Trzebniccy radni znowu zaskoczeni

71

Jeszcze przed przyjęciem porządku obrad, czyli faktycznym rozpoczęciem sesji, radny Jan Darowski zapytał o przyczynę zwołania sesji w trybie tak pilnym: – Materiały otrzymaliśmy wczoraj o godz. 13. To jest bardzo krótki okres do dnia dzisiejszego, a niektóre uchwały były przygotowane jeszcze w sierpniu – powiedział szef opozycyjnego klubu Trzebnica ponad Podziałami.

Przewodniczący rady Mateusz Stanisz powiedział, że sesja została zwołana na wniosek burmistrza i powołał się na ustawę (prawdopodobnie o samorządzie gminnym- przyp. A.B.) oraz statut gminy, który pozwala na zwoływanie sesji w tym trybie. Nie umiał jednak wyjaśnić merytorycznych przyczyn praktycznie uniemożliwienia radnym przygotowania się do posiedzenia organu prawotwórczego gminy: – Merytoryczne wyjaśnienie powinien złożyć wnioskodawca, czyli pan burmistrz. Proszę pytać pana burmistrza – stwierdził, udzielając w ten sposób głosu szefowi samorządu.

Dodajmy, że w tym roku na osiem sesji tylko dwie zostały zwołane w trybie zwyczajnym.

– W związku z tym, że musimy w tym miesiącu podjąć uchwały związane z aplikowaniem o środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, oś priorytetowa Gospodarka Wodno-Ściekowa. Jest tam termin nieprzekraczalny do 20 września. Jeśli tych uchwał nie podejmiemy w tym miesiącu, nie ma możliwości ubiegania się o te środki. Są też uchwały porządkujące, które wymagają zmian – zmiany w budżecie oraz dofinansowanie dla parafii i sióstr – powiedział Marek Długozima. – Wszystkie te uchwały są uchwałami porządkującymi i nie powinny być przyjmowane na sesjach nadzwyczajnych, które stają się u nas regułą, a nie ma komisji. A praca powinna być też na komisjach – ripostował radny Darowski. – Uważam, że w takim trybie nie powinno się pracować.

Dodajmy, że radni przyjmowali trzy uchwały związane z aplikowaniem o środki zewnętrze: poprawki do budżetu, poprawki do wieloletniej prognozy finansowej oraz „Wyrażenie zgody na złożenie wniosku i przyjęcie do realizacji przedsięwzięcia (…) gospodarka wodno- ściekowa”, które mają umożliwić otrzymanie dofinansowania do budowy kanalizacji pod ul. Czereśniową, Węgrzynowską i w Nowym Dworze. Na projekcie uchwały budżetowej istnieje adnotacja, że  został on przygotowany już w sierpniu. Niewiele później musiały więc zostać naniesione zmiany do Wieloletniej Prognozy Finansowej.  Na omówienie tych dokumentów w komisjach i zwołanie sesji radni mogli mieć ok. miesiąca, gdyby był taki wniosek.

Przewodniczący Stanisz przyjął to stwierdzenie bez komentarza, przychylił się natomiast do wniosku radnego Karola Idzika, który zaproponował, żeby zdjąć z porządku obrad dyskusję i przyjęcie protokołu z poprzedniej sesji. – Dobrą praktyką było, że zawsze radni mieli możliwość przed sesją zapoznać się z protokołami. Informację o tej sesji otrzymaliśmy wczoraj po południu i nie było takiej możliwości, żeby przeczytać protokół z poprzedniej sesji – argumentował radny i zaproponował, żeby w zamian udzielić głosu protestującym kupcom. (O proteście piszemy w oddzielnym artykule).

Wprawdzie punkt o przyjęciu  protokołu nie został wykreślony, bo – jak dowodził Stanisz – nie pozwala na to statut gminy, ale nie głosowano nad przyjęciem dokumentu.

To że radni, w tym przewodniczący Stanisz, nie znali uchwał, które przyjmowali budzi przerażenie, ale horrorem już jest to, że także burmistrz, czyli projektodawca pogubił się w proponowanych dokumentach. „Aferę” zainspirował radny Darowski, który w chwili gdy przystąpiono do przyjmowania uchwały o nadaniu nazwy niedawno otwartemu rondu u zbiegu ulic Obornickiej – Marcinowskiej – Żołnierzy Września poprosił przewodniczącego rady, żeby nie ograniczał się do przeczytania nagłówka uchwały i podał także przyjmowaną nazwę ronda, „ponieważ publiczność na sali nie ma wglądu do treści uchwały”, a skoro przysłuchuje się obradom powinna poznać nową nazwę. Stanisz przychylił się do sugestii radnego i podał, że rondo będzie nosiło nazwę Rondo Żołnierzy Wyklętych.

Ale już przy nadawaniu nazw ulicom nastąpiła wpadka. Gdy przewodniczący przeczytał projekt o nadaniu nazwy ulicy „w obrębie miasta Trzebnica” –  Zielone Wzgórze, padło pytanie: – Gdzie ona jest? Mateusz Stanisz początkowo pewien siebie powiedział, że do projektu dołączono mapkę, na której ulica jest zaznaczona, ale szybko zrzedła mu mina i poprosił o pomoc burmistrza. Jak się okazało na dostarczonych radnym mapkach, zaznaczono numery działek, ale nie zapisano nazw ulic. Wprawdzie w legendzie można się doczytać, że przedmiotowe ulice są zaznaczone kolorem, jednak radni otrzymali czarno-białe kserokopie, na których było kilka ciemnych plam.  – To chodzi o Kocią Górę, tam gdzie mieszka pan Ziółkowski – poinformował burmistrz Długozima znajomych p. Ziółkowskiego, a radni przyjęli uchwałę jednogłośnie. Jednak przy procedowaniu nazwy kolejnej ulicy: Na Wzgórzu, poprawił się, że to przy tej ulicy gdzie mieszka p. Ziółkowski. Radni znowu uchwałę przyjęli jednogłośnie.

2 KOMENTARZY

  1. Maszynka do głosowania i tyle w temacie. Przewodniczący Stanisz nie wie gdzie się znajduje ulica na którą głosuje, radni opozycyjni też nie wiedzą gdzie, ale … przyjęte jednogłośnie. Równie dobrze możecie nazwać tę ulicę imieniem Kuby Rozpruwacza i tak przegłosują. Cyrk.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here