Nad Bałtyk – rowerem

542

Wykorzystując ostatnie ciepłe dni sierpnia, Sylwia wybrała się w podróż nad morze. Swą podróż rozpoczęła wczesnym rankiem 19 sierpnia, o godzinie 5.30. Zapytaliśmy skąd pomysł na taką wyprawę? –Zaczęło się od tego, że moja przyjaciółka powiedziała mi, że wyjeżdża do Krynicy Morskiej do pracy. Było mi szkoda, że nie zobaczymy się przez całe wakacje. Zażartowałam wtedy, że wpadnę do niej rowerem. Z czasem zaczęłam myśleć o tym poważnie. Wspominałam o tym paru osobom, ale niektórzy mnie wyśmiewali, a inni mówili że zwariowałam.

Początkowo Sylwia planowała podróżować w jakimś towarzystwie i podzielić wyprawę na 3 dni, jednak ostatecznie ruszyła w drogę sama, niczego nie planując. Po prostu wsiadła na rower i pojechała!: – Spakowałam do plecaka tylko niezbędne rzeczy; trochę jedzenia, batony, banany, bułkę z miodem, bidon z wodą, kilka ciuchów na zmianę i coś ciepłego. Prowiant w trasie uzupełniałam na bieżąco. Rodzice Sylwii byli zmartwieni i nieco źli na córkę jednak jak sama twierdzi, wie że wspierali ją duchowo i dopingowali jej z serca. Przez całą podróż wspomagało ją także stowarzyszenie BFT oraz znajomi, przesyłając serdeczne słowa poprzez Facebooka i komórkę. Biedrona (gdyż taki przydomek nosi od dawna) powiedziała nam, że doping ten dodawał jej sił, szczególnie wtedy, kiedy było najtrudniej, kiedy pogarszała się pogoda, kiedy błądziła.

– Był taki moment pierwszego dnia, że nie bardzo wiedziałam gdzie jestem. Było już ciemno, wydawało mi się, że zabłądziłam. Zadzwoniłam do prezesa BFT, który skontaktował się z człowiekiem znajomym nam z akcji „Wstań i jedź” (również zagorzałym fanem rowerów). Człowiek ten poprowadził Sylwię do Bydgoszczy, która okazała się być 25 km od miejsca, w którym czekała na instrukcje. Przyjęto ją bardzo miło, oprowadzono po mieście i przenocowano. Wczesnym rankiem ruszyła w dalszą drogę. Niestety najgorsze było dopiero przed nią. Teren na który wjechała można by nazwać lekko górzystym. Na domiar złego pogorszyły się znacznie warunki atmosferyczne. – W tym czasie nieocenione okazały się słowa otuchy zamieszczane przez życzliwych znajomych na funpageu Bike Family Team na Facebooku. Dodały mi sił!

Do celu Sylwia dotarła około godziny 17.40. Pokonała na rowerze dystans około 500 km w ciągu 2 dni. W sumie spędziła na rowerze 28 godzin. – Następnego dnia (w środę) udałam się na plażę. To był zasłużony wypoczynek. W czwartek miałam wracać do domu pociągiem około godziny 22, jednak okazało się, że nie ma już miejsc dla rowerów. Przenocowałam na dworcu i wsiadłam w pociąg w piątek o 5 rano, z poczuciem wielkiej satysfakcji i w miłym towarzystwie gdyż wracałam z przyjaciółką. W tym samym dniu Sylwia pojawiła się na próbie zespołu Etnovo, zaś następnego dnia … ruszyła na rowerową pielgrzymkę na Jasną Górę, by zaraz po powrocie wystąpić na koncercie…! Jak mówiliśmy, Sylwia Saladra zadziwia i zapewne zadziwi nas jeszcze nie raz!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here