Zajęcia muszą być bezpłatne!

111

Zgodnie z założeniami ustawodawcy, nowe przepisy miały odciążyć finansowo rodziców. We wszystkich przedszkolach miała obowiązywać taka sama stawka za godzinę opieki (każdej powyżej 5 godzin, podczas których w przedszkolach realizowana jest podstawa programowa) – rodzice mieli płacić złotówkę. Z takiego rozwiązania rodzice na pewno się ucieszyli, bo brakujące pieniądze miały popłynąć do przedszkoli, przez samorządy, z budżetu państwa. Zgodnie z założeniami, dotacja miała również wystarczyć na pokrycie wydatków na tak zwane zajęcia dodatkowe, jak na przykład język angielski, za które do tej pory płacili rodzice. Kiedy jednak samorządy przeliczyły ile dostaną pieniędzy, okazało się, że na zajęcia dodatkowe zabraknie funduszy. I tu pojawił się problem, ponieważ nowe prawo wyraźnie stanowi, że rodzice nie mogą pokrywać kosztów tych zajęć.

W takiej sytuacji, w wielu przedszkolach zaczęto zastanawiać się skąd wziąć brakujące pieniądze. Niektórzy rodzice wnioskowali o zakładanie stowarzyszeń, inni chcieli, aby już „po zamknięciu przedszkola” sale były podnajmowane prywatnym firmom, które do tej pory prowadziły zajęcia, a ich koszty pokryliby… rodzice. Na takie rozwiązania nie zgadza się jednak MEN, które na swoich stronach internetowych opublikowało oświadczenie następującej treści: „Każdy przedszkolak powinien mieć zapewniony dostęp do wszystkich zajęć prowadzonych w przedszkolu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa rodzice nie mogą płacić za te zajęcia więcej niż 1 zł, niezależnie od tego, w jaki sposób będą one prowadzone. Zagwarantowanie tej oferty należy do zadań samorządów gminnych i dyrektorów przedszkoli. Zajęcia dodatkowe w przedszkolu publicznym muszą być finansowane z budżetu przedszkola i nie mogą wiązać się z ponoszeniem dodatkowych opłat przez rodziców. Wszelkie próby uzyskania finansowania tzw. zajęć dodatkowych od rodziców są sprzeczne z obowiązującymi od września przepisami.” Ministerstwo wylicza również, że do końca tego roku na jedno dziecko zostanie przeznaczona dotacje w wysokości 414 zł, co dla 25- osobowej grupy daje miesięcznie blisko 2,6 tys. zł.I za te pieniądze zajęcia dodatkowe mają być finansowane.A jak przedstawia się sytuacja w przedszkolach na terenie naszego powiatu?

Próbowaliśmy skontaktować się z Agnieszką Moździerz, dyrektorką Zespołu Administracyjnego Placówek Oświatowych w Trzebnicy, ale bezskutecznie. Jak dowiedzieliśmy się w jednym z trzebnickich przedszkoli, na razie nie ma zajęć dodatkowych, nie zapadły jeszcze wiążące decyzje w tej sprawie.

W największym przedszkolu w gminie Oborniki Śląskie, w placówce przy ul. Władysława Sikorskiego, na zebraniu, rodzice podpisali petycję do burmistrza, w której proszą o wygospodarowanie pieniędzy na zajęcia dodatkowe. – Petycja rodziców nie dotarła do burmistrza, ponieważ przebywał on na urlopie – poinformował nas w zeszłym tygodniu Leszek Pawlak, kierownik wydziału zamówień publicznych, promocji i oświaty. – Przyznaję, że w tej chwili dyrektorzy mają problem, zwłaszcza po komunikacie Ministerstwa. MEN pozostawia tylko jedną furtkę: zajęcia „po godzinach przedszkola”. Nie bez znaczenia jest tu także roszczeniowa postawa rodziców. Mimo dotacji, jaką przekazuje budżet państwa, nie wystarczy pieniędzy na zajęcia dodatkowe. Dotacja bilansuje się gminie, jeśli dziecko przebywa w przedszkolu 2 godziny, ponad programowe 5. Przy większej ilości godzin pobytu, gmina musi do niego dopłacać, a gdzie tu jest finansowanie zajęć? Burmistrz na pewno zajmie się sprawą zaraz po powrocie z urlopu, ale w obecnej sytuacji wydaje się rozsądne wysyłanie na dodatkowe kursy zatrudnionych już nauczycieli – zapowiada Leszek Pawlak i dodaje, że urzędnicy będą się  starali jak najszybciej rozwiązać problem.

Zupełnie inaczej zachowali się samorządowcy w Żmigrodzie. Jak powiedziała nam Janina Pastwik, kierownik referatu oświaty UM, radni podjęli już stosowne uchwały i wygospodarowali dodatkowe pieniądze na zajęcia dla przedszkolaków. – Pozostaną te wszystkie zajęcia, które odbywały się do tej pory. Zobaczymy jeszcze dokładnie jak będzie się to przedstawiało kwotowo, ale na pewno rodzice nie będą płacić za żadne zajęcia. Chcemy wyjść naprzeciw oczekiwaniom rodziców. Inaczej zajęcia prowadzą przedszkolanki, które mają inne umiejętności, a inaczej profesjonaliści, wyspecjalizowani w swojej dziedzinie – zaznacza kierownik. Mirella Skaczyło, dyrektor publicznego przedszkola w Żmigrodzie dodaje, że dzieci będą miały bezpłatny język angielski i dodatkowe zajęcia umuzykalniające.

W Prusicach funkcjonują punkty przedszkolne, a także jedno prywatne przedszkole, w którym zajęcia odbywają się jak w poprzednim roku.

W gminie Wisznia Mała,  jak zapewnia Karolina Kempiszak, kierownik SAPO,przedszkolaki mają zapewnioną bezpłatnie kompleksową opiekę psychologiczno-pedagogiczną.  Jolanta Kosela, kierownik przedszkola w Strzeszowie dodaje, że chętne dzieci korzystają z gimnastyki korekcyjnej i opieki logopedy. – Chcemy, aby przedszkolaki miały również język angielski, ponieważ rodzice chcą dla swoich dzieci jak najwięcej zajęć, zbieramy oferty od firm i czekamy na opinię prawną, jak najlepiej zatrudnić osobę z zewnątrz – mówi Jolanta Kosela.

Jak się okazuje, problemu finansowania zajęć dodatkowych w nowo otwartym przedszkolu w Zawoni nie ma, bo ponieważ wszystkie koszta związane z nimi pokrywa Unia Europejska. – Dzieci mają gimnastykę, opiekę logopedy, a także język angielski – mówi wójt Robert Borczyk. Jak dodaje, w tym roku gmina nie martwi się, ale czas pokaże, jak będzie, kiedy skończą się środki z Unii. – Bardzo słusznie odciąża się finansowo rodziców, ale ministerstwa daje za mało pieniędzy i zobowiązaniami obciąża gminy. Rząd wprowadza nowe prawo, a gminy muszą szukać pieniędzy – komentuje wójt.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here