Burmistrz chce sprzedać gminną drogę. Dlaczego?

1124

Przypomnijmy, że ten przetarg odbywa się po raz drugi. Za pierwszym razem o sprzedaży drogi dowiedzieliśmy się, gdy pisaliśmy na temat związany z przekształceniem stodoły na świetlicę wiejską we wsi Świątniki. Wtedy okazało się, że stodołę gmina kupiła od sprzedającego za kwotę 60 tysięcy złotych, formalnie jednak połowa z tej sumy pochodziła z rzekomej zbiórki mieszkańców. Jak udało nam się ustalić, o żadnej zbiórce nie było mowy, a 30 tysięcy na konto gminy jako darowiznę wpłacił… sołtys Świątnik Jan Bojakowski. Jeszcze ciekawej zrobiło się, gdy zapytaliśmy sołtysa skąd wziął tak dużą sumę pieniędzy, którą jako darowiznę przekazał gminie. Wyjaśnił nam wówczas, że te pieniądze otrzymał wcześniej od jednego z mieszkańców wsi, który czasem sponsoruje różne wydarzenia kulturalne. Imienia i nazwiska tej osoby sołtys nie chciał jednak podać, ponieważ darczyńca chciał pozostać osobą anonimową.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy dowiedzieliśmy się, że mieszkańcy Świątnik wyrazili zgodę na sprzedaż drogi wychodzącej ze Świątnik i przebiegającej przez pola do Raszowa, które teraz są własnością prywatnego i majętnego przedsiębiorcy. Gmina nie po raz pierwszy chciała sprzedać tę własność. Kilka lat temu zwróciła się z pismem do byłej sołtys Świątnik z zapytaniem czy mieszkańcy wyrażają chęć sprzedaży drogi. Sołtyska jednak odmówiła, ponieważ jak stwierdziła „miała wobec tej drogi inne plany”: – Nie zgodziłam się na jej sprzedaż, ponieważ wymyśliłam sobie, że w projekcie składanym do odnowy wsi, wykorzystam m.in. tę drogę jako jedną z form aktywności: można by po niej jeździć rowerem, czy spacerować. Jeszcze w tym samym czasie, tj. w 2010 r. otrzymałam propozycję od jednego z inwestorów, który deklarował, że zaoferuje 30 tysięcy zł dla wsi, w zamian za wyrażenie zgody na sprzedaż tej drogi – mówiła nam Justyna Marszałek.

Dwa lata temu przegrała wybory na sołtysa i sprawa ponownie powróciła. Gmina po raz kolejny zwróciła się do nowego sołtysa z pytaniem czy mieszkańcy wyrażają zgodę na sprzedaż tej drogi. Wówczas sprzeciwu już nie było. 22 września 2011 r. na zebraniu wiejskim zadecydowano o sprzedaży drogi. Za podjęciem tej decyzji było 13 osób obecnych za zebraniu, a przeciw 1 osoba, natomiast 2 osoby wstrzymały się od głosu. Tak o decyzji mieszkańców mówili nam sołtys wraz z przedstawicielem rady sołeckiej: – Ta droga była polna i nie była użytkowana przez 40 lat. Komu ona jest potrzebna? Tam PGR wszystko zaorał i teraz nie ma nic. Tam dawniej był wąwóz, rosły czereśnie. Potem zasypali, zaorali, a teraz jest pole. Zrobiliśmy zebranie wiejskie i przy sprzeciwie 1-2 osób wyraziliśmy zgodę. Co innego, gdyby to była użytkowana droga; teraz to jest tylko droga dojazdowa na pola, które zostały wykupione przez jakiegoś pana. To nie jest droga, która kiedyś będzie asfaltowa.

Żeby było jeszcze ciekawej, okazało się, że właśnie na tym zabraniu wiejskim pojawił się ów tajemniczy darczyńca, który chciał przekazać 30 tys. zł na budowę świetlicy wiejskiej. Wcześniej jednak zapytał zebranych, czy wyrażają zgodę na sprzedaż gminnej drogi… Mieszkańcy się zgodzili, a on przekazał sołtysowi 30 tys. zł.

Przetarg organizowany jest po raz drugi. Za pierwszym razem nie udało się sprzedać drogi, ponieważ nie stawił się oferent, który tę nieruchomość gminną chciał nabyć. Za pierwszym razem kwota wywoławcza w przetargu wynosiła 39 tys. zł, natomiast obecnie cena wywoławcza wynosi 38 tys. 500 zł. Czy tym razem transakcja dojdzie do skutku? Kto stanie się właścicielem gminnej drogi? O tym przekonamy się niebawem.

1 KOMENTARZ

  1. No ale o którą drogę chodzi ? Jak już pokazujecie mapkę to zaznaczcie na niej cały opisywany przedmiot. Jak ktoś kto nie mieszka w okolicy ma wiedzieć o którą drogę chodzi ?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here