Szlakiem Pani Walewskiej albo w piątek do Soboty

524

Pierwszy postój turystyczny nastąpił już po kilku kilometrach, w Pilaszkowicach. To miejscowość, w której 108 lat temu (w 1905 r.), w zachowanej do dzisiaj szkole, odbył się zjazd założycielski Związku Nauczycielstwa Polskiego. Pierwszym postulatem pracowników oświaty była walka o polską szkołę, bo był to wówczas zabór rosyjski. Następnie odwiedziliśmy cmentarz żołnierzy polskich, którzy polegli w bitwie nad Bzurą, we wrześniu  1939 r. Potem wzdłuż jeziora o ciekawej nazwie –  Rydwan dojechaliśmy do Chruślina. Tu podziwialiśmy gotycki kościółek św. Michała i … trzy małe bocianki klekocące do nas z gniazda na przykościelnym słupie.

Stąd już niedaleko było do Walewic. Najpierw zaznajomiliśmy się dość dokładnie z angloarabskimi końmi i małopolskimi (taka rasa) konikami  z walewickiej stadniny. Potem obejrzeliśmy klasycystyczny pałac zbudowany dla szambelana króla Stanisława Augusta Poniatowskiego – Anastazego Walewskiego. Mieliśmy szczęście, dzięki pani Jadwidze Warszawskiej, obejrzeć piękne wnętrza obiektu (z piwnicami włącznie). To tu 4 maja 1810 r. przyszedł na świat Aleksander Colonna – Walewski, owoc miłości pięknej Marii i Napoleona Bonaparte. Po zwiedzeniu pałacu i przyległego parku (osobliwe dęby piramidalne) nadszedł czas na coś dla podniebienia. „Wzięliśmy Bar”, bo tak skromnie nazywał się lokal, w którym były m.in. pyszne jagodowe naleśniki, domowy chleb i gęsi smalec.

Dalsza droga zaprowadziła na do Soboty. Do 1870 r. było to miasteczko, siedziba Doliwitów. Zatrzymaliśmy się tu krótko oglądając m.in drewniany kościółek cmentarny z XVIII wieku. Teraz czekał nas dłuższy, ponadtrzydziestokilometrowy odcinek jazdy non – stop, w dodatku po drogach dość niekomfortowych i  trochę pagórkowatych. Ale udało nam się „spiąć” i około godz.15 dotarliśmy do Oporowa (powiat Kutno). Tu krótka wizyta w kościele paulinów; w XVII wieku przebywał tu późniejszy obrońca Jasnej Góry ks. Augustyn Kordecki. Potem prędko (bo kończył się czas zwiedzania) do słynnej siedziby rodu Oporowskich, pięknie zachowanego, owianego legendami zabytku  z XV wieku. Zamek prezentuje późny gotyk i jest siedzibą obronną, położoną na wyspie. Warto było tu dotrzeć i budowlę ową podziwiać.

Droga powrotna prowadziła naturalnie inną trasą. Pośpiesznie przemknęliśmy przez Żychlin, a zatrzymaliśmy się na ostatni turystyczny postój w Kiernozi. To wieś, która dwa razy miała prawa miejskie. W jej herbie jest dzik, bo na dziki, nazywane wtedy kiernozami, polował tu król Władysław Jagiełło. W Kiernozi bywał także Mikołaj Kopernik (podobno nawet zgubił tu gęsie pióro), a także Tadeusz Kościuszko. Obejrzeliśmy gotycki kościół św. Małgorzaty, obok którego jest krypta ze sprowadzonymi z Paryża szczątkami Marii Walewskiej. Podjechaliśmy także pod klasycystyczny pałacyk Łączyńskich. Tu spędziła swe dzieciństwo Maria Walewska, a jej nauczycielem był Mikołaj Chopin, ojciec wielkiego kompozytora (mały jest ten świat).

A potem jak zanotowała kronikarka owego dnia „gnamy, jakbyśmy mieli skrzydła u ramion, bo dom już blisko”. To nic, że w nogach blisko 100 kilometrów. Bo wielką jest radość wspólnego rowerowego podróżowania.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here