Radny złożył do sądu skargę na burmistrza

191

Ostatnio wiele w Trzebnicy się mówi – głównie dzięki ujawnionym przez naszą gazetę informacjom – o wydatkach na prawników i procesy prowadzone przeciwko gminie. Powodami są głównie wykonawcy gminnych inwestycji niezadowoleni z wywiązywania się przez stronę społeczną z zawartych umów, choć nie tylko. Ostatnio kilka spraw w związku z łamaniem przez urzędników miejskich ustawy o dostępie do informacji publicznej wygrali też dziennikarze naszej redakcji. Burmistrz został przez sądy zobowiązany do rozpatrzenia naszych wniosków i zapłacenia kosztów poniesionych przez skarżących. Nie dziwi więc, że radni zainteresowali się wydatkami jakie gmina z tego tytułu ponosi. A są to nie tylko kary i koszty sądowe, ale przede wszystkim utrzymanie kancelarii prawnych, którym i tak nie udaje się wygrać w sprawach, jak się okazuje, dla gminy beznadziejnych.

3 września szef klubu radnych, „Trzebnica ponad Podziałami”, Jan Darowski złożył do burmistrza wniosek o udzielenie informacji publicznej. Pytał: Ile w roku bieżącym toczy się procesów sądowych, w których gmina Trzebnica jest stroną pozwaną? Kto jest powodem w tych sprawach i jakie ma roszczenia? Ile i w jakich sprawach zostało już wydanych orzeczeń, także tych nieprawomocnych i jakie zostały należności?

Pytania są jak najbardziej na miejscu, bo przecież wszystkie roszczenia burmistrz i tak pokryje z gminnej kasy, a więc pieniędzmi podatników. Ponieważ żądane informacje dotyczą działalności gminy, są informacją publiczną.

Burmistrz jednak postanowił nie odpowiadać. – 18 września otrzymałem od burmistrza pismo, opatrzone datą 16 września, w którym twierdzi on, że jest to informacja publiczna przetworzona i w związku z tym wzywa mnie do wykazania szczególnego interesu w celu uzyskania tej informacji  – powiedział nam Jan Darowski.

Rzeczywiście, burmistrz – powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej – stwierdził w swoim piśmie, że „prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie dla interesu publicznego”. Ani słowem jednak nie wspomina, dlaczego „w opinii organu” informacja o procesach sądowych i ich kosztach procesów jest jego zdaniem przetworzona. Przeciwnie, zacytował wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, który twierdzeniom burmistrza zaprzecza.

Otóż w uzasadnieniu wyroku wydanego 25 kwietnia br. sędzia WSA napisał m.in.: „informacja przetworzona, to nie tylko informacja udzielona na piśmie, powstała między innymi z kompilacji wielu pism, ale również informacja prosta, którą uzyskano w wyniku poszukiwań, ustaleń według pewnego klucza, wymagająca nakładu intelektualnego i czasowego, zorganizowania środków osobowych i działań organizacyjnych (podkr. moje –  ANB)”.  Żeby odpowiedzieć na pytania przewodniczącego Darowskiego, wystarczy zajrzeć do szafy, w której są przechowywane dokumenty ze spraw sądowych, policzyć teczki, następnie otworzyć je i skserować pozwy oraz rozstrzygnięcia wyroków i sprawdzenie, czy jest adnotacja o ew.  odwołaniach. Jeśli burmistrz Długozima, twierdzi, że wymaga to działań organizacyjnych, organizowania środków osobowych, nakładu czasowego i intelektualnego, ustaleń według pewnego klucza, to można domniemywać, że w trzebnickim urzędzie gminy panuje olbrzymi bałagan, a urzędnicy nie są w stanie wykonać najprostszych czynności biurowych, takich jak kopiowanie na kserokopiarce…

Ja, a także cały klub, stoimy na stanowisku, że nie jest to informacja przetworzona, tylko prosta, bo nie jest to żadna nowa informacja, ale taka, która już istnieje i należy ją tylko przekazać: Dane, takie jak ilość procesów, kto i o co je wytoczył są wiadome i wystarczy je skopiować i przekazać wnioskodawcy. W związku z nieotrzymaniem tych informacji, 19 września złożyłem skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na bezczynność burmistrza, skutkującą odmową udostępnienia mi informacji publicznej. W tej skardze podnoszę, że burmistrz nie wskazuje, dlaczego jego zdaniem jest to informacja przetworzona, a ponadto nie zakreśla terminu w jakim ja miałbym ten interes rzekomy wskazać – wyjaśnił Darowski. A to właśnie nakazuje ustawa.

Szef opozycyjnego klubu dodał, że skargę, zgodnie z procedurami, złożył za pośrednictwem burmistrza. – Dzisiaj otrzymałem od burmistrza pismo wzywające mnie ponownie do wskazania interesu publicznego w celu uzyskania żądanej informacji. Ale tym razem wyznaczył na to wskazanie termin siedmiodniowy, a także stwierdził, że jeżeli tego interesu nie wskażę, to wyda decyzję o odmowie udostępnienia informacji – powiedział nam w piątek 4 października.

Pewnie nie jest zbiegiem okoliczności, że wezwanie burmistrza dotarło do radnego w dniu, gdy mijał termin przekazania skarg na bezczynność burmistrza do WSA. – Ja już burmistrzowi odpisałem, że podtrzymuję w całości skargę do sądu administracyjnego, a żądanie wykazania szczególnego interesu publicznego w tej sprawie jest zbędne i bezprzedmiotowe, bo nie jest to w naszej ocenie informacja przetworzona, tylko prosta. Teraz czekamy na rozstrzygnięcie sprawy przez sąd – podsumował Darowski.

Usiłowaliśmy dowiedzieć się w urzędzie gminy, jakich poszukiwań trzeba dokonać, jakich ustaleń i wg jakiego klucza, na czym polega nakład intelektualny tych poszukiwań, a na czym czasowy, a zwłaszcza: jakie środki osobowe i działania organizacyjne należy wykonać, żeby odpowiedzieć na, zdaje się proste, pytania radnego. Niestety, w piątek burmistrza nie było w urzędzie, a wczoraj od rana był na miejscu, ale niedostępny, bo – jak wyjaśniono nam w sekretariacie – „konferował„. Natomiast odpowiedzialny za kontakty z mediami sekretarz gminy Daniel Buczak powiedział nam, że skarga radnego Darowskiego została złożona w sądzie administracyjnym w piątek, czyli na koniec piętnastodniowego terminu, w jakim zgodnie z ustawą urząd ma skargę przekazać sądowi. Sekretarz powiedział nam też, że odpowiedzi na nurtujące nas pytania zostały zawarte w wyjaśnieniach gminy, które dołączono do skargi.

Nas zastanawia jednak jeszcze inna rzecz. Jak radny ma kontrolować wydatki gminy, czy decyzje burmistrza, skoro nawet nie może się dowiedzieć ile procesów i z kim gmina aktualnie prowadzi? A z drugiej strony, pytamy, dlaczego burmistrz ukrywa te informacje przed radnym?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here