Teleskop dla Dawida, by mógł patrzeć w gwiazdy

740

Od wypadku minęły już ponad trzy lata. był początek wakacji, kiedy Dawid razem ze znajomymi poszli popływać. Podczas jednego ze skoków do wody uległ bardzo poważnemu wypadkowi i od tej pory jest przykuty do wózka – doznał złamania rdzenia kręgowego, jest sparaliżowany od szyi w dół. Dodatkowo nie może samodzielnie oddychać, jest podłączony do respiratora. – Syn oddycha za pomocą specjalnej rurki, wymienianej w szpitalu dwa razy do roku, wtedy też przechodzi kompleksowe badania. Przez respirator jesteśmy „przywiązani do siebie”, syn po wypadku najdalej był tylko na podwórku. Pojawiła się jednak szansa, by wszczepić rozrusznik na przeponie, dzięki któremu mógłby oddychać bez respiratora – takie operacje przeprowadza się w szpitalu w Bydgoszczy. Nie wiem czy to się uda, doktor, który przeprowadza te operacje ma zajęte terminy do końca roku. Będziemy czekać na jego telefon. Gdyby ta operacja się udała, to syn stałby się bardziej samodzielny – opowiadała nam pani Regina Pytlińska.

Teleskop, myszka i gitara

Pretekstem do napisania tego artykułu był prezent, jaki niedawno otrzymał Dawid. To specjalny teleskop. – Kiedyś zapytałam Dawida: czy czegoś mu brakuje, odpowiedział, że chciałby mieć taki teleskop, by chociaż móc popatrzeć w gwiazdy. Opowiedziałam o tym radnemu Sławomirowi Zarentowiczowi, któremu udało się kupić ten sprzęt – wyjaśniła Beata Wyrzykowska, z Powiatowego Zespołu Szkół w Żmigrodzie, była nauczycielka Dawida.

We trójkę, z wielką paczką udaliśmy się do mieszkania chłopca. W środku schludnie i czysto. Mieszkanie na parterze zostało całkowicie dostosowane do potrzeb Dawida, zlikwidowano wszelkie bariery, by bez trudu mógł się poruszać wózkiem. Rodzicom chłopaka, za zgodą burmistrza udało się otrzymać pomieszczenie (po byłym sklepie) i dzięki temu mogli zrobić dodatkowy pokój. Wszystkie remonty zrobili sami.

Dawid, oczekuje nas w swoim pokoju. Na półce telewizor, laptop i czaszka ze słuchawkami, a na ścianie wisi lśniąca gitara elektryczna. – Kiedyś byłem gitarzystą w zespole – wyjaśniał chłopak. Dalej znajduje się specjalne łóżko, respirator, zestaw leków na półce i urządzenia, na których codziennie ćwiczy. Akurat jest po pierwszej turze rehabilitacji.

Czy wiesz co to jest? Pamiętasz, jak mówiłeś o tym, że chcesz mieć teleskop – zapytała Dawida Beata Wyrzykowska – Proszę jest dla ciebie.

O kurcze, nie wierzę ! – nie krył zaskoczenia Dawid

Wcześniej otrzymał specjalną myszkę do komputera, sterowaną za pomocą ruchów głowy, dzięki temu może mieć lepszy kontakt ze światem.

Druga pępowina

Dawid codziennie jest rehabilitowany: najpierw przez kilka godzin jest przywiązany do pionizatora, potem wykonuje ćwiczenia na łóżku, prowadzone przez rehabilitantkę: – Całkiem się inaczej się po nich czuję. Na początku, po wypadku głowa mi strasznie leciała na boki, nie mogłem jej utrzymać, teraz tego nie ma. Jestem realistą i wiem, że już nigdy nie będę mógł chodzić. Chciałbym jednak odzyskać sprawność w rękach, by nie być od nikogo zależnym – mówił nasz rozmówca. Dawid znajduje się po stałą opieką swojej mamy:- Opieki nad synem nauczyłam się będąc z nim w szpitalu, zaraz po wypadku. Grafik mam taki, że nie mam czasu na nudę. Jak Ania go ćwiczy, to rozwiązuję krzyżówki. Mąż późno przyjeżdża z pracy, więc czasem pomaga mi w położeniu Dawida do łóżka. Otaczam się gronem dobrych ludzi. Dzięki pomocy Beaty Wyrzykowskiej udało się znaleźć pana, który w ciągu jednego dnia podarował mi specjalny podnośnik dla syna. Zawsze byłam taką osobą, która lubiła innym pomóc i to teraz wraca – mówi pani Regina.

Dawid nie stracił kontaktu z kolegami, odwiedzają go kiedy mają na to czas: – Za wyjątkiem takich moich gorszych dni,  nie narzekam, nie jestem taką osobą – wyjaśniał chłopak. – Nieraz ja mam większego „doła”, niż syn. Jak Dawid ma gorsze dni, to schodzimy sobie z oczu, bo jedno słowo więcej i robi się niepotrzebna awantura. Czasem syn mówi do mnie, że „jeszcze nie zostaliśmy odcięci pępowiną” – dopowiada pani Regina. W przerwach między codziennymi ćwiczeniami, Dawid czyta książki umieszczane na specjalnym pulpicie. Udało mu się skończyć szkołę. Teraz chce przygotowywać się do zdania matury. Opowiadał mi, że od zawsze lubił się wyróżniać, nosił długie włosy, ubierał się na czarno: – Wyróżnianie zostało mi do tej pory, przez wózek.

Na pytanie: czego mu najbardziej brakuje, odpowiada:Lubiłem obcować z naturą, brakuje mi wyjścia do lasu, czy na łąkę. Poza tym jest ok. Nie wierzę w przesądy, w to, że tak musiało być. To po prostu czysty wypadek, stało się. Kiedyś usłyszałem od lekarza, że jestem przeciwieństwem swojego losu, że jestem takim typem człowieka, który stale dąży do zamierzonego celu.

Każdy może pomóc

Ludzie dobrej woli, którzy chcą pomóc Dawidowi proszeni są o przekazanie dowolnych wpłat darowizny na poniższe konto:

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą”

ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

15 1060 0076 0000 3310 0018 2615

Z dopiskiem: „Dawid Pytliński  – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia”.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here