Muzycy z MITLOSA zagrali do filmu \”Papusza\”

187

Ciężkie losy Cyganki

Na ten film widzowie czekali ponoć siedem lat. Jego akcja ukazuje losy wielkiej poetki cygańskiej – Papuszy. (Niedawno pojawiła się w sprzedaży również książka o niej  autorstwa Angeliki Kuźniak). Bronisława Weiss, bo tak brzmiało rodowe nazwisko Papuszy, miała trudne życie, pełne trosk, biedy i bólu, jednakże mimo to potrafiła dostrzegać piękno otaczającej ją przyrody i cierpliwie znosiła wszelkie przeciwności losu. Matka nadała jej imię Papusza, co po cygańsku oznacza lalkę, ponieważ dziewczynka była podobno piękna jak laleczka. Podróżując z taborami nieraz zmagała się z zimnem i głodem, a 20 lat starszy od niej mąż bił ją niejednokrotnie. Papusza była kobietą inteligentną, co wzbudzało zazdrość romskich kobiet i przysparzało kłopotów ze strony mężczyzn. Sama nauczyła się czytać i pisać. Jej talent pisarski przysporzył jej jednak wielu problemów i musiała za to zapłacić niemałą cenę. Kiedy zaczęła pisać, Romowie oskarżyli ją o zdradę plemiennego kodeksu i została wyklęta. Od tej pory musiała żyć w odosobnieniu. Nie należała już do nikogo, ani do Polaków, ani do Romów… Sytuacja ta wpłynęła na jej zdrowie fizyczne i psychiczne. Jej poezja, której zresztą poezją nigdy nie nazywała („Piszę piosenki” – mówiła) i jej talent zostały odkryte przez Jerzego Ficowskiego, autora wielu książek o Cyganach. Przez 2 lata wędrował z taborami i choć zawsze był traktowany przez Romów jako obcy, nauczył się nawet ich języka. Film opowiada nie tylko o losach Papuszy ale również o współpracy dwóch poetów: wspomnianego Jerzego Ficowskiego oraz Juliana Tuwima, którzy docenili twórczość Papuszy i postanowili pomóc jej w wydaniu wierszy.

Film – arcydzieło

Film jest niezwykły, także dzięki rewelacyjnym, wręcz artystycznym ujęciom kamery, określanym przez recenzentów mianem „ruchomych obrazów godnych mistrzów pędzla”. Oddają one majestat i piękno polskiej przyrody, a także klimat taborów tamtych lat, które już nigdy nie powrócą. Całość utrzymana jest w barwach czarno-białych. Koloru dodaje niewątpliwie muzyka Jana Kantego Pawluśkiewicza (wspołtwórcy legendarnej grupy Anawa), pełna nostalgii i cygańskiego ognia. Właśnie tu niebanalną rolę odegrali członkowie zespołu Mitlos z gminy Wisznia Mała. Młode małżeństwo Joanna i Józef Gruszkowie uczestniczyło bowiem w nagraniach do ścieżki dźwiękowej tego filmu. Nieoceniona przydała się świeża, pełna życia i autentyczności nuta, którą na co dzień żyją Asia i Józek,  grając nie tylko w zespole Mitlos, ale również w innych znajomych składach, także na Podhalu. W zespole nagrywającym  muzykę do „Papuszy” uczestniczyli muzycy zespołu Romani Bacht z wrocławskiego Brochowa, na czele ze znakomitym gitarzystą Gracjanem Paczkowskim i wirtuozem akordeonu Arturem Siwakiem. Nad przygotowaniem muzycznym czuwali Joanna i Józef Gruszkowie. – Przygotowując się do nagrań, spędziliśmy na próbach sporo czasu, a sama praca w studio trwała niemal tydzień. – mówi Joanna Gruszka. – Podczas nagrań realizowanych w Studio Echo (Święta Katarzyna koło Wrocławia) nadzór sprawował sam kompozytor. Ten czas z pewnością będziemy wspominać jako wspaniałe doświadczenie i muzyczną przygodę. Joanna i Józef Gruszkowie mieli też okazję pojawić się na planie jako statyści (scena w zamku). Pozostaje cierpliwie czekać dnia premiery.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here