzieciom wszystkie podręczniki i zabawki.

Apeluję więc do włodarzy, nie zrzucajcie wszystkiego na rodziców. Starajcie się konstruować budżet tak, by nie trzeba było prosić mam i tatusiów dzieci, o tych kilka złotych. Wierzcie mi, oni i tak mają wiele wydatków, a często po prostu najzwyczajniej głupio jest im odmówić i skoro widzą, że wszyscy płacą, to i oni również wydadzą ostatnie grosze, by dołożyć się do gminnego czy powiatowego zadania, jakim niewątpliwie jest prowadzenie szkół czy przedszkoli.

Ja oczywiście też dołożę się do tego, ale niestety jest mi wstyd za moją gminę czy powiat. Jest mi wstyd za to, że placówki oświatowe muszą prosić rodziców o datki, by zapewnić dzieciom niezbędne potrzeby.

I na koniec jeszcze dwa słowa o wielkim larum, odnośnie zajęć dodatkowych w przedszkolach. Moim zdaniem, bardzo dobrze się stało, że rząd nie pozwolił aby rodzice finansowali te zajęcia. 25 zł za 30 min. tańca w tygodniu? 25 zł, za 30 minut rytmiki? 25 zł za parę minut zabawy z angielskim? To 75 zł, za raptem kilkadziesiąt minut w tygodniu!

Czy ktoś może odpowiedzieć, co czuły dzieci rodziców, których po prostu nie było stać, na opłacenie zajęć dodatkowych? Czy czuły się wykluczone, gorsze? No właśnie.

Jeżeli już przedszkole chce konkurować z innymi placówkami zajęciami dodatkowymi, to bardzo proszę, niech gmina ogłosi przetarg na takie zajęcia i niech gmina płaci za wszystkie dzieci. Tak zrobiła w tym roku gmina Zawonia i bardzo dobrze. Teraz wszystkie dzieci mają szanse zasmakować tego, co jeszcze do niedawna dla wielu było niedostępne.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here