Reymontowskie Lipce i ławeczka prof. Pieniążka

180

Tym razem wędrowaliśmy po drogach zupełnie lokalnych, co wcale nie znaczy złych. Większość z nich była dobrze utrzymana; prosta i równa. Na mapach tworzą one dość skomplikowaną sieć i tak było praktyce, więc w każdej niemal wiosce pytaliśmy o drogę do następnej, bo z drogowskazami było niestety różnie. Miejscowości były ładne i bardzo rozciągnięte; dużo starej (drewnianej) zabudowy, a nowsze domy ładnie wkomponowane; wszędzie dużo kwiatów i zieleni. Zwracały uwagę także oryginalne nazwy, jak: Parma czy Placencja, zaczerpnięte z italskich pierwowzorów, a nadane wioskom przez Helenę Radziwiłłową, założycielkę pobliskiej Arkadii.

Po paru godzinach dotarliśmy do pierwszej wioski z kościelną wieżą. Był to Pszczonów, leżący już w powiecie skierniewickim. Patronką świątyni jest św. Dorota. Kościół sięga XV wieku, ale potem był kilkakrotnie przebudowywany. Nasza rowerowa grupa zwróciła uwagę jednego z mieszkańców, który opowiedział nam, że w tym kościele i w tej wsi kręcono wiele scen słynnej ekranizacji „Chłopów” w reżyserii Jana Rybkowskiego. Tak więc znaleźliśmy się już na reymontowskiej ziemi, a po kilku dalszych kilometrach wjechaliśmy do Lipiec, które od 1983 r. noszą oficjalną nazwę Lipce Reymontowskie.

Najpierw podjechaliśmy, drogą dość skomplikowaną pod domek dróżnika, gdzie przez dwa lata mieszkał Władysław Stanisław Reymont (późniejszy laureat literackiego Nobla był także  funkcjonariuszem Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej). Ponieważ dom Reymonta nie jest dziś ekspozycją muzealną, postanowiliśmy szukać dalej śladów pisarza. Trafiliśmy do prywatnego muzeum – skansenu państwa Staniów, które pełni także funkcję gospodarstwa agroturystycznego. Spędziliśmy tu parę godzin. Gospodyni zrobiła nam kawę i oprowadziła po wszystkich częściach skansenu, pokazując stroje ludowe – słynne pasiaki, narzędzia i maszyny gospodarskie, zbiór obrazów sakralnych,  kolekcję filatelistyczną  (od czasów carskich), zbiory różnojęzycznych wydań powieści Reymonta oraz zdjęcia, wycinki prasowe i autografy aktorów, którzy tu kręcili słynną filmową wersję „Chłopów” (na początku lat 70 –tych minionego wieku).

W lipcach było jeszcze parę ciekawych miejsc: drewniana cmentarna kaplica św. Józefata, czy Muzeum Czynu Zbrojnego, ale … musieliśmy wędrować dalej. W drodze do Skierniewic, koło Godzianowa zrobiliśmy jeszcze przystanek przy hurtowni owoców, gdzie nabyliśmy świeże brzoskwinie i amerykańskie (tylko z nazwy) jagody.

Skierniewice to miasto dość spore, bo niemal 50- tysięczne. Poświeciliśmy trochę czasu na zapoznanie się z dwiema świątyniami. Pierwszą był kościół Miłosierdzia Bożego – nowoczesny (z 2002 r.), ale ładnie zaprojektowany i zlokalizowany w pięknym, zielonym otoczeniu. Drugim był (zamknięty niestety) kościół Wniebowzięcia NMP, wzniesiony w końcu XIX wieku jako garnizonowa cerkiew prawosławna.

Potem udaliśmy się na skierniewicki Rynek obszerny i w tym dniu bardzo słoneczny. Oprócz kawowo – ciastkowo – lodowych atrakcji znaleźliśmy tu ławeczkę, na której zasiadł słynny profesor Szczepan Pieniążek – współtwórca i wieloletni dyrektor Instytutu Sadownictwa, właśnie w Skierniewicach. Profesor bywał także parokrotnie w Trzebnicy w latach, gdy w ramach Święta Sadów, odbywały się u nas sympozja sadowników. Organizował je ówczesny dyrektor trzebnickich Sadów śp. Zdzisław Łyko.

Powrót do Łowicza rozpoczął się od przejazdu przez węzeł drogowo –  kolejowy w Skierniewicach. Była to czysta przyjemność, bo takiej troski o rowerowych uczestników ruchu drogowego (może poza Świnoujściem ) nie spotkaliśmy nigdzie. Potem mieliśmy wielokilometrowy przejazd przez „dziką i piękną” Puszczę Bolimowską, a dalej już znanym szlakiem przez Nieborów (z  dłuższą przerwą na obiadokolację „Pod Złotym Prosiakiem”) do gościnnego Łowicza.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here