Grzegorz J. winny spowodowania śmiertelnego wypadku

367

Przypomnijmy, że do tego tragicznego wypadku doszło w Wielki Piątek 2012 r. Według relacji świadków, kierujący samochodem osobowym marki chevrolet, wykonał w niedozwolonym miejscu, tj. na podwójnej linii ciągłej manewr wyprzedzania. Nie zdążył jednak w porę zjechać na swój pas ruchu, gdy z przeciwka nadjechała kierującą osobową scodą octavią Monika B. Kobieta, aby uniknąć czołowego zdarzenia, zjechała na pobocze, po czym próbowała powrócić na swój pas ruchu. Wpadła jednak w poślizg, straciła panowanie nad samochodem i zderzyła się z jadącą z naprzeciwka ciężarówką. Zginęła na miejscu, a jej mała córeczka w stanie ciężkim została przewieziona do szpitala. Lekarzom jednak nie udało się uratować dziecka, które w wyniku doznanych ciężkich obrażeń ciała zmarło.

W trakcie procesu zeznawali świadkowie oraz powołani niezależni biegli z zakresu ruchu drogowego. Kilka tygodni temu zapadł w tej sprawie wyrok. W mowie końcowej prokurator zwracała uwagę, że zebrany w tej sprawie materiał dowodowy potwierdził sprawstwo wypadku drogowego przez oskarżonego. Niektórzy świadkowie zeznający w procesie stwierdzili, że Grzegorz J. „jechał jak szaleniec”, a ponieważ jest mieszkańcem powiatu trzebnickiego, zna doskonale tę drogę i wie, że jest niebezpieczna. Oskarżyciel publiczny w mowie końcowej zwróciła uwagę, że oskarżony umyślnie naruszył przepisy ruchu drogowego, nieumyślnie doprowadzając do śmieci dwóch osób.

Sam oskarżony poprosił sąd o uniewinnienie W trakcie ostatniej rozprawy obecny był mąż Moniki B. – Trudno o tym mówić…- powiedział stając przed sądem.

Po rozpoznaniu sprawy, na podstawie zeznań świadków i zgromadzonego materiału dowodowego i opinii biegłych, Sąd uznał winnego Grzegorza J. zarzucanego mu czynu i wymierzył mu karę 5 lat pozbawienia wolności (na poczet kary doliczył okres zatrzymania w areszcie), orzekł także karę w postaci zakazu prowadzenia pojazdów na okres 9 lat (na poczet kary doliczył okres kiedy prawo jazdy zostało mu zabrane). J. ma także zapłacić koszty postępowania sądowego.

To była naganna jazda – orzekł sąd

W uzasadnieniu sędzia Arkadiusz Rosicki stwierdził, iż bezspornym pozostaje to, że Grzegorz J. jechał samochodem marki chrysler w kierunku Prusic i naruszył przepisy ruchu drogowego. Ponadto wyprzedzał sznur pojazdów z nadmierną prędkością, przy słabej widoczności. Dodatkowo tego dnia panowały niekorzystne warunki atmosferyczne, kiedy znalazł się na pasie jezdni, którym jechała pokrzywdzona. Z zeznań osób, które widziały ten wypadek wynika, że odległość między pojazdem oskarżonego a Moniki B. była niewielka, może kilkanaście metrów, co spowodowało zagrożenie na drodze. Kobieta zjechała na pobocze, następnie odbiła samochód i zjechała na lewy pas jezdni. Wtedy wpadła w poślizg, co nastąpiło na skutek zmiany podłoża. W tym właśnie czasie doszło do zdarzenia z ciężarówką i śmiertelnego wypadku. Jak stwierdził sędzia oskarżony po zakończeniu manewru wyprzedzania wjechał na swój pas ruchu i odjechał. Zdaniem sadu oskarżony doskonale zdawał sobie sprawę, z tego, że naruszył przepisy ruchu drogowego, a w konsekwencji swojej niefrasobliwej jazdy doprowadził do wypadku. Zdaniem sądu, chociaż oskarżony wrócił po jakimś czasie na miejsce wypadku, to gdy zauważył co się stało, nie podał żadnym służbom swoich danych, nie powiedział jak przebiegało to wydarzenie, tylko wrócił do domu i czekał aż policja sama go znajdzie. W ocenie sądu z zachowania oskarżonego można wysnuć tylko tyle, że próbował się ukrywać, zatuszować swój udział w kolizji. Sąd odczytując wyrok dodał, że jazda Grzegorza J. była naganna, a sam oskarżony w ogóle nie powinien tak jechać, a kara jest adekwatna do zarzucanego czynu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here