Życie bez prądu i PESELa

410

Jednak nazajutrz okazało się, że pani Anna z małą córeczką spędziła noc w ciemnym mieszkaniu i dalej nie ma pomysłu, jak przetrwać. –  Przez kilka lat mieszkałam w Trzebnicy. Tam mam ostatnie miejsce zameldowania. Jakieś trzy lata temu wróciłam do Prusic i zamieszkałam z moim chłopakiem w wynajętym domu. Wszystko było dobrze, do czasu, gdy nie okazało się, że będziemy mieli dziecko. Jego ojciec nie chciał o nim słyszeć i wyprowadził się. Zostałam sama bez pracy, a zasiłek nie wystarczał na czynsz za mieszkanie. W dodatku mieszkam „na dziko”, bo właściciel nie zgadza się na zameldowanie. Rosło zadłużenie, bo od pół roku nie płaciłam czynszu. Miesiąc temu urodziła się córeczka. Od wczoraj mieszkamy bez prądu. Po rozmowie z panem zadzwonili do mnie z GOPS-u i obiecali pomoc – na razie czekam – opowiedziała nam w piątek rano.

Prusiczanka przyznała, że już wcześniej miała kłopoty ze spłatą czynszu i wtedy także właściciel wymuszał na niej uregulowanie długu przez wyłączenie prądu. – Godziłam się z tym, choć mam osobną umowę z energetyką, ale na prąd jest także kuchenka. Jednak teraz uważam, że jest to nieludzkie, bo wprawdzie dziecka nie karmię butelką, ale przecież bez prądu nie da się żyć.

Pani Anna z dzieckiem spędziła noc w domu bez prądu. Ponieważ to był piątek, podobne noclegi zapowiadały się na cały weekend.

– Zaraz po pana telefonie skontaktowałam się z pracownikami Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Okazało się, że sprawa wygląda o wiele gorzej, że to nie jest tylko zadłużenie za prąd, które moglibyśmy spłacić. Ta pani ma już kilkutysięczne zadłużenie. W dodatku mieszka w wynajmowanym domu, którego nie jest stanie opłacić z funduszu alimentacyjnego. A to jest obecnie jej jedyny dochód – powiedziała nam w piątek rano wiceburmistrz Prusic Kazimiera Rusin. – Namawiamy ją, żeby wróciła do domu swej mamy i tam zarejestrowała dziecko. To będzie najlepsze rozwiązanie.

 Wiceburmistrz powiedziała, że już w czwartek, tuż po naszej interwencji, pracownica GOPS-u umówiła się z p. Anną, że ta przenocuje u matki. Ma klucz, bo pod nieobecność matki opiekuje się jej mieszkaniem. – Jeśli tego nie zrobi, będziemy starali się o miejsce w ośrodku dla matek z dziećmi powiedziała Kazimiera Rusin. – Na pewno nie zostawimy jej samej sobie.

Ewa Sroka z prusickiego GOPS-u sytuację samotnej mamy zdążyła już przeanalizować:

– Już podjęliśmy pewne kroki. Możemy zaproponować jej albo miejsce w schronisku, albo zamieszkanie u matki. Wybór należy do niej. Na coś musi się zdecydować. Wynajmowanie mieszkania w jej warunkach jest nierealne. Jeśli obecna sytuacja będzie się dalej utrzymywała, skierujemy sprawę do sądu. Powiedziała także: – Pani Anna ma jeszcze jeden problem. Nie może otrzymywać zasiłków na dziecko, ponieważ nie ma ono nadanego numeru PESEL, a to dlatego, że nie jest nigdzie zameldowane. Także dlatego powinna zamieszkać u swej matki i tam zameldować małą.

W Prusicach nie umiano nam powiedzieć, dlaczego do tej pory pory nikt nie pomógł uzyskać dla dziecka numeru ewidencyjnego. – To się załatwia w miejscu zameldowania, a p. Anna ostatnio była zameldowana w Trzebnicy usłyszeliśmy.

 – Zarejestrowałam córkę w trzebnickim Urzędzie Stanu Cywilnego i dostałam akt urodzenia. Niestety, gdy chciałam załatwić PESEL, powiedziano mi, że bez meldunku dziecka nie zarejestrują, a skoro mieszkam w Prusicach, to tu się muszę zameldować wraz z dzieckiempowiedziała nam pani Anna.  – Owszem, chętnie bym się tu zameldowała. Teoretycznie mam gdzie, bo u mojej mamy, choć dopiero za kilka tygodni, bo jest w szpitalu. Jednak jej mieszkanie jest mocno zagrzybione. Boję się o dziecko, że się rozchoruje. Czytałam, że ktoś w takich warunkach zasnął i nie obudził się.

W Urzędzie Miejskim w Trzebnicy nikt nie chciał z nami, przynajmniej oficjalnie, rozmawiać: – Mamy zakaz, proszę zostawić pytania na piśmie – usłyszeliśmy. Ponieważ nie interesował nas czternastodniowy czas oczekiwania na odpowiedź, spróbowaliśmy nieoficjalnie.

Pani Anna rzeczywiście po wyjściu ze szpitala zgłosiła się do trzebnickiego urzędu. W USC otrzymała bez problemu akt urodzenia, ale w wydziale spraw obywatelskich zaczęły się schody.  „Z automatu” załatwia się tylko osoby zameldowane w gminie. Pozostałe powinny  same wysłać wniosek o nadanie dziecku numeru PESEL do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Formularz wniosku p. Anna miała w Trzebnicy otrzymać, ale prawdopodobnie nikt nie zaproponował jej, że pomoże go wypełnić, bo „podziękowała i sobie poszła”.

Jak przewidywaliśmy sobotę i niedzielę prusiczanka wraz z czterotygodniowym dzieckiem spędziła w starym mieszkaniu bez prądu. Dopiero w poniedziałek, nastąpił przełom: pani Anna zadeklarowała, że zamieszka w domu matki i tam zamelduje się ze swym dzieckiem, a ośrodek pomocy społecznej sfinansuje jej odgrzybienie i odświeżenie ścian domu.

– W poprzedni poniedziałek sprawdziliśmy, że pani Anna może załatwić PESEL dziecku nie mając meldunku, tylko wniosek musi wypełnić osobiście. Pomogliśmy jej to zrobić i sami przesłaliśmy do MSW. Spodziewamy się, że numer zostanie nadany niebawem – powiedziała nam wczoraj rano Ewa Sroka. Dodała, że właśnie na wtorek są umówieni na rozmowę w sprawie odmalowania domu matki, w którym już p. Anna mieszka razem z córeczką. To spotkanie zostało przełożone o tydzień ze względu na chrzciny dziecka.

Imię bohaterki artykułu zostało zmienione.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here