Dziennikarze pisali prawdę! Zarzuty byłego wiceburmistrza prawomocnie oddalone

72

W środę, 18 września w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu odbyła się rozprawa apelacyjna z wniosku Adama Stockiego. Przypomnijmy, że były wiceburmistrz Obornik Śl. oskarżał dziennikarzy: Andrzeja Buryło i Daniela Długosza o to, że ci, opisując i publikując wydarzenia, podczas których policja zatrzymała Adama S. jadącego samochodem w stanie nietrzeźwości, mieli rzekomo dopuścić się jego zniesławienia. Sprawę Adama S. przedstawiła również telewizja Polsat.

Sąd pierwszej instancji nie dał wiary oskarżeniom Adama Stockiego i oddalił zarzuty wobec dziennikarzy, stwierdzając, że artykuły były napisane rzetelnie i przedstawiały fakty, a więc nie może być mowy o zniesławieniu; tym bardziej, że opisywana sprawa dotyczyła osoby publicznej jaką niewątpliwie był wiceburmistrz Obornik Śląskich.

Adam Stocki nie zgodził się z wyrokiem i wniósł apelację do Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Trzech sędziów składu orzekającego, wydając werdykt, nie miało żadnych wątpliwości, że zarzuty pod adresem dziennikarzy są bezpodstawne. Sąd oddalił apelację, utrzymując w mocy wyrok sądu rejonowego uniewinniający dziennikarzy. Jednocześnie poinformował, że wyrok jest prawomocny. Zasądził też od Adama Stockiego pokrycie kosztów apelacji. Sędzia w uzasadnieniu, bardzo dobitnie powiedziała, że na podstawie akt sprawy należy stwierdzić, że dziennikarze dopełnili swoich obowiązków i rzetelnie przedstawili sprawę. Dochowali też staranności dziennikarskiej przy zbieraniu materiałów. A zatem, w żaden sposób nie zniesławili oskarżyciela, albowiem prawdą jest, że został on zatrzymany przez policję, jadąc samochodem pod wpływem alkoholu i to po tym, jak nie zatrzymał się do kontroli. Co więcej, w tej sprawie, w lipcu 2013 roku zapadł wyrok skazujący wobec oskarżyciela, co prawda nieprawomocny, ale akta sprawy potwierdzają, że sprawa przed trzebnickim sądem prowadzona była szczegółowo.

Sędzia dodała, że gdyby dziennikarze zawsze mieli czekać z opublikowaniem materiałów prasowych do zakończenia procesów, to żadne artykuły w prasie, zwłaszcza te, dotyczące osób publicznych, by się nie ukazały, bo po tak długim czasie, nie miałoby to najmniejszego sensu.

Sędzia dodała, że dziennikarze muszą patrzyć władzy na ręce i opisywać fakty, nawet jeśli dla osób publicznych są one niewygodne. Co prawda, teksty były napisane mocnym językiem, bo np. pisano, że były wiceburmistrz był pijany, a nie np. nietrzeźwy, ale przecież to jest to samo, a osoba publiczna musi liczyć się z krytyką prasową i powinna wiedzieć, że dziennikarze mogą o niej napisać. Na koniec sędzia zauważyła, że całą sytuację przecież nie sprowokowali dziennikarze, a sam oskarżyciel, który jechał samochodem pod wpływem alkoholu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here