Nowa hala to fuszerka? Pełno w niej usterek

406

Dzierżawcą hali jest PZS nr 1 i to m.in. od dyrekcji szkoły starostwo dowiadywało się o występujących poważnych usterkach: – Informowali mnie o nich woźni, konserwatorzy, nauczyciele wychowania fizycznego i panie sprzątaczki. Wszelkie uwagi natychmiast zgłaszałam do wydziału inwestycyjnego w starostwie. Te wady mogę podzielić na dwie grupy: budowlane i dotyczące sprzętu sportowego. Najważniejszą usterką była nieszczelność dachu, powodująca że woda dostawała się do hali głównej, na parkiet – powiedziała nam dyrektor PZS 1 Danuta Szuber.

Jak zatem wyglądały lekcje wychowania fizycznego prowadzone w czasie deszczu? Czy uczniowie biegali po parkiecie, gdzie rozstawione były miski? Mówiąc jednak poważnie, zastanawiające jest czemu wykonawca hali, nie potrafił naprawić usterek? Dwa miesiące wydawały się odpowiednim czasem do tego, by usunąć wszystkie wady.

Budynek został oddany do użytku w czerwcu 2012 r. i zgodnie z umową, wykonawcę obowiązuje 36-miesięczny okres gwarancji, w którym zobowiązany jest do usunięcia wszystkich usterek, jakie się pojawią. Gdy tego nie zrobi zamawiający (tj. starostwo powiatowe – dop.red.), może zlecić naprawę innemu wykonawcy. W maju, podczas rocznego przeglądu gwarancyjnego, zostały wymienione dotychczas ujawnione usterki – wśród nich największym problemem była nieszczelność dachu. Wykonawca miał czas, by je usunąć w okresie wakacji. Po tym terminie spotkaliśmy się ponownie i stwierdziliśmy, że nie wszystkie usterki usunięto. Wykonawcy wyznaczono w protokole trzy dni na ich usunięcie z zastrzeżeniem , że jeżeli tego nie zrobi, to zostanie zlecone zastępcze usunięcie wad innemu wykonawcy na koszt gwaranta. Niestety, po ostatnich opadach deszczu pojawiły się zacieki w tych samych miejscach, co wcześniej. W związku z tym podjęliśmy procedurę wyłonienia innego wykonawcy, którego zadaniem było usunięcie usterek nieszczelności dachu hali – powiedział nam Marek Rakowski, naczelnik wydziału inwestycyjnego w starostwie powiatowym.

Trzech potencjalnych wykonawców robót dekarskich było zainteresowanych naprawą. Ta firma, która zaproponowała najskuteczniejszą metodę usunięcia wad, właśnie zakończyła naprawianie usterek. Do piątku dekarze pracowali na dachu budynku, teraz problem wydaje się być rozwiązany i w czasie opadów deszczu woda nie powinna dostawać do środka hali i zalewać parkietu. Jak wyjaśnił nam Marek Rakowski, aspekt finansowy przy wyborze wykonawcy był ważny, jednak w tym przypadku zadanie wygrała ta firma, która zaproponowała najkorzystniejszą technologię. Ten wykonawca również będzie zobowiązany do 36-miesięcznej gwarancji na zakres prac, który wykona. Jak dodał Marek Rakowski, najpoważniejszym i najpilniejszym zadaniem było usunięcie usterki nieszczelnego dachu: – W części sportowej hali położona jest podłoga drewniana i pozostawienie jej bez dozoru, zwłaszcza w dni wolne czy weekendy, gdy przyjdą opady deszczu, grozi jej wypaczeniem.

Naczelnika wydziału inwestycyjnego zapytaliśmy: czy usterki nie mogły zostać wykryte podczas odbioru technicznego hali? – Nie, ponieważ są to usterki, które ujawniają się w trakcie użytkowania budynku. Budynek został wykonany w technologii tradycyjnej w krótkim przedziale czasu od odbioru i w najbliższym okresie budynek przez cały czas „pracuje”. Właśnie w tym okresie ujawniły się m.in. usterki pokrycia dachowego, o których mówimy.

Kolejną problemem na zapleczu hali, jest brak odpływu wody do kratek ściekowych w natryskach na parterze. Woda po prostu nie spływa grawitacyjnie do kratek. Ta usterka również została wpisana do protokołu w trakcie majowego przeglądu gwarancyjnego. Wykonawca, chociaż przyznał, że to wada i podpisał się pod protokołem, to teraz usterki nie chce usunąć: – Zaczął z nami prowadzić korespondencję, w której twierdzi, że wykonał wszystko zgodnie z projektem. Tę kwestię musimy wyjaśnić, bo chociaż w projekcie nie były naniesione spadki do kratek ściekowych to, zgodnie ze sztuką budowlaną: jeżeli jest kratka, to posadzka powinna być tak wykonana, by woda do niej spływała –  wyjaśnia naczelnik odpowiedzialny za inwestycje.

Kto zapłaci za naprawę hali?

Ile będzie kosztowało podatników usuwanie usterek w hali sportowej? Okazuje się, że nic nie zapłacą za dodatkowe roboty. Jak wytłumaczył nam naczelnik Marek Rakowski wykonawca (tj. firma Palast Promotion z Trzebnicy), zapewnił zabezpieczenie należyte od wykonanych robót. Oznacza to, że w ramach gwarancji, jeżeli nie zlikwiduje wykrytych podczas kontroli usterek, to naprawą zajmie się inna firma w ramach zlecenia ze starostwa. Firma przeznaczyła kwotę 50 tys zł., jakie mogą zostać przeznaczone do wypłaty innym firmom w czasie objętym gwarancją.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here