Jechał zygzakiem, uciekał przed policją, a potem staranował radiowoz

55

Oborniki Śląskie. Te niecodzienne wydarzenia miały miejsce 22 września. Do dyżurnego policji w Trzebnicy zadzwonił w godzinach wieczornych kierowca z informacją, iż po drodze 430 porusza się suzuki, a jego kierowca najprawdopodobniej jest pijany, ponieważ auto jedzie „od krawężnika do krawężnika”. Dyżurny niezwłocznie zawiadomił policjantów z Obornik Śląskich, którzy wysłali patrol, aby zatrzymał kierowcę. – Policjanci ustawili posterunek w Golędzinowie. Kiedy suzuki dojeżdżało do funkcjonariuszy ci dali znaki kierowcy, aby się zatrzymał. Suzuki zaczęło zwalniać, ale kiedy już miało się zatrzymać, auto nagle przyspieszyło – relacjonuje zdarzenia Piotr Dwojak, z KPP w Trzebnicy. – Policjanci wsiedli do radiowozu i na sygnale ruszyli w pościg za kierowcą. Wyprzedzili go i dawali mu jasne sygnały, aby ten zatrzymał się. Mężczyzna, jak się później okazalo oborniczanin, jednak najpierw uderzył w tył radiowozu, a następnie jeszcze w bok policyjnego auta, po czym sam wylądował poza drogą. Policjanci dobiegli do kierowcy osobowego suzuki. Jak się okazało, przypuszczenia osoby zgłaszającej sprawę na KPP były słuszne, ponieważ badanie wykazało, że zatrzymany miał 2 promile alkoholu w organizmie – podaje Dwojak i dodaje, że pijany kierowca, a zarazem sprawca kolizji został zatrzymany w policyjnym areszcie. Jego suzuki jak i policyjna kia zostały odholowane na strzeżony parking, gdzie zostaną przeprowadzone oględziny samochodów przez biegłego.

Jak mówi Piotr Dwojak uszkodzenia policyjnego radiowozu nie są duże. Jednak kierowca najprawdopodobniej będzie musiał pokryć koszty naprawy z własnej kieszeni, ponieważ ubezpieczenie OC nie działa w sytuacji, kiedy sprawca wypadku prowadzi pod wpływem alkoholu. Oczywiście oprócz odpowiedzialności finansowej oborniczanin poniesie również konsekwencje prawne.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here